Dekoniunktura jest najgroźniejsza dla małych i średnich firm

Patrycja Otto
03-12-2002, 00:00

Okres dekoniunktury na rynku budowlanym przedłuża się niebezpiecznie. Wiele wskazuje na to, iż liczne małe podmioty z branży nie doczekają lepszych czasów.

Obserwowany od pewnego czasu spadek inwestycji budowlanych jest spowodowany słabnącym popytem, wynikającym ze zbyt wysokich kosztów kredytu oraz wciąż dużego bezrobocia.

Według danych Polskiej Agencji Badawczej Budownictwa produkcja budowlana w 2002 r. spadnie o 3,2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Wartość produkcji budowlano-montażowej obniży się natomiast, aż o 10 proc., a rynku inwestycyjno-budowlanego o 15,5 proc. Szacuje się, że podobna sytuacja utrzyma się również w roku 2003. Najbardziej ucierpią na tym firmy budowlane. Prawdopodobnie 54 proc. z nich odnotuje pogorszenie sytuacji finansowej. Najbardziej narażone na negatywne skutki spadku koniunktury są małe i średnie przedsiębiorstwa, które zainwestowały w nowoczesne technologie, sprzęt i obiekty. Inwestycje sprawiły, że takie podmioty generują wysokie koszty stałe i aby utrzymać się na rynku, zmuszone są do realizacji zleceń na granicy opłacalności, a czasem nawet poniżej kosztów własnych. Dlatego według ekspertów rynku budowlanego odsetek zlikwidowanych w 2002 r. małych firm budowlanych może wynieść 25-30 proc.

Zdaniem Sławomira Nowakowskiego, prezesa Związku Pracodawców — Polskie Przymierze Gospodarcze, dyrektora Przedsiębiorstwa Budowlano-Usługowego Holdbud z Warszawy, istnieje jednak grupa około 15 proc. firm, które mimo trudnych warunków odnotują poprawę wyników.

Obecnie najlepiej zarabiają największe przedsiębiorstwa budowlane, mające oparcie finansowe w zagranicznych partnerach strategicznych. Swoją działalność sprowadzają najczęściej do roli generalnego wykonawcy, i często nie płacą podwykonawcom. Nie najgorzej radzą sobie także najmniejsze jedno- lub kilkuosobowe firmy, które uciekając w szarą strefę unikają podatków, jednocześnie lekceważąc faktury i terminy płatności.

Zdaniem Związku Pracodawców — Polskie Przymierze Gospodarcze, poprawę sytuacji przyniosłoby wprowadzenie nisko oprocentowanych kredytów dla polskich przedsiębiorstw. Istnieje także potrzeba nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych i wprowadzenia w niej preferencji dla firm lokalnych oraz kryterium, według którego cena podana w ofercie byłaby zbliżona do kosztorysu inwestorskiego.

Należałoby także uprościć procedury związane z procesem inwestycyjnym. Protesty, skargi, odwołania od decyzji sądów wydłużają go nadmiernie, co działa na niekorzyść firm wykonawczych.

— Z jednego z rozporządzeń Ministra Finansów do ustawy o podatku VAT wynika, że na rzetelnego przedsiębiorcę spada odpowiedzialność za nieuczciwe działanie firmy, z którą współpracuje. Gdy wykonawca zgubi lub nie zaksięguje kopii faktury za wykonaną usługę, a tym samym nie odprowadzi podatku do skarbu państwa powstaje sytuacja, w której odbiorca faktury nie ma prawa odliczyć podatku VAT i ponosi z tego tytułu dodatkowe koszty. W tej sprawie wniesiono interpelację poselską — mówi Sławomir Nowakowski.

Posłowie pracują też nad ustawą o gwarancji płatności budowlanych, której celem jest rozwiązanie problemów zatorów płatniczych w tej branży. Niestety w projekcie przyjęto zasadę odpowiedzialności solidarnej inwestora i generalnego wykonawcy, która przyniesie korzyści jedynie temu ostatniemu. Bowiem w sytuacji, gdy generalny wykonawca nie zapłaci swoim podwykonawcom inwestor będzie zobowiązany do uregulowania tych należności. Zapłaci więc dwa razy za tę samą usługę, najpierw wykonawcy, a potem podwykonawcy.

Przedsiębiorcom budowlanym nie sprzyja również liberalne, ich zdaniem, traktowanie firm zagranicznych. Budowlańcy domagają się stworzenia równych warunków, zwłaszcza w zakresie obowiązku uzyskiwania pozwoleń na pracę, działania wyłącznie według polskich norm prawnych, spełniania warunków bhp, zatrudniania polskiego nadzoru technicznego i pozostawiania części świadczeń na cele socjalne. Oczekują również ochrony wewnętrznego rynku budowlanego przed napływem nielegalnej siły roboczej, głównie zza wschodniej granicy. Poza tym domagają się, aby rząd zapobiegał importowi materiałów budowlanych, nie posiadających właściwych atestów.

Polskie przedsiębiorstwa są ponadto dyskryminowane na rynkach zagranicznych, na których mają trudniejsze warunki funkcjonowania w porównaniu z firmami z innych krajów.

— W związku z tym władze naszego kraju powinny dążyć do ochrony interesów polskich podmiotów przez udzielanie im gwarancji rządowych i promowanie eksportu usług budowlanych — uważa Józef Kordas, zastępca prezesa Związku Pracodawców — Polskie Przymierze Gospodarcze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Dekoniunktura jest najgroźniejsza dla małych i średnich firm