Derby z rynkiem

Tadeusz Markiewicz
05-12-2008, 00:00

Polacy, nie gęsi, i swój klub piłkarski na rynku publicznym też mają. Wczoraj przed południem giełdowa odyseja Ruchu Chorzów znalazła szczęśliwy finał na New Connect. Fani futbolu i rynku kapitałowego już nie muszą patrzeć z zazdrością na zachodnie rynki, gdzie są notowane takie potęgi jak Manchester United, Arsenal czy Celtic.

Ruch Chorzów taką potęgą oczywiście nie jest. Gdyby patrzeć tylko na ligowe wyniki, to typowy średniak, któremu ani nie grozi spadek z ekstraklasy, ani awans do europejskich pucharów. To średniak, który jednego dnia potrafi wygrać z Wisłą Kraków (mistrzem Polski) czy Lechem Poznań (jedyną polską pucharową perełką), a drugiego dostać solidnie lanie od przeciętnej Odry Wodzisław. Teraz jednak — jak mówi prezes giełdy — Ruch zaczyna najpoważniejszy mecz w karierze, który potrwa wiele lat. To derby z rynkiem kapitałowym, z którego — oby obie strony wyszły zwycięsko. Ruch jest w tej materii polskim pionierem i jeśli odniesie sukces — w jego ślady pójdą inne kluby. Takiej transparentności w dobie utytłanej w korupcji i skażonej zadymami na stadionach polskiej lidze tylko należy życzyć

Efektem ubocznym wczorajszego debiutu jest pierwsza giełdowa wycena sportowego klubu. Po zakończeniu notowań okazało się, że "Niebiescy" są warci 18,5 mln zł. Tym samym pod względem kapitalizacji wyprzedzili nawet tak znane spółki z głównego parkietu, jak: hutę szkła Irena, producenta płytek Polcolorit czy sieć salonów sportowych Euromark...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Derby z rynkiem