Deloitte wróży kres stref

Małgorzata Grzegorczyk
28-05-2010, 00:00

Czy Ministerstwo Finansów chce zabić polskie strefy? Takie pytanie na śniadanie zadali eksperci Deloitte.

Propozycja MF nie daje możliwości obniżenia zatrudnienia i zaostrza zasady cofnięcia zezwoleń

Czy Ministerstwo Finansów chce zabić polskie strefy? Takie pytanie na śniadanie zadali eksperci Deloitte.

Od marca 2009 r. wloką się prace nad nowelizacją ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE). A nowelizacja jest szybko potrzebna.

— Wielu inwestorów ma problemy z wypełnieniem warunków zatrudnienia. Wchodzili do SSE w latach 2006-08, gdy wydano aż 636 zezwoleń, czyli połowę wszystkich wydanych przez strefy do września 2009 r. Warunki były wyśrubowane, a firmy niezbyt ostrożne. Gdy nadeszło spowolnienie, przedsiębiorcy opóźnili inwestycje, a przede wszystkim położyli duży nacisk na efektywność. To oznacza mniejsze zatrudnienie — mówi Tomasz Konik, partner w Deloitte.

Resort kontra resort

Firmy nie tracą jeszcze zezwoleń, bo mają czas na wypełnienie warunków umowy, ale wkrótce może to nastąpić. Dlatego tak ważna jest nowelizacja planowana przez Ministerstwo Gospodarki (MG). Przewiduje ona m.in. możliwość zatrudnienia o 20 proc. mniej pracowników, niż firma zadeklarowała (dziś ten przywilej dotyczy tylko firm, które weszły do stref po sierpniu 2008 r.). W latach 2010-11 miałoby to być nawet 25 proc. Kolejna sprawa to uzyskanie zezwolenia na utrzymanie miejsc pracy.

Niestety, konkurencyjny projekt przygotowało Ministerstwo Finansów (MF), o czym "PB" wielokrotnie już informował. Projekt MG rozbieżny wobec pomysłów MF stanie na jednym z najbliższych posiedzeń rządu.

— Projekt MF nie daje możliwości obniżenia zatrudnienia, zaostrza zasady cofnięcia zezwoleń, ogranicza typy projektów, które wejdą do stref — wymienia Marek Sienkiewicz, menedżer w Deloitte.

— Wprowadzenie w życie postanowień proponowanych przez MF może doprowadzić do tego, że nie tylko nie przyciągniemy kolejnych inwestycji do Polski, ale stracimy także te, które już tutaj są — podsumowuje Tomasz Konik.

Grant czy strefa

Tymczasem strefom trudniej konkurować z innymi zachętami. Przedstawiciele Deloitte spotykają wiele firm, które nie chcą wchodzić do SSE. Wolą granty.

— Grant dostaje się po zakończeniu inwestycji, a na zwolnienie podatkowe trzeba poczekać dłużej, do momentu, gdy firma ma zyski. Grant jest wypłacany niezależnie od dalszej działalności, a w strefie trzeba wypracowywać dochód — mówi Marek Sienkiewicz.

Okazuje się, że w kryzysie strefa to wręcz ciężar dla przedsiębiorcy.

— Kryzys zmniejszył efektywność i większość inwestorów nie wykorzysta limi- tu pomocy. W przypadku straty obecność w strefie wręcz pogarsza sytuację podatkową inwestora, bo nie można rozliczyć straty z działalności zwolnionej od po-datku. Warto zastanowić się, czy samo zwolnienie z po-datku dochodowego w SSE jest wystarczająco atrakcyjne, aby nadal przyciągać inwestorów — uważa Tomasz Konik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Deloitte wróży kres stref