Dębowski: euro będzie słabe, w styczniu na GPW może dojść do przesilenia

DI
opublikowano: 07-12-2010, 19:30

Slawomir Dębowski, szef działu analiz Globtrex.com oraz analityk Markets.com specjalnie dla Pulsu Biznesu ocenia sytuację na rynku walutowym, przyszłość eurolandu i trendy na GPW.


W ostatnich tygodnia obserwujemy wysoką zmienność na rynkach akcji i walut. Z czego wynikają te huśtawki nastrojów?

Sławomirem Dębowski: Duża zmienność występuje zwłaszcza na rynku walutowym. Druga runda poluzowania ilościowego w USA została w dużym stopniu już wcześniej zdyskontowana przez rynki walutowe. Doprowadziło to do dużego osłabienia dolara. W pierwszej dekadzie listopada kurs euro osiągnął pułap aż 1.4280 USD. Inwestorzy patrzyli głównie na słabość dolara. Potem w połowie listopada zdali sobie sprawę, że Irlandia czyli już drugi kraj ze strefy euro potrzebować będzie pomocy. Doprowadziło to do spadku euro aż o 13 centów w ciągu zaledwie 1 miesiąca.

Rządy i banki centralne dofinansowały wiele instytucji finansowych oraz wpompowały ogromne sumy pieniędzy w celu pobudzenia własnych gospodarek. Skala ożywienia jest mniejsza niż oczekiwano, z drugiej strony doprowadziło to do wzrostu zadłużenia wielu państw. Jest to ogromny problem w skali makro na wiele kolejnych lat. Ponadto wiele państw prowadzi wojny walutowe w celu poprawienia konkurencyjności własnej gospodarki. Jest to groźne zjawisko. Wszystko to przekłada się na dużą nerwowość na rynkach finansowych.

Strefa Euro nadal tkwi w kryzysie - kilka miesięcy po Grecji rynki martwią się o przyszłość Irlandii. Jaką przyszłość ma przed sobą euro zona? Czy możliwy jest efekt domina?

Efekt domina jest jak najbardziej realny. Nieodpowiedzialne zadłużanie państw w myśl zasady, że kraj nie może zbankrutować doprowadziło wiele państw do ogromnego zadłużenia. Pomoc udzielona została już Grecji oraz Irlandii. Inne kraje: Portugalia, Hiszpania i Włochy są następnymi kandydatami. Wdrożenie reform i cięć budżetowych może zostać korzystnie odebrane przez rynki finansowe.

Warto zdawać sobie sprawę, że strefa euro jest niestety dosyć sztucznym tworem. Wystarczy spojrzeć na silne Niemcy i silne kraje skandynawskie i słabe kraje południa. W miarę upływu czasu może się okazać, że konflikt interesów pomiędzy bogatszymi krajami i biednymi ze słabymi gospodarkami będzie się powiększał. Być może strefa euro za kilka lat rozpadnie się albo zostanie podzielona na dwie części z silniejszym i słabszym euro.

Niektórzy ekonomiści prognozują, że euro może być narażone w 2011 r. na dalsze spadki. Co Pan o tym sądzi?

Zgadzam się z takim poglądem jak najbardziej. Portugalia będzie musiała na początku przyszłego roku pozyskać na rynkach około 20 mld euro, będzie to sprawdzian dla wiarygodności tego kraju. Po problemach Grecji i Irlandii skłonność do zakupu obligacji tego kraju powinna być mniejsza. Inwestorzy mogą żądać większej premii za ryzyko. Spread pomiędzy stabilnymi niemieckimi obligacjami i papierami skarbowymi Portugalii może wzrosnąć.

Kolejnym kandydatem jest Hiszpania. W III kwartale PKB wzrósł zaledwie o 0,2% (r/r), mamy więc praktycznie stagnację. Na przyszły rok rząd zakłada wzrost PKB o 1,3%. Wydaje się, że jest to zbyt optymistyczne. Dużym obciążeniem dla gospodarki jest bardzo wysokie bezrobocie sięgające 20%, które źle wpływa na nastroje społeczne i obniża wydatki na konsumpcję. Kolejnym hamulcem dla gospodarki jest rządowy program oszczędności budżetowych. Gospodarka Hiszpanii jest dwa razy większa od greckiej, irlandzkiej i portugalskiej razem wziętych.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Innym problemem jest duża ekspozycja największych banków europejskich, których aktywa są niejednokrotnie większe od budżetów małych krajów. Groźba upadku takiego banku (stąd się wzięły między innymi tak duże problemy Irlandii) skutkować będzie koniecznością interwencji państwa. W przyszłości takie sytuacje nie będą miały przyzwolenia społecznego (ktoś za to musi zapłacić). Być może w perspektywie kilku lat należałoby doprowadzić do podziału największych banków aby mogły one upaść gdy wskutek nieodpowiedzialnej polityki wpadną w kłopoty.

Jak na tym tle będzie wyglądał złoty?

Złoty będzie pod presją tego co się będzie działo w strefie euro. W tym roku dwukrotnie mogliśmy się przekonać jak osłabia się nasza waluta. Pierwszy raz w kwietniu i w maju gdy kłopoty przeżywała Grecja. W listopadzie złoty został przeceniony przez problemy celtyckiego tygrysa. W 2011 roku możliwe są kolejne perturbacje na rynkach walutowych.

Obecnie na rynku akcji mamy powrót byczych nastrojów, które mogą potrwać do końca roku w związku z „rajdem św. Mikołaja” oraz tzw. window dressing. Czy styczeń może przynieść kontynuację wzrostów? Co mówi historia?

W tym roku grudzień może być wzrostowy. W styczniu może dojść do przesilenia. Trudno powiedzieć czy miesiąc zamknie się na plusie. Indeks S&P500 może osiągnąć cel w rejonie 1300-1310pkt. W przypadku indeksu WIG20 zasięg wzrostów można szacować na około 2900pkt. Potem powinno dojść do kilkumiesięcznej przeceny. Może to być korekta wzrostów z lipcowego dna.

W zeszłym roku wielu inwestorów grało na rajd św. Mikołaja i efekt stycznia. W grudniu ub. r. nasz rynek pozostawał praktycznie płaski (w grudniu indeks WIG20 wzrósł o 1.5%), potem do 20-go stycznia doszło do niewielkiego wzrostu (+4.7%). Po czym doszło do realizacji zysków. W ciągu kilku tygodni indeks stracił 14%. Jeśli ktoś nie zdążył sprzedać akcji i zaskoczyły go spadki to zamiast zysku pojawiła się strata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane