Do 5 lipca konkretnych propozycji ws. Grecji nie będzie

  • Marek Rogalski
01-07-2015, 16:35

Wygląda na to, że część europejskich polityków zaczyna być już zmęczona zamieszaniem wokół Grecji i traktuje premiera Aleksisa Tsiprasa, jako coraz mniej wiarygodnego partnera do rozmów.

Dzisiaj zarówno minister finansów Niemiec Wolfgang Schaueble, jak i kanclerz Angela Merkel, wyraźnie ucięli jakiekolwiek spekulacje, jakoby będą w najbliższych kilkudziesięciu godzin rozważać nowe, greckie propozycje. A agencje informowały, że premier Tsipras miał zgodzić się na propozycje wierzycieli, ale po dodaniu własnych modyfikacji jak utrzymane preferencyjnych stawek VAT dla greckich wysp, oraz stopniowe dochodzenie do podwyższonego wieku emerytalnego. W zamian, za to prosił o przyznanie Grekom 29,1 mld EUR w ramach trzeciego już bailoutu.
Teoretycznie dzisiejsza telekonferencja Eurogrupy o godz. 17:30 ma dotyczyć greckich kwestii. Najpewniej jednak ministrowie finansów będą próbowali „dyplomatycznie” ustosunkować się do nowych greckich propozycji. Konkluzja może być jednak taka, że obecnie sytuacja prawna (po niezapłaceniu raty do MFW) znacznie się zmieniła i potencjalny kompromis będzie wypracowywany na innych warunkach. Byłby to sygnał wobec greckiego premiera Tsiprasa, że ten zachowuje się nieodpowiedzialnie.

Reasumując – wierzyciele postawili sprawę jasno. Czekamy na niedzielne referendum i ewentualne zmiany na scenie politycznej w Grecji. Przy czym nie odcinamy się od dalszych negocjacji w sytuacji, gdyby greckie społeczeństwo było na „nie”. Rozumiemy sytuację, że 20 lipca jest kluczowym terminem ze względu na płatności dla Europejskiego Banku Centralnego i być może do tego czasu zostanie wypracowane porozumienie (unijny komisarz Dombrovskis). Niemniej to teraz Grecy muszą się bardziej wykazać i odczuć na własnej skórze błędy popełnione przez obecny rząd – pytanie, czy kluczową kartą przetargową przez 20 lipca nie stanie się odcięcie greckich banków od finansowania z ECB.

Dla rynku finansowego, a konkretnie euro ostatnie przekazy są lekko negatywne. Wynik niedzielnego referendum nie jest pewny – o ile sam premier Tsipras nie będzie próbował złagodzić swojego negatywnego przekazu dotyczącego reform – stąd też w poniedziałek 6 lipca na rynku może być różnie. Z drugiej strony – w szerszym horyzoncie do 20 lipca – zaczyna rosnąć prawdopodobieństwo znalezienia kompromisowego rozwiązania dla obu stron i uniknięcia najgorszego. Europejskie rynki akcji (np. DAX) już próbują to dyskontować.

Przebieg stóp zwrotu dla par z EUR pokazuje, że największe spadki dotyczą EUR/USD – dostaliśmy lepsze odczyty danych z USA: wyliczenia ADP wskazały na możliwy wzrost etatów w sektorze prywatnym w czerwcu o 237 tys. (oczekiwano 218 tys.), a indeks ISM dla przemysłu wzrósł w tym samym okresie do 53,5 pkt. (szacowano 53,1 pkt.).  Na to, że dolar może zyskiwać na fali lepszych danych zwracaliśmy uwagę we wcześniejszych komentarzach – jutro kolejny ważny impuls: comiesięczne dane Departamentu Pracy USA. Z kolei dzisiaj euro było najmocniejsze w relacji do franka – pytanie, ile w tym było obaw związanych z „obecnością” Narodowego Banku Szwajcarii na rynku.


Wykres przebiegu stóp zwrotu dla par z EUR od północy, źródło: Stooq.pl
Na wykresie EUR/USD konsekwentnie „szorujemy” w dół – do wyznaczanych jako pierwszy cel okolic 1,1050 pozostało już bardzo niewiele. W ostatnim komentarzu zwracaliśmy uwagę, że rośnie prawdopodobieństwo testowania niedzielno-poniedziałkowych minimów przy 1,0954, a tym samym ponownego zejścia poniżej 1,10. I wydaje się, że należy tą tezę podtrzymać. Opór to teraz okolice 1,1096-1,1125.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Do 5 lipca konkretnych propozycji ws. Grecji nie będzie