Do galerii na za zakupy i na obiad

Aleksandra Jakubowicz
opublikowano: 31-07-2017, 22:00

Polacy coraz więcej wydają na jedzenie poza domem. Centra handlowe zwiększają więc powierzchnie gastronomiczne.

W budowanych galeriach strefy gastronomiczne zajmują przynajmniej 10-15 proc. powierzchni najmu obiektu, jednak już niedługo odsetek ten może wzrosnąć do 20, a nawet 25 proc. Punkty gastronomiczne w centrach handlowych zaczęły powstawać w USA już pod koniec XX w., około 20 lat po otwarciu pierwszego obiektu handlowego tego typu. W jednym miejscu zaczęto gromadzić po kilka tzw. konceptów gastronomicznych i urządzano dla ich klientów wspólną przestrzeń do jedzenia, zwykle umiejscowioną w centralnej części budynku. Zajmowana przez nie powierzchnia nie była jednak duża i wynosiła 5-8 proc. całości obiektu. Jednak od tego czasu sytuacja istotnie się zmieniła.

Coraz większy wybór

Współczesne galerie handlowe proponują swoim klientom wiele różnych koncepcji gastronomicznych, zarówno jeśli chodzi o kuchnię, formę podania, jak też aranżację wnętrz.

Dawniej we wspólnej strefie królowały amerykańskie fast- -foody, obecnie konkurują one z lokalami oferującymi kuchnię indyjską, japońską, włoską itd. Już na początku 2000 r. w centrach zaczęły pojawiać się restauracje z kelnerami, działające w większych, zamkniętych przestrzeniach i mające o wiele szerszą ofertę. Coraz częściej powstają również samodzielne stoiska konkretnych firm, oferujące zwykle słodycze bądź napoje, np. punkty z babeczkami, bubble tea i lodami. Popularność zyskują też punkty stawiające na zdrowszą żywność, m.in. sałatki, mrożone jogurty ze świeżymi owocami, świeżo

wyciskane soki. W niektórych centrach handlowych organizowane są również co jakiś czas targi żywności regionalnej, na których mogą zaprezentować się lokalni producenci. Z kolei w placówkach z rozwiniętą sekcją rozrywkową zaczynają pojawiać się w ofercie również alkohole, przybierając formy barów czy piwiarni. — Strefy gastronomiczne w galeriach handlowych mają określoną tożsamość, charakter i są miejscem interakcji społecznych. Dzięki temu nie są już tylko miejscami spożywania posiłków, ale strefami relaksu, wypoczynku, miejscami z klimatem, do któregochce się wracać i które się świadomie wybiera — mówi Marta Machus-Burek, dyrektor działu powierzchni handlowych w Colliers International.

Istotne zmiany

W związku z przemianami stref gastronomicznych i coraz lepszym dostosowywaniem oferty do potrzeb, zwiększają się również kwoty przeznaczane na zakup żywności w centrach handlowych. Znaczenie ma tu także zmiana stylu życia Polaków — obecnie coraz chętniej stołujemy się na mieście. — Obserwujemy to już w centrach Europy Zachodniej. Możemy się spodziewać, że już wkrótce, na wzór galeriihandlowych u naszych sąsiadów, i w Polsce zaczną się pojawiać strefy tzw. gourmet food, gdzie miesza się funkcje delikatesów spożywczych czy organicznych z możliwością degustacji, spożywania posiłków, bądź gdzie w jednym miejscu przenikają się różne pomysły na działalność gastronomiczną — dodaje Marta Machus-Burek. To nie jedyne wyzwanie, z którym muszą się zmierzyć właściciele obiektów handlowych — pojawienie się barów, restauracji czy tzw. śniadaniowni wymusza dłuższe funkcjonowanie centrów handlowych, a przynajmniej ich części gastronomicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Jakubowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu