DB nieoczekiwanym bohaterem tygodnia

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 14-02-2016, 22:00

Wielu inwestorów miało nadzieję, że tydzień wolnego w Państwie Środka zaprowadzi spokój na rynkach.

Wyciszenie ze strony stanowiącej największe zagrożenie miało dać możliwość poprawy nastrojów, szczególnie że w Kongresie głos zabierała Janet Yellen. Nic z tego, do niedźwiedziej gry włączył się Deutsche Bank (DB).

Niemiecki gigant na rynku instrumentów pochodnych był już antybohaterem mediów w ubiegłym roku, m.in. w związku z karą za manipulacje rynkowe czy też tajemnicze odejścia kluczowych postaci z zarządu. Szeroki rynek niespecjalnie się tym przejmował — aż do tego tygodnia.

Rynkowa plotka, że Deutsche może już w przyszłym roku nie być w stanie zapłacić kuponów od najbardziej ryzykownych obligacji, przywołała najgorsze demony 2008 r. Naturalnie prezes banku szybko zabrał się za PR, w który włączył się też minister Schäuble, a sam bank zapowiedział wykupienie części obligacji, żeby udowodnić dobrą kondycję.

Przykład 2008 r. powinien nauczyć nas, że będąc outsiderami, nie mamy szans zawczasu oszacować skali problemu, a tym bardziej przewidzieć rozwiązań politycznych. Przypomnę tylko, że amerykańskie władze zdecydowały się ratować Bear Sterns, fundując rynkom kilkumiesięczne odreagowanie (po pierwszych spadkach bessy), ale w przypadku Lehman Brothers dały już zielone światło dla upadłości i wszyscy wiemy, jak się to skończyło. Tak samo w przypadku DB nie będziemy w stanie ani ocenić faktycznej ekspozycji na ryzyko, ani przewidzieć reakcji rządów czy EBC. Grunt, że jest to kolejny negatywny sygnał, potwierdzający jedynie tendencje, które widzimy w danych makroekonomicznych. A te nie są dobre.

Styczniowe odreagowanie w danych o sprzedaży detalicznej w USA to na razie jedyny jasnypunkt, ale negatywne sygnały dominują. Wróćmy do raportów ISM. Pogorszenie sytuacji w usługach w USA przyczyniło się do spadku indeks dla całej gospodarki o ponad 3 punkty w 3 miesiące. Ostatni raz taką sytuację mieliśmy w 2011 r. — przed 20-procentową korektą na S&P500. Co jednak bardziej istotne, w 2000 i 2008 r. taki sygnał pojawił się po pierwszych miesiącach bessy rozpoczynającej się po kilkuletnich zwyżkach. Dokładnie tak samo jest teraz.

W przyszłym tygodniu na rynek wracają Chiny i od razu dostaniemy dane o handlu zagranicznym w styczniu. Pekin robił w ostatnim czasie wiele, aby poprawić sytuację. Najgorsze jednak przed nami. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA X-Trade Brokers DM

Polecane