Deweloperzy oceniają warszawską biurokrację

  • Emil Górecki
opublikowano: 07-10-2014, 00:00

Targówek najlepszy, Ursynów się ociąga. W całym mieście tylko 20 proc. warunków zabudowy wydawane jest w terminie.

Opóźnienia w wydawaniu warunków zabudowy (WZ) i pozwoleń na budowę (PnB) dla deweloperskich inwestycji mieszkaniowych jeszcze kilka lat temu podnosiły koszt metra kwadratowego o około 5 proc. — wynikało z badań Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). Dziś to trochę mniej, ale nie z powodu ograniczenia biurokracji, lecz spadku stóp procentowych.

Z ostatnich badań związku przeprowadzonych w Warszawie wynika, że prawie 80 proc. decyzji o warunkach zabudowy (WZ) oraz ponad 40 proc. pozwoleń na budowę (PnB) wydano w 2013 r. z przekroczeniemustawowych terminów. Teoretycznie miasto jest zobowiązane do wydania WZ w 60 dni, a PnB — w 65 dni.

W 18 urzędach dzielnicowych średni czas oczekiwania na te dokumenty w zeszłym roku był o 40 proc. dłuższy niż w 2012 r. Sytuację ratuje jednak centralny urząd miasta, do którego trafiają wnioski dotyczące budynków większych niż 15 tys. mkw. i wyższych niż 30 m. To inwestycje na około 150 mieszkań.

— Zdajemy sobie sprawę, że część tych wniosków wymaga uzupełnienia, co przedłuża procedury. Jednak porównanie z 2012 r. pokazuje, że w większości dzielnic sytuacja się pogarsza — mówi Paweł Putkowski, szef warszawskiego oddziału PZFD. Aż 83 proc. decyzji o PnB i 23 proc. WZ wydaje ratusz.

Co więcej — robi to całkiem sprawnie. WZ szybciej procedowane są tylkona Targówku, a w klasyfikacji dotyczącej pozwoleń pałac przy pl. Bankowym jest w połowie rankingu. Stołecznym liderem WZ jest Targówek, który w 2013 r. nie przekroczył ustawowego terminu ani razu — także wydając PnB. Tu jednak wzorowych dzielnic jest więcej — oprócz Targówka, Bemowo, Ochota i Ursus.

Na drugim końcu stawki jest Wesoła, która przez ponad rok procedowała jedyny złożony do jej urzędu wniosek o WZ, oraz Bielany — gdzie połowa wniosków o PnB była procedowana przez 65-180 dni, a druga połowa przez ponad rok. Przy ocenie tego badania warto zwrócić uwagę, że w Wilanowie i na Żoliborzu potrzeba wydawania WZ jest ograniczona, bo te dzielnice niemal w całości pokryte są planami miejscowymi. W 2013 r. nie wydały żadnego takiego dokumentu. Średnie pokrycie planamiw całej Warszawie wynosi 34 proc.

— To pokazuje, że miasto powinno dążyć do jak najszybszego uchwalania planów miejscowych, dzięki czemu ograniczy liczbę urzędniczych decyzji i zadba o kontrolowany rozwój przestrzeni miejskiej — dodaje Zbigniew Malisz, dyrektor warszawskiego oddziału PZFD.

Z drugiej strony, uchwalenie planu miejscowego to dla miasta również duże obciążenie. Według prawa, w momencie wejścia w życie takiego dokumentu miasto jest zobowiązane do przejęcia od prywatnych właścicieli terenów pod drogi, infrastrukturę i obiekty użyteczności publicznej — za odszkodowaniem. Z takim problemem zmagają się właśnie Polnord, który przekazał miastu działki w Miasteczku Wilanów, i Elektrim — właściciel Portu Praskiego, który na plan czeka już od kilku lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane