Deficyt jednak straszy naszych inwestorów

Roman Przasnyski
11-09-2009, 00:00

"Dobre złego początki" — tak najkrócej można by określić przebieg czwartkowej sesji. Z całkiem przyzwoitego wzrostu na początku dnia już około południa zostało wspomnienie. Deficyt jednak postraszył inwestorów, głównie zagranicznych. Potem dołożyło się pogorszenie nastrojów w Europie, a pod koniec dnia Amerykanie dołożyli swoje. W rezultacie mieliśmy spory spadek indeksów przy wysokich obrotach.

Początek notowań był bardzo optymistyczny. Wzrost indeksu największych spó-łek o prawie 1,5 proc. sprawił radość bykom. WIG zwyżkował o ponad 1 proc., także pozostałe wskaźniki były na sporych plusach. Szczęście jednak nie trwało zbyt długo. Już przed południem nastroje wyraźnie się pogorszyły i główne indeksy traciły po ponad 1 proc. Biorąc pod uwagę skalę początkowego wzrostu, przecena była bardzo znacząca. Do tego odbywała się ona przy sporych obrotach. Już wczesnym popołudniem przekroczyły one miliard złotych. Głównym powodem przeceny i wyprzedaży naszych akcji były negatywne rekomendacje dla naszych papierów dłużnych. Spowodowało to gwałtowne osłabienie złotego, co wkrótce przełożyło się na rynek akcji. Duże obroty wskazują, że na wycofanie swego zaangażowania w Polsce zaczynają się decydować inwestorzy zagraniczni.

Spadek wartości indeksów i cen akcji nie przybrał dramatycznych rozmiarów i był dość skutecznie amortyzowany przez popyt. Skalę spadków łagodził nieco wzrost notowań akcji Telekomunikacji Polskiej. Walory KGHM, Pekao i PKO traciły wczesnym popołudniem po około 1,5 proc. Liderem spadków były walory PKN Orlen, zniżkujące o 2,5 proc. Słaby początek sesji za oceanem przypieczętował porażkę byków. Indeks największych spółek stracił 1,56 proc. Ten "wymiar kary" był nieco niższy wskutek podciągnięcia kursów na końcowym fixingu. WIG zniżkował o 1,37 proc., wskaźnik średnich spółek o 1,53 proc., a sWIG80 o 0,25 proc. Obroty wyniosły 1,6 mld zł.

Informacja o prawie dwukrotnym zwiększeniu deficytu budżetowego musiała mieć swoje reperkusje na naszym rynku finansowym. To, że reakcja nie nastąpiła natychmiast, nie jest niczym dziwnym. Analitycy na całym świecie nie zostali z tego powodu postawieni w stan najwyższej gotowości, ale z czasem będzie się pojawiać coraz więcej analiz i rekomendacji zwracających uwagę na niebezpieczeństwa związane z tak dużym deficytem. A inwestorzy z pewnością będą na nie reagować. Trudno ocenić, czy opinia gospodarki najlepiej radzącej sobie w czasach globalnego kryzysu nadal będzie nam w tej sytuacji pomagać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Deficyt jednak straszy naszych inwestorów