Debiutanci giełdowi pilnie poszukiwani

Piotr Gozdowski
14-10-2014, 00:00

To będzie zdecydowanie najsłabszy rok pod względem wartości ofert publicznych na GPW w ostatniej dekadzie. O optymizm trudno

Warszawska giełda, która przez lata utrzymywała się w ścisłej czołówce rankingu „IPO Watch Europe”, przygotowywanego przez PwC, w trzecim kwartale znalazła się na dalekim siódmy miejscu pod względem wartości pierwszych ofert publicznych. Było ich o połowę mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W sumie od początku roku na głównym rynku pojawiło się 18 nowych firm (dziś debiutuje 19 — Synektik), ale aż siedem to transfery z NewConnect. Ilość to jeden problem, wartość — drugi, bo inwestorzy kupili akcje za ledwie 1,1 mld zł i jest to wynik o 80 proc. niższy niż w 2013 r. i o dwie trzecie gorszy od najsłabszego w ostatnim dziesięcioleciu 2012 r. W dodatku zdecydowana większość ofert to sprzedaż już istniejących walorów — emisje, które dostarczają spółkom pieniędzy na rozwój, przyciągnęły ledwie 0,3 mld zł. W najlepszych latach było to nawet po 5-6 mld zł.

Niekorzystny splot

Marazm na rynku eksperci wiążą m.in. z ograniczeniem roli i zasobów finansowych otwartych funduszy emerytalnych.

— Fundusze emerytalne były istotnym atutem warszawskiej giełdy w okresie, gdy aspirowała ona do roli regionalnego huba. Zmiana roli OFE zmniejszyła atrakcyjność GPW zarówno w oczach inwestorów krajowych, jak i zagranicznych — mówi Roland Paszkiewicz, dyrektor Biura Analiz CDM Pekao.

OFE pompowały w GPW stały strumień pieniędzy, co przyciągało rodzime firmy, ale także zagranicznych emitentów. Wielu mogło liczyć na popyt i wyceny, jakich nie wywalczyliby na innych rynkach. Do dekoniunktury na rynku pierwszych ofert przyczyniły się też niskie stopy procentowe — w takim środowisku kredyt czy emisja obligacji to sposób na tańsze finansowanie. Korzystają z tego także mniejsze firmy, którym łatwiej uplasować niewielką emisją papierów dłużnych niż wyjść na rynek z emisją akcji. Na dokładkę nastroje psuje zwiększone napięcie polityczne na Ukrainie.

— Inwestorzy wystraszyli się politycznej zawieruchy, mimo że Polska nie bierze w niej udziału. Z perspektywy Wall Street to jednak jeden region, do którego dzisiaj należy podchodzić ostrożnie — mówi Tomasz Wyłuda z ING Securities. Wyschło także źródło prywatyzacyjne — w tym roku na GPW pojawiła się tylko jedna spółka z portfela skarbu państwa (PHN), a na oferty Poczty Polskiej czy PKP Intercity trzeba jeszcze poczekać.

Nieudana wycieczka

Płonne okazały się na razie nadzieje na to, że Warszawa będzie przyciągać emitentów z zagranicy. W tym roku pojawiło się ich co prawda trzech, ale w każdym z przypadków jest to obecność symboliczna. Talanx i Buwog debiutu nie poprzedziły ofertą, a IPO JJ Auto zakończyło się klapą. Chińska spółka to drugi — po Peixin — emitent z Państwa Środka, który kapitału szukał nad Wisłą. Grzegorz Zawada, który od niedawne zasiada w zarządzie GPW, a wcześniej był dyrektorem w DM PKO BP, debiut Peixin uznał za wydarzenie, które może być przełomowe dla naszego rynku. Niestety, na to, że GPW stanie się kopalnią kapitału dla firm z Azji, się nie zanosi, bo rodzimi inwestorzy nie darzą zaufaniem przybyszów, choć ci mogą się pochwalić niezłymi wynikami finansowymi. Przynajmniej na jakiś czas zatkał się też kanał ukraiński — i to nie tylko z powodu problemów natury geopolitycznej i gospodarczej. Wielu emitentów zza wschodniej granicy nadużyło zaufania inwestorów, traktując komunikację z nimi po macoszemu. A to negatywnie wpłynęło na wizerunek wszystkich emitentów.

— Wielką nadzieją w Warszawie były spółki ukraińskie. Jednak niestety większość z nich nadwyrężyła zaufanie rynku ze względu na niespełnione obietnice i brak transparentności. Sytuacje, w których ukrywano dane i wprowadzano inwestorów w błąd, spowodowały zamknięcie drzwi GPW przed emitentami zza wschodniej granicy na jakiś czas. Wydarzenia polityczne pogorszyły jeszcze bardziej sytuację — mówi Filip Gorczyca z PwC.

Eksperci przyznają, że doświadczenia z innych giełd wskazują, że także niektóre chińskie spółki miewają problemy z wiarygodnością oraz przejrzystością wobec rynku i akcjonariuszy.

— Nie skreślałbym kierunku chińskiego, ale nie jestem przekonany co do trwałości tego zainteresowania. Traktowałbym to raczej w kategoriach egzotyki. Natomiast kraje Europy Środkowo-Wschodniej: Czechy, Słowacja, kraje bałtyckie, Rumunia, w przyszłości Węgry, kraje bałkańskie — tam powinna koncentrować się uwaga, jeśli chodzi o pochodzenie potencjalnych nowych emitentów na GPW — dodaje Filip Gorczyca.

Bez alternatywy

Aby spełnić rolę regionalnego lidera z ambicjami, GPW musi zapewnić sobie stały dopływ debiutantów, w tym spółek spoza Polski. Pojawiające się zapowiedzi, m.in. prezesa giełdy Pawła Tamborskiego o spółkach zainteresowanych debiutami, nie przekuwa się na razie na konkrety.

— Mam nadzieje, że atrakcyjność GPW spadła tylko przejściowo. Spółki zagraniczne to największa szansa GPW i powinno się na nie stawiać. Mimo zbieranych ciosów Warszawa ciągle jest najważniejszym rynkiem Europy Środkowej i Wschodniej i naturalnym wyborem dla ambitnych spółek z regionu. Cały czas w Polsce są środki na inwestycje, zasobni inwestorzy instytucjonalni, infrastruktura rynkowa i doświadczeni doradcy. Jeżeli GPW nie spotka jakaś kolejna plaga, strumień spółek zagranicznych wkrótce pojawi się znowu — mówi Krzysztof Konarski z Frost Sullivan.

Część analityków widzi przyszłość w zaczynającej się właśnie zmianie pokoleniowej w polskim biznesie. Nowe pokolenie menedżerów po rodzinnej sukcesji może mieć swoje pomysły na zarządzanie majątkiem, w tym także na wyjście z niego poprzez giełdę. —

Niezależnie od rezultatów sukcesji, z którą w biznesie bywa różnie, możemy spodziewać się pojawienia wielu nowych spółek, z których część na pewno będzie poszukiwać kapitału — uważa Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Debiutanci giełdowi pilnie poszukiwani