Do dalszych wzrostów na GPW potrzebna jest korekta

Paweł Cymcyk
opublikowano: 07-04-2009, 00:00

Poniedziałkowe notowania na GPW rozpoczęły się od zwyżki, której skala była dość zaskakująca. WIG20 bez żadnych skrupułów przełamał maksimum dzienne z piątku i szybko wzrósł o 3,5 proc. Po dwóch sesjach z ubiegłego tygodnia, podczas których nie widać było nawet najmniejszej chęci do korekty, sytuacja stawała się coraz bardziej dziwna. Można było odebrać wrażenie, że wszyscy inwestorzy wierzą już tylko w dalsze wzrosty. Nikt nie chciał sprzedawać. Na rynku nadal głównymi motorami wzrostu pozostawały banki i spółki surowcowe. Przy trzecim dniu z rzędu wzrosty uwiarygodniał wysoki obrót.

Publikowane w poniedziałek dane ze strefy euro okazały się gorsze niż prognozy, ale jak zwykle nie wpłynęły na decyzje inwestorów. Warto jednak odnotować, że sprzedaż detaliczna w ciągu roku spadła aż o 4 proc., a w cenach producentów pojawiała się deflacja. Spadek cen w ostatnim roku sięgnął aż 1,8 proc. Ponieważ to właśnie deflacji powstrzymującej inwestycje boją się bankierzy, inwestorzy znaleźli w tej informacji potwierdzenie dalszych obniżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny.

W południe na krajowym rynku zaczęła się ujawniać faza ewidentnego przesilenia. Wyczekiwanie na dalsze wzrosty połączone z oznaką słabnięcia zachodnich rynków spowodowały, że WIG20 spokojnie zaczął redukować wzrosty i w tym ruchu osunął się aż o 74 pkt, przechodząc na chwilę na czerwoną stronę rynku. Spadki były już jednak przesadą dla kupujących, którzy przecież parę godzin wcześniej stawiali na wzrostowy scenariusz. Nawet dalsze osłabianie się zachodnich parkietów nie wpłynęło na chęć do pozytywnego zamknięcia. Fixing dodał jeszcze parę punktów i ostatecznie rynek wzrósł o jeden procent, kończąc dzień na najwyższym poziomie od 16 stycznia. Jednocześnie skala zmienności indeksu utrzymała się na ostatnich poziomach (w trakcie sesji od +3,5 do -0,5 proc.)

Przesilenie, jakie obserwowaliśmy w drugiej części sesji w kraju i w Europie, idealnie oddaje nastroje na trwający tydzień. Chęci do wzrostu na pewno są, ale aby poprawa była trwała, musi być uzupełniona korektą. Wiele wskazuje na to, że krótszy przedświąteczny tydzień idealnie pasuje na taki ruch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy