Deloitte straszy gigantów energii

Michalina Szczepańska
16-12-2011, 00:00

Grubo ponad 100 mld zł chcą w ciągu dziewięciu lat zainwestować PGE, Enea, Energa i Tauron. Skąd je wezmą?

Polskie koncerny energetyczne zapowiadają gigantyczne inwestycje. Według wyliczeń firmy Deloitte, ich plany do 2020 r. opiewają na ponad 100 mld zł. Jest jedno ale.

— Nie istnieją instrumenty finansowe, które pozwalają spółkom sfinansować te plany. Inwestycje w energetyce są kalkulowane na 20-60 lat i ten okres powinien być skorelowany z okresem finansowania. Najwygodniejsze dla spółek rozwiązanie, czyli obligacje mają zapadalność sześcioletnią, a finansowanie płynące z rynku bankowego będzie w kolejnych latach ograniczone. Banki walczą o gotówkę, co widać po początku walki depozytowej, która się zaczęła. Podobna walka nastąpiła w 1998 r. i była wstępem do gwałtownego wyschnięcia rynku międzybankowego — mówi Wojciech Hann, partner w dziale doradztwa finansowego Deloitte.

Kasa się znajdzie

Są też bardziej optymistyczne głosy.

— Zapał inwestycyjny spółek energetycznych przerasta możliwości finansowe, ale przygotowują one plany z wizją, że skądś te pieniądze dostaną. I, paradoksalnie, nie jest to pozbawione sensu. Są to przecież spółki powiązane ze skarbem i jak długo sytuacja polskiej gospodarki jest dobra, tak długo są podmiotami nadającymi się do finansowania nawet przy niestabilności rynków — mówi Krzysztof Opawski, partner z Saski Partners. Bankowców stojących w kolejce, ale do gazowych inwestycji energetycznych, widzi ekspert Instytutu Sobieskiego.

— Przy projektach gazowych jest mnóstwo banków, które chcą mieć udział i zgłaszają się do spółek. Mogą być jakieś problemy przy finansowaniu elektrowni węglowych, ale jeśli nie pożyczać pieniędzy Enei, Enerdze, PGE i Tauronowi, to komu? — mówi Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego.

Wiele zrobiono

Nie tylko niechęć banków jest, zdaniem Deloitte, problemem branży. Nakłada się na to ryzyko związane limitami CO 2 i niepewność wsparcia dla energetyki odnawialnej. O finansowanie polskiej energetyki w ogóle nie martwią się giełdowi analitycy.

— Spółki już inwestują i część zainwestowanych pieniędzy zacznie się zwracać w postaci zwiększonego zysku EBITDA za kilka lat, więc będzie mogła stanowić podstawę do dalszego kredytowania. Sama dystrybucja to kilka miliardów wydawanych co roku, czyli ponad 20 mld zł do 2020 r., ale jest to inwestycja samofinansująca się. Energia odnawialna to rzeczywiście duże kwoty, ale na szczęście czas budowy wynosi najwyżej trzy-cztery lata. Jeśli chodzi o konwencjonalną, to część inwestycji jest w fazie realizacji, więc można szacować, że 30 mld zł jest już wydawane. Jeśli dodamy do tego ponad 20 mld zł z dystrybucji, znaczne nakłady na energię odnawialną (ok. 10 mld zł), to pozostaje do wydania „zaledwie” 40 mld zł — tłumaczy Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

Energetyka potrzebuje ponad 100 mld zł

45

mld zł Tyle wydatków na inwestycje w latach 2011-20 zaplanował Tauron, którego prezesem jest Dariusz Lubera. Spółka chce uruchomić 2,4 tys. MW mocy wytwórczych, w tym 800 MW w energetyce wiatrowej i biogazowej.

39

mld zł Takie są plany inwestycyjne PGE, którą kieruje Paweł Skowroński, na lata 2009-12. Grupa będzie potrzebowała 11,6 mld zł na budowę dwóch bloków w Opolu i 35-55 mld zł na elektrownię atomową.

22

mld zł To kwota, jaką Energa, której szefuje Mirosław Bieliński, chce przeznaczyć na zwiększenie mocy wytwórczych o 2,2 tys. MW i alianse z innymi spółkami w latach 2009-20.

18,7

mld zł Tyle musi zebrać Enea, zarządzana przez Macieja Owczarka, żeby do 2020 r. zrealizować m.in. plany zwiększenia mocy wytwórczych o 1 tys. MW w Kozienicach.

Źródło: Energy Predictions 2012, Deloitte

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Deloitte straszy gigantów energii