Dlaczego nie będzie QE3

  • Konrad Ryczko
opublikowano: 29-08-2012, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Handel w ostatnich dniach przebiega pod dyktando spekulacji, czy i w jaki sposób banki centralne przeprowadzą oczekiwane programy luzowania ilościowego polityki monetarnej. Doniesienia, że prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi ostatecznie nie pojawi się na sympozjum w Jackson Hole, przesuwają uwagę inwestorów w kierunku wystąpienia szefa Fedu Bena Bernankego. Na rynkach coraz śmielej mówi się, że amerykańska Rezerwa Federalna zdecyduje się zainicjować trzecią rundę luzowania ilościowego (tzw. QE3), skutecznie wspierając wycenę bardziej ryzykownych aktywów. Warto jednak przeanalizować argumenty jastrzębi wskazujące, że do trzeciej rundy dodruku dolara nie musi wcale dojść w najbliższym czasie.

Po pierwsze, mało prawdopodobne jest, aby Ben Bernanke zdecydował się na ogłoszenie QE3 podczas sympozjum w Jackson Hole, tak jak w 2010 r. w przypadku QE2. Pomimo wygórowanych oczekiwań rynkowych najprawdopodobniej utrzymana zostanie jedynie gołębia retoryka, a sam szed Fedu w zakresie dyskusji nad ewentualnym QE3 poczeka do planowanego na 12-13 września spotkania Komitetu Otwartego Rynku (FOMC).

Ponadto warto pamiętać, że czas na zainicjowanie trzeciej rundy luzowania powoli dobiega końca. W listopadzie w Stanach Zjednoczonych zaplanowane zostały wybory prezydenckie, a ogłoszenie QE3 przed tym w dużej mierze kluczowym dla rynków wydarzeniem odebrane zostałoby jako oficjalne wsparcie kandydatury aktualnego prezydenta, czego zdecydowana większość członków FOMC wolałaby uniknąć. Formalnie więc wrześniowe posiedzenie stanowi ostatnie spotkanie, na którym taka decyzja mogłaby zapaść.

Dodatkowo, analizując dane makroekonomiczne z gospodarki amerykańskiej, nie sposób nie dostrzec, że zarówno produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna, jak i sytuacja na rynku kredytowym poprawiają się, a tym samym gospodarka rozwija się w umiarkowanym stopniu. Problemem jedynie pozostaje amerykański rynek pracy i stopa bezrobocia utrzymująca się na poziomie 8 proc. Ten argument przytaczany jest nagminnie w wypowiedziach amerykańskich decydentów. Warto jednak pamiętać, że pomimo zapisów statutowych Fedu QE3 wywarłoby jedynie ograniczony wpływ na rynek pracy, który musiałby otrzymać dodatkowe wsparcie ze strony rządu.

Po czwarte, zgodnie z poprzednimi wypowiedziami przedstawicieli FOMC, brak jest wystarczającej informacji zwrotnej z rynku dotyczącej trwającej Operation Twist. Wielokrotnie w wypowiedziach decydentów pojawiało się zapewnienie, że najpierw należy poznać skutki podjętych już działań przed podejmowaniem decyzji o kolejnych. Podsumowując, wydaje się, że oczekiwania rynkowe są wyraźnie przesadzone, a samo utrzymanie gołębiej retoryki w wykonaniu szefa Fedu może nie wystarczyć do podtrzymania pozytywnych nastrojów na rynkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KONRAD RYCZKO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy