DI BRE kontra mistrzowie inwestowania

Karol Jedliński
opublikowano: 16-07-2010, 00:00

Kolejny raz uczestnik Parkiet Challenge jest pod lupą prokuratury. Niedoszły zwycięzca ma KNF na karku.

Kolejny raz uczestnik Parkiet Challenge jest pod lupą prokuratury. Niedoszły zwycięzca ma KNF na karku.

Według informacji "Dziennika Gazety Prawnej" ("DGP"), w ostrej walce o intratne nagrody warte setki tysięcy złotych, zostało złamane prawo. Jeden z graczy został więc wykluczony z konkursu. A że ten polega na grze na prawdziwie pieniądze, sprawą zajęły się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) i prokuratura.

— W ubiegłych latach pięciokrotnie w związku z tym konkursem zawiadamialiśmy prokuraturę. Jedna ze spraw zakończyła się aktem oskarżenia. Jedno postępowanie jest zawieszone, jedno umorzone a dwa trwają — wylicza w rozmowie z "PB" Katarzyna Biela z KNF.

DI BRE śledzi...

Według informacji "PB", potwierdzonych w KNF, nadzór został o nieprawidłowościach poinformowany przez DI BRE. To ten dom inwestycyjny jest partnerem strategicznym i organizacyjnym mistrzostw w inwestowaniu, na których starcie w ostatniej edycji stanęło 792 uczestników.

— Wszyscy uczestnicy konkursu mają rachunki inwestycyjne w DI BRE — tłumaczy Artur Sierant, wiceprezes PWR Rzeczpospolita wydającej giełdowy dziennik.

"Parkiet" dysponuje podczas konkursu jedynie nickami uczestników, DI BRE zna ich dokładne dane osobowe. A co ważniejsze, zna numery IP, czyli wie, z jakiego źródła płyną zlecenia na kupno i sprzedaż akcji. I w ten sposób może wyłapać potencjalne manipulacje. DI BRE nie chciał komentować sprawy.

— W sumie przez nasz konkurs przewinęło się 3,5 tysiąca osób. Z tego pięcioro złamało reguły gry, zostało więc wykluczonych z rywalizacji. To chyba nie jest jakiś szokujący wynik — mówi Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny "Parkietu".

... gracze kombinują

Wbrew informacjom "DGP" maklerzy nie mogą brać udziału w konkursie. Według naszych informacji, w większości przypadków proces manipulacji kursem wyglądał podobnie. Polegał na składaniu zleceń kupna-sprzedaży z dwóch różnych rachunków maklerskich, w tym jednego konkursowego. Jeden rachunek, w DI BRE, pracował na zysk, podczas gdy na drugim, poza DI BRE, pojawiała się strata. Zlecenia dotyczyły zwykle momentów, gdy akcje traciły na płynności, i pojawiał się duży spread, czyli duża różnica między ofertami kupna i sprzedaży. Jednym z celów mistrzostw jest popularyzacja inwestowania w instrumenty finansowe notowane na GPW. Czy takie sytuacje nie podziałają odstraszająco, pokazując, że na tym rynku są oszuści?

— Absolutnie nie. To dobrze, że nadzór rynku, organizatorzy konkursu, jak też sami jego uczestnicy wyłapują nieuczciwych graczy. Te przykłady pokazują, że na giełdzie nie można oszukiwać bezkarnie — zaznacza Krzysztof Jedlak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu