Dlaczego firmy nie zwalniają ludzi mimo recesji

  • Jakub Łaszkowski
opublikowano: 09-03-2023, 09:33
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W ostatnich kwartałach polska gospodarka notuje bardzo wyraźne hamowanie. Pomimo tego stopa bezrobocia nie reaguje istotnie na pogorszenie koniunktury. Niska reakcja zatrudnienia na szoki gospodarcze wynika z rosnących kosztów rotacji zatrudnienia oraz spadku realnych wynagrodzeń.

Żeby zrozumieć to, co w czasie obecnej recesji (chyba tak możemy już nazywać obecne spowolnienie) dzieje się z zatrudnieniem i bezrobociem, trzeba odwołać się do dwóch zjawisk – chomikowania pracowników oraz wyjątkowego spadku wynagrodzeń.

Z czego bierze się chomikowanie pracowników

W teorii opóźnienia oraz bariery w dostosowywaniu poziomu zatrudnienia mogą być tłumaczone przez koncepcję „chomikowania pracowników” (ang. labour hoarding). To zjawisko ma dwa podstawowe założenia. Po pierwsze przedsiębiorstwo musi zakładać, że spowolnienie koniunktury jest przejściowe. Inaczej mówiąc, firma oczekuję, że popyt kiedyś odbije i będzie potrzebowała powrócić do takiego samego lub wyższego poziomu załogi. Po drugie na rynku muszą istnieć koszty dostosowania zatrudnienia, np. w postaci wydatków na rekrutację pracownika, czy występowania odpraw. Jak te założenia mają się do aktualnej sytuacji?

Na postrzeganie obecnego spowolnienia jako przejściowe wskazuje m.in. badanie PMI, w którym sukcesywnie poprawiają się oczekiwania przyszłej sytuacji gospodarczej. Po zimie minęło największe zagrożenie związane z kryzysem energetycznym, więc przedsiębiorstwa spoglądają w przyszłość z większą dawką optymizmu. Firmy zatem spodziewają się, że obecne spowolnienie jest przejściowe.

Drugie założenie także nie jest trudne do spełnienia. Niczym odkrywczym jest stwierdzenie, że zwolnienia związane są z odprawami, a procesy rekrutacyjne kosztują czas i pieniądze. Co jest jednak ważniejsze to fakt, że w ostatnich latach koszty zwalniania oraz zatrudniania pracowników znacząco wzrosły, na skutek zmian strukturalnych na polskim rynku pracy.

W grupie kosztów związanych ze zwalnianiem pracowników najbardziej widoczne są wydatki na odprawy oraz okresy wypowiedzenia. Są one w Polsce bezpośrednio zależne od formy umowy oraz stażu zatrudnienia. Ze względu na spadające w ostatnich latach bezrobocie rósł udział bardziej stabilnych form zatrudnienia. Na wykresie przedstawiliśmy wzrost udziału umów na czas nieokreślony w ogóle zatrudnienia, które prawie zawsze są umowami o pracę i charakteryzują się największą stabilnością. W konsekwencji w przedsiębiorstwach pracuje mniej osób, które można zwolnic ad hoc, lub minimalnym kosztem, ponieważ większa część pracowników chroniona jest okresem wypowiedzenia oraz odprawami.

Kosztem ukrytym zwolnienia pracownika jest natomiast utrata poczynionych w tego pracownika inwestycji. W Polsce skala inwestycji w kompetencje pracowników wciąż jest niewielka na tle pozostałych państw rozwiniętych, ale jest wyższa niż w latach poprzednich. Źródłem tej zmiany jest postęp technologiczny, który upowszechnia coraz bardziej skomplikowane rozwiązania technologiczne w firmach, wzrost znaczenia na rynku pracy dużych podmiotów, które więcej inwestują w pracowników oraz wzrost znaczenia sektorów o większym stopniu zaawansowania technicznego.

Podobnie w ostatnich latach wzrosły koszty związane z rekrutacją pracowników.

Do wzrostu kosztów pozyskania nowych pracowników przyczynił się głównie bardzo mocny spadek bezrobocia, które ogranicza pulę dostępnych pracowników. Mając doświadczenie niedoborów pracowników w ostatnich latach pracodawcy mogą obawiać się, że pojawią się istotne problemy w ponownym zapełnieniu miejsc pracy. Stąd wolą pozostawić obecny skład osobowy także w okresie spowolnienia gospodarczego.

Na bardzo niskie bezrobocie nakłada się nieefektywność pośrednictwa pracy. Urzędy pracy pośredniczą praktycznie jedynie w zatrudnianiu osób na stanowiska nie wymagające kwalifikacji. Upowszechnienie się portali z ogłoszeniami o pracę w Internecie nie poprawiło sytuacji, ponieważ oferty pracy dotyczą głównie największych aglomeracji.

Niewydajności mechanizmu dopasowania jest pogłębiana przez rosnącą specjalizację miejsc pracy. Źródła wzrostu udziału stanowisk o specjalistycznych kwalifikacjach są identyczne jak dla wzrostu znaczenia inwestycji w kapitał ludzki w Polskiej gospodarce opisanych wyżej. Rekrutacja na takie stanowisko wymaga większych nakładów czasowych oraz finansowych. Większe znaczenie ma tutaj asymetria informacji, gdyż bardziej czasochłonne jest sprawdzenie kwalifikacji pracownika. Rosną również wydatki na adresowanie ogłoszenia różnymi kanałami, bo pula potencjalnych kandydatów na stanowisko jest ograniczona.

Obie składowe przekładają się na utrzymującą się nieefektywność rynku pracy, co w danych zagregowanych widać na krzywej Beveridge’a. Pokazuje ona zależność pomiędzy stopą wakatów, a stopą bezrobocia w gospodarce. Intuicyjnie im niższe bezrobocie tym więcej nieobsadzonych stanowisk powinno znajdować się w gospodarce. I taka zależność wystąpiła w Polsce w ostatniej dekadzie. Gdyby nastąpiła poprawa efektywności dopasowania pracodawców i pracowników na rynku pracy, to nastąpiło by przesunięcie w dół, do niższej krzywej. Jednak nad Wisłą w ostatniej dekadzie ruch następował po linii prostej, co oznacza, że nie doszło do znaczącej poprawy w mechanizmie dopasowywania na rynku pracy.

Zatem pomimo wzrostu gospodarczego w ostatnich latach nie udało się poprawić efektywności rynku pracy. Podbija to koszty rekrutacji i jednocześnie skłania przedsiębiorstwa do utrzymywania pracowników, w obawie o brak możliwości przywrócenia poziomu zatrudnienia po odbiciu gospodarczym.

Dane makroekonomiczne wskazują, iż koszty zwalniania oraz zatrudniania pracowników wzrosły w ostatniej dekadzie, dlatego „chomikowanie pracowników” będzie jeszcze mocniejsze niż podczas poprzednich spowolnień.

Dlaczego obecna sytuacja z wynagrodzeniami jest wyjątkowa

Reakcja zatrudnienia na spowolnienie gospodarcze będzie również słabsza przez silny spadek dochodów realnych. Wracając do teorii, w odpowiedzi na spadający popyt przedsiębiorstwo może ograniczyć koszty zatrudnienia na dwa sposoby: poprzez redukcję zatrudnienia, albo przez redukcję wynagrodzeń.

Wynagrodzenia są jednakże nominalnie lepkie w dół, czyli inaczej mówiąc nie istnieje możliwość istotnego ucięcia wynagrodzeń. W czasie spowolnienia maleją dodatki czy premie, ale zmiana wynagrodzenia zasadniczego jest wyjątkowo trudna. W połączeniu ze spowolnieniem inflacji, które zazwyczaj występuje w czasie schłodzenia koniunktury, istotnie ogranicza to możliwość przedsiębiorstw do redukcji realnych kosztów kadrowych poprzez redukcję wynagrodzeń.

W odróżnieniu od poprzednich okresów spowolnień obecne spowolnienie współwystępuje z wysoką inflacją. Nie trzeba zatem redukować nominalnego wynagrodzenia, by zmniejszyć jego wysokość realną. Wystarczy, by podwyżki nie nadążały za wzrostem cen. Pracownik zarabiający 5 tys. złotych prędzej zaakceptuje podwyżkę wynagrodzenia o 500 złotych przy 15% inflacji niż obniżkę wynagrodzenia o 217 złotych przy zerowej inflacji (w obu przypadkach siła nabywcza wynagrodzenia zmniejsza się o 4,35%).

Wracając z teorii do rzeczywistości – przedsiębiorstwa mają dzisiaj możliwość adaptacji do szoku gospodarczego za pomocą spadku realnych wynagrodzeń, dzięki czemu redukcja zatrudnienia nie jest jedynym sposobem na adaptację do szoku gospodarczego. To dostosowanie powoduje najgłębszy od czasów transformacji gospodarczej spadek wynagrodzeń w gospodarce. Możliwe natomiast, że dzięki temu nie wystąpi aż tak duża skala wzrostu bezrobocia jak w poprzednich cyklach.

Podsumowując – czynniki obecne na rynku pracy w Polsce powodują, że może zachodzić zjawisko „chomikowania pracowników”, a w porównania z poprzednimi kryzysami zjawisko to powinno zachodzić jeszcze mocniej. Osłabi to redukcję zatrudnienia na skutek spowolnienia gospodarczego. Dodatkowo rynek pracy może teraz mocniej reagować za pomocą dostosowania w wynagrodzeniach realnych. Oba te czynniki przemawiają za osłabieniem wpływu spowolnienia gospodarczego na rynek pracy. Postępujące spowolnienie gospodarcze w następnych kwartałach wywoła wzrost bezrobocia mniejszy niż wynikałoby to z historycznych zależności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Łaszkowski

Platforma SpotData
Szukasz danych? Zajrzyj na platformę.
PRZEJDŹ DO PLATFORMY DANYCH

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane