Deweloper oskarżony o oszustwa na 17 mln zł

PAP
16-08-2018, 13:55

O oszukanie klientów na kwotę blisko 17 mln zł oskarżyła krakowska Prokuratura Okręgowa prezesa zarządu jednej ze spółek deweloperskich Andrzeja M. Dodatkowo odpowie on za wyprowadzenie z majątku spółki kolejnych ok. 7 mln zł – poinformowała w czwartek krakowska prokuratura.

W akcie oskarżenia znalazły się również zarzuty dla byłego głównego księgowego spółki, któremu prokuratura zarzuciła współudział w ponad dwudziestu oszustwach popełnionych wspólnie z Andrzejem M.

"Akt oskarżenia w tej sprawie przekazano do sądu" – poinformował PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.

Andrzej M. został oskarżony o oszukanie kilkudziesięciu klientów, którzy chcieli kupić mieszkania na budowanym przez niego osiedlu mieszkaniowym w Krzeszowicach, oraz banku i jednego z kontrahentów prowadzonej przez niego spółki. Łączna szkoda, którą ponieśli pokrzywdzeni, wyniosła około 17 mln zł.

Ponadto deweloper został oskarżony o wyprowadzenie z majątku spółki, której był prezesem, kwoty blisko 7 mln zł.

Jak poinformowała prokuratura, Andrzej M. był udziałowcem oraz prezesem zarządu spółki, która zajmowała się przygotowaniem i realizacją inwestycji budowlanych, w tym jednego z osiedli mieszkaniowych w Krzeszowicach.

Budowę osiedla rozpoczęto pod koniec 2007 roku. Problemy z jej realizacją rozpoczęły się już w 2008 roku, ale w firmie nadal zawierano przedwstępne umowy sprzedaży mieszkań i pobierano wpłaty, zapewniając nabywców o dobrej kondycji spółki i nie informując ich o jej rzeczywistym stanie finansowym. Ostatecznie inwestycja nie została zakończona, pokrzywdzeni - mimo wypowiedzenia umów z powodu niewywiązania się inwestora z zobowiązań - nie otrzymali należnych im kwot, zaś egzekucje komornicze wobec spółki okazały się bezskuteczne.

Według ustaleń prokuratury, w trakcie budowy osiedla, z uwagi na kłopoty w zapewnieniu finansowania inwestycji, deweloper wszedł w porozumienie ze znajomymi, w tym z jednym z pośredników kredytowych. Celem porozumienia było znalezienie fikcyjnych klientów - czyli osób, które w zamian za umówione wynagrodzenie i na podstawie nieprawdziwych dokumentów miały uzyskać w bankach kredyty na zakup mieszkań w inwestycji dewelopera.

Osoby te rekrutowały się z kręgu rodziny, przyjaciół, znajomych. Najczęściej nie miały zdolności kredytowej, nigdzie nie pracowały lub też osiągały zbyt niskie wynagrodzenie. W związku z tym, "załatwiano" im nierzetelne dokumenty w postaci zaświadczeń o zatrudnieniu i osiąganych dochodach, umów o pracę itp. Dokumenty te były następnie przedkładane razem z wnioskiem o kredyt w banku za pośrednictwem współpracującego z deweloperem pośrednika finansowego.

Po otrzymaniu kredytu tzw. "podstawieni" klienci otrzymywali od Andrzeja M. umówioną zaliczkę, najczęściej to była kwota od 2 tys. do 3 tys. zł, i obietnicę uzyskania dalszej kwoty w wysokości około 20 tys. zł w momencie, gdy wybudowane mieszkanie zostanie już sprzedane prawdziwemu klientowi.

Jednak wiosną 2009 roku generalny wykonawca zaprzestał wykonywania prac budowlanych z uwagi na niewywiązywanie się dewelopera z obowiązku zapłaty. Kolejne firmy podejmujące się dokończenia stanu surowego budowy także odstępowały od umów; ostatecznie roboty budowlane ustały całkowicie w drugiej połowie 2010 roku.

Deweloper, poszukiwany europejskimi nakazami aresztowania w innych postępowaniach, został zatrzymany w listopadzie ub. r. we Francji i sprowadzony do kraju, gdzie trafił do aresztu. Podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień.

Współoskarżonym w sprawie jest były główny księgowy spółki, któremu prokuratura zarzuciła współudział w ponad dwudziestu oszustwach popełnionych wspólnie z Andrzejem M. Zdaniem prokuratury, jego rola sprowadzała się do sporządzania szeregu nieprawdziwych dokumentów, które były niezbędne do wyłudzeń kredytów w bankach. Podejrzany nie przyznał się do zarzutów. Prokuratura nie stosowała wobec niego żadnych środków zapobiegawczych. Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Andrzejowi M. grozi kara od jednego roku i jednego miesiąca do piętnastu lat pozbawienia wolności, natomiast głównemu księgowemu grozi kara od jednego roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Deweloper oskarżony o oszustwa na 17 mln zł