Decydująca rozgrywka o PZL-Sędziszów

Paweł Janas
opublikowano: 04-01-2011, 00:00

O producenta filtrów walczy dystrybutor olejów i… papieru toaletowego. Licytują się pakietami inwestycyjnymi.

O producenta filtrów walczy dystrybutor olejów i… papieru toaletowego. Licytują się pakietami inwestycyjnymi.

Czas na decydujące starcie w przetargu skarbu państwa na sprzedaż Wytwórni Filtrów PZL Sędziszów. Do 5 stycznia potencjalni inwestorzy mają złożyć poprawione oferty wiążące. W grze zostało dwóch — Unimot Express oraz spółka MTM ze Straszęcina. Wyzwanie jest duże, bo choć producent filtrów to łakomy kąsek, poważnych problemów nie brakuje.

— Potrzebujemy głównie pieniędzy na odmłodzenie parku maszyn i zakup nowych technologii. Na ten cel potrzeba minimum 2,5 mln zł — informuje Anatol Wszołek, prokurent firmy i dyrektor ds. techniczno-produkcyjnych PZL-Sędziszów.

Moc problemów

Spółka ma też liczne zobowiązania, m.in. wobec dostawców materiałów do produkcji (niektóre są przeterminowane). Przedstawiciele potencjalnych inwestorów dodają, że do tego dochodzą zobowiązania finansowe wobec ZUS i urzędu miasta. To nie koniec problemów — Anatol Wszołek nie ukrywa, że przy przychodach na poziomie 28-30 mln zł ubiegły rok firma zakończyła stratą. Jaką? Tu znów z pomocą przychodzą inwestorzy — według nich w grę może wchodzić kilka mln zł. Spowodowane jest to nie tylko kłopotami z przestarzałą technologią, ale też zaniedbaną siecią dystrybucji. Dopiero niedawno nowy zarząd — w ramach prowadzonej restrukturyzacji — ustanowił regionalnych reprezentantów mających walczyć o klientów.

— Niezbędne będzie także zmniejszenie zatrudnienia o około 15 proc. Dziś w fabryce pracuje 419 osób. Restrukturyzację firmy jesteśmy w stanie przeprowadzić sami, niewątpliwie jednak pojawienie się inwestora przyspieszyłoby postawienie spółki na nogi — dodaje Anatol Wszołek.

Dwie firmy, dwie wizje

Obaj inwestorzy przekonują, że to ich pomysł na ratowanie Sędziszowa jest lepszy. Adam Sikorski, prezes i właściciel Unimot Express, przekonuje, że jego firma, sprzedająca paliwa i oleje silnikowe, jest blisko branży, w której działa PZL-Sędziszów.

— Jak wiadomo, wymiana oleju w warsztacie samochodowym wiąże się z wymianą filtra. Widzimy tu więc oczywiste synergie — mówi Adam Sikorski.

MTM wyspecjalizował się w produkcji... papieru toaletowego. Jerzy Bilut, prezes i główny udziałowiec spółki, zapewnia jednak, że ma duże doświadczenie w organizacji produkcji przemysłowej i do dyspozycji zespół sprawnych inżynierów.

Obaj inwestorzy deklarują inwestycje — Unimot 10 mln zł, MTM — 4 mln zł. Priorytetem dla nich jest unowocześnienie produkcji oraz wzmocnienie sieci dystrybucji. Więcej konkretów w tej ostatniej kwestii ujawnia Unimot.

— Będziemy m.in. wykorzystywać nasze kontakty z warsztatami samochodowymi — mówi Adam Sikorski.

Rywale przyznają, że w firmie są przerosty zatrudnienia. Tu punkt dla Jerzego Biluta. Nie wyklucza, że pracowników zbędnych do produkcji filtrów uda się "zagospodarować", by uniknąć zwolnień. Konkretów jednak nie ujawnia. Szef Unimotu chciałby ograniczyć poziom zwolnień w stosunku do obecnych planów zarządu Sędziszowa.

Obaj prezesi zapewniają też, że firma rychło zacznie przynosić zyski. Szef Unimotu liczy, ze nastąpi to za dwa lata, prezes MTM jest większym optymistą. Według niego, jest to możliwe już pod koniec tego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane