DM PBK: na GPW znów było nudno

Marek Druś
28-02-2002, 17:41

Dzisiejsza sesja na warszawskim parkiecie do ciekawych raczej nie należała. Po nienajlepszych sygnałach jakie przyniosły środowe notowania na giełdach amerykańskich początek upłynął pod znakiem przewagi strony podażowej, ale w drugiej połowie byki zdołały jednak odrobić większość strat i w rezultacie rynek zakończył dzień jedynie na niewielkim minusie.

Na otwarciu wszystkie wskaźniki koniunktury straciły na wartości chociaż przecena nie była głęboka i poza NIF-em, który spadł o 0.8% nie przekroczyła 0.5%. Od początku sprzedający przystąpili jednak do większego ataku i przez pierwsze dwie godziny handlu na rynku dominowały spadki. Taka sytuacja nie była wprawdzie wynikiem jakiej nadzwyczaj silnej presji podaży, ale raczej efektem niewielkiego zaangażowania popytu, co w połączeniu powodowało obsuwanie się rynku przy niewielkich obrotach. Druga połowa sesji wyglądała już znacznie lepiej, gdyż zaraz po południu przecena została zahamowana i od tego czasu koniunktura zaczęła się systematycznie poprawiać. Poprawie nastrojów sprzyjały dane o zweryfikowanym PKB w USA za IV kw. ub.r., oraz liczbie wniosków o zasiłki, które okazały się lepsze od spodziewanych. Również wskaźnik Chicago PMI przekroczył wyraźnie oczekiwania rynku, choć w tym przypadku reakcja na końcowym fixingu była raczej spokojna. W rezultacie większość porannych strat udało się odrobić, ale jakkolwiek większość wskaźników zdołała wyjść na plus w stosunku do poprzedniego zamknięcia, to jednak w przypadku głównych indeksów – WIG – WIG20 dzień zakończył się lekkim spadkiem.

Przebieg ostatnich dwóch sesji - a zwłaszcza druga połowa notowań ze środy i pierwsza część dzisiejszych - pokazały, że część uczestników warszawskiego parkietu (podobnie jak rządu) mimo powszechnie panującej opinii o pozostawieniu przez RPP stóp procentowych na niezmienionym poziomie liczyło jednak na kolejną ich obniżkę. Powrót marazmu dodatkowo spotęgowało bezbarwne wystąpienie szefa FED Alana Greenspana, który co prawda stwierdził, że recesja w USA dobiega końca, ale nie można jednocześnie spodziewać się zbyt dużego ożywienia gospodarki. W takiej sytuacji inwestorzy poczuli się nieco zagubieni, a rynek ponownie opadał pod własnym ciężarem. Z punktu widzenia indeksu WIG20 ważne jest jednak, że zdołał obronić wsparcie w okolicach 1350 pkt., a odbiciu od niego pomogły pozytywne dane makroekonomiczne zza oceanu. Okazało się bowiem, że produkt krajowy brutto USA wzrósł w czwartym kwartale 2001 roku o 1,4 proc., co dosyć znacznie przewyższa oczekiwania tamtejszych analityków, którzy szacowali wzrost do wysokości maksimum 1 proc. Euforycznej reakcji na te dane jednak nie było i na ostateczną reakcję Wall Street w tej kwestii trzeba będzie poczekać do zakończenia czwartkowej sesji. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że paradoksalnie mogą one mieć negatywny wydźwięk, gdyż dynamika całej gospodarki nie przekłada się jak dotąd w dostatecznym stopniu na wyniki finansowe spółek. Z drugiej strony kontrargumentem dla takiej oceny może okazać się opublikowany wczoraj wskaźnik Chicago PMI, który wzrósł do 53,1 proc. (oczekiwano 47 proc.)

Mirosław Stępień, DM PBK SA

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / DM PBK: na GPW znów było nudno