Długa kolejka chętnych po Protektora

ANP
opublikowano: 08-05-2013, 00:00

Producent obuwia ochronnego szuka inwestora strategicznego. Przewiduje, że konsolidacja czeka całą branżę.

Nawet 15 firm może być zainteresowanych zakupem lubelskiego Protektora specjalizującego się w obuwiu technologicznym. Na listopadowym walnym akcjonariusze przegłosowali uchwałę, która zobowiązała zarząd do szukania inwestora strategicznego. Uzasadnieniem jest zakończenie procesu restrukturyzacji spółki oraz fakt, że kapitalizacja (66,5 mln zł) nie odzwierciedlarzeczywistej wartości Protektora.

— Podpisaliśmy już sześć umów o poufności, umożliwiających nam zapoznanie się z planami potencjalnych nabywców, a w najbliższych dniach podpiszemy kolejne. Przewiduję, że będzie ich ponad 10. Zainteresowani to głównie zagraniczni inwestorzy branżowi, m.in. z Europy Zachodniej, Skandynawii, ale też Indii, o rocznych obrotach między 50 mln a 5 mld EUR — ujawnia Piotr Skrzyński, prezes Protektora. Zarząd oczekuje niewiążących ofert w drugiej połowie maja, a latem — ostatecznych propozycji. Spodziewa się 3-5. Transakcję chciałby zamknąć najpóźniej w czwartym kwartale.

— Naszym celem jest znalezienie inwestora strategicznego, który przejmie co najmniej 50 proc. udziałów, ale w grę wchodzi do 60-80 proc. Sądzę, że inwestor będzie dążył do wycofania spółki z giełdy — mówi Piotr Skrzyński.

Na jaką cenę liczy spółka, której akcje kosztowały na wczorajszym zamknięciu 3,44 zł, po spadku o 1,7 proc. Zarząd informuje jedynie, że zdaniem akcjonariuszy, aktualnypoziom ceny jest za niski. Za inwestorami branżowymi wkrótce może się rozglądać więcej firm. Zdaniem Piotra Skrzyńskiego, branżę czeka konsolidacja. Wymusi ją wprowadzenie od lipca przez Komisję Europejską (KE) normy na obuwie technologiczne. Uzyskanie certyfikatów będzie kosztowało Protektora 1 mln zł.

— To przekłada się na nasze wyniki. Certyfikaty trzeba będzie odnawiać co pięć lat. Podnosząc normy, Unia Europejska chce chronić swój rynek przed azjatyckąkonkurencją. Skutkiem będzie presja na konsolidację — mówi Piotr Skrzyński.

— Największe koszty certyfikacji poniosą firmy z rozbudowaną ofertą — mniejsze mają mniej wzorów i kolekcji. My produkujemy 70 typów obuwia. Rocznie sprzedajemy 900 tys. par. Jesteśmy w trakcie wdrażania norm — mówi Jacek Lyka, dyrektor PPO Strzelce Opolskie, największej państwowej firmy w branży. Obecnie 36 mln par butów ochronnych rocznie wytwarza w Europie aż 4 tys. firm. Jak wynika z ostatnich danych KE, europejski rynek odzieży i obuwia ochronnego jest wart 10 mld EUR (obuwie stanowi 20 proc.). Jednak tutejsza produkcja to zaledwie 2 mld EUR. Zdaniem Jacka Lyki, wprowadzenie normy unijnej nie wyhamuje importu z Azji.

— Każdy zakład chce obniżyć koszty, więc stara się jak najtaniej ubrać pracownika. Tak samo postępuje konsument. Żeby zahamować napływ tanich produktów, musi się zmienić świadomość społeczeństwa i pracodawców. Perspektywy polskich firm lokujących produkcję w kraju nie są najlepsze nie tylko z uwagi na azjatycką konkurencję. Znaczące firmy europejskie też lokują produkcje tam, gdzie jest tanio, np. w Tunezji — mówi Jacek Lyka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Polecane