Do czwórki z przodu trzeba przywyknąć

opublikowano: 03-07-2016, 22:00

Zdaniem analityków za miesiąc kurs euro wyniesie 4,40 zł, dolara 4 zł, a franka 4,07 zł

Złoty i w lipcu, i w pozostałych miesiącach roku nie ma szans na znaczące umocnienie i trwałe zejście poniżej 4 zł względem nie tylko euro, ale także dolara i franka — uważa Marcin R. Kiepas, analityk Admiral Markets i absolutny lider rankingu prognoz walutowych „Pulsu Biznesu”.

— Brexit zmienia układ sił, stanowiąc dla światowej gospodarki, a więc również dla polskiej, dodatkowe ryzyko. To może być przysłowiowy kamyczek, który poruszy lawinę. Ściągnie w dół gospodarkę brytyjską, zmuszając Bank Anglii do cięcia stóp procentowych. Uwypukli problemy gospodarek strefy euro, ograniczy wzrost w Polsce, a także na nowo wznieci obawy o kondycję Chin. To wszystko doprowadzi do wzrostu awersji do ryzyka, przekładając się na osłabienie złotego — uważa Marcin R. Kiepas.

Złagodzenie polityki pieniężnej już zresztą zapowiedział Mark Carney, szef Banku Anglii, co pewnie będzie mieć też wpływ na politykę innych ważnych banków centralnych — europejskiego i amerykańskiego.

— Rosną oczekiwania wobec Europejskiego Banku Centralnego. Bardzo ważne będzie też posiedzenie Fedu pod koniec lipca, bo najprawdopodobniej w obliczu brexitu nastąpi złagodzenie dotychczasowego tonu — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Jej zdaniem, jeśli Fed da do zrozumienia, że stopy procentowe przez dłuższy czas będą utrzymywane na dotychczasowym poziomie, poprawi tym samym na jakiś czas sentyment na rynkach. Złoty w takich okolicznościach powinien, jej zdaniem, na koniec lipca być silniejszy niż ostatnio, choć w trakcie miesiąca może być odwrotnie, zwłaszcza jeśli okazałoby się, że agencja Fitch obniży 15 lipca perspektywę ratingu Polski. Ekonomiści Morgana Stanleya są przekonani, że tak właśnie się stanie, do czego przyczyni się balansowanie Polski na granicy 3-procentowego deficytu w 2017 r. Konrad Białas, analityk DM TMS Brokers, nie wierzy w umocnienie złotego i ocenia ostatnie odreagowanie jako pułapkę.

— Wymazanie pobrexitowej wyprzedaży nie przekonuje nas jako oznaka końca problemów złotego i nagłego wzrostu optymizmu inwestorów względem polskiej waluty. Dla nas spadek EUR/PLN pod 4,40 zł to tylko wpływ domykania krótkich pozycji w złotym przez tych, którzy liczyli, że złoty straci więcej na skutek brexitu.

Rynek pozostaje płytki, niepewność wokół sytuacji rynkowej wisi w powietrzu, a to nie są warunki, żeby złoty miał zyskiwać na wartości. Zmienność pozostanie podwyższona, co naszym zdaniem w lipcu oznacza wahania EUR/PLN w przedziale 4,35-4,47 zł — mówi Konrad Białas.

— Miejsca na umocnienie naszej waluty zbytnio nie ma. Niepewność na globalnych rynkach będzie rosnąć, chociaż jeszcze w najbliższych tygodniach inwestorzy będą nieco zagubieni, jeżeli chodzi o ocenę skutków tego, co stało się 23 czerwca. Złoty straci, ale nie aż tak dużo — dodaje Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. Jednym z niewielu analityków, którzy prognozują niewielkie umocnienie złotego, jest Mateusz Sutowicz z Banku Millennium.

— Niewykluczone, iż w lipcu — ze względu na wrześniowe wybory nowego premiera Wielkiej Brytanii, który miałby rozpocząć procedurę wyjścia kraju z Unii Europejskiej — temat brexitu zejdzie na drugi plan. W naszej ocenie stanowić to będzie źródło umiarkowanego wzrostu wartości złotego względem euro. Pozytywnie na wartość polskiej waluty oddziaływać będą ponadto spekulacje na temat możliwej modyfikacji polityki pieniężnej w strefie euro, zapowiedziane przez Bank Anglii poluzowanie polityki monetarnej, a także oddalenie się w czasie kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA — uważa Mateusz Sutowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy