Dialog społeczny na chodnikowe płyty

Jacek Zalewski
22-07-2009, 00:00

Data bitwy o halę Kupieckich Domów Towarowych (KDT) na warszawskim placu Defilad znana była od wielu tygodni. Wygląda na to, że obu stronom zależało, by do wczorajszego boju spotkaniowego doszło. Sytuacja prawna była przecież jasna, nieuchronna egzekucja komornicza to wykonanie prawomocnego wyroku sądu. Ale zdeterminowani kupcy do ostatniej chwili wierzyli w swoją zbiorową moc. Do kronik protestów społecznych w Polsce na pewno przejdzie ich koszmarny pomysł zbudowania przeciw nacierającym ochroniarzom żywego muru z kobiet i małych dzieci.

Prawdziwą przyczyną wczorajszych zajść była okoliczność, iż szkaradny blaszak w sercu stolicy w ogóle kiedyś stanął! Od początku był prowizorką, ale wytrwał dłużej niż hale Universalu i MarcPolu, po których na szczęście nie ma już śladu. Stawianie takich budowli w stylu "późny barak" było na początku polskich przemian znakiem czasu i próbą tzw. cywilizowania dzikiego handlu. Notabene samej hali KDT użytkownicy nie bronili, chodziło im jedynie o przedłużenie jej istnienia do czasu wzniesienia docelowego obiektu na innej działce. Dlatego wyrażali oburzenie przewlekłością miejskich procedur przetargowych. Z drugiej strony, wielu przedsiębiorców w Warszawie było równie mocno oburzonych, czemu władze traktują KDT na specjalnych prawach i stwarzają tej szczególnej grupie biznesowe preferencje.

Dynamiczne scenariusze takich spontanicznych eventów, jak wczorajsza bitwa, pisze samo życie. Relacje medialne ściągnęły na plac Defilad legiony zaprawionych w bojach z policją piłkarskich kiboli. Ich filozofię obrazuje taka scenka — nastolatka z ich szeregów zbiła kawałkiem płyty chodnikowej szybę w kiosku, co spotkało się z oburzeniem zwykłych przechodniów. Jej koledzy zarzucili oburzającym się takim aktem wandalizmu, że "nie chcą być Polakami i wolą robić dla rabinów". Dla politycznej równowagi zacytuję także jeden z transparentów wiszących na hali KDT, a adresowanych do władz stolicy: "Za dwa lata nas tu nie będzie — ale drugiej linii metra też nie".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Nb, Hala

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dialog społeczny na chodnikowe płyty