Do Ligi Mistrzów mamy pod górkę

Jacek Zalewski
opublikowano: 09-04-2010, 00:00

W czwartek skumulowało się kilka wydarzeń, mniej lub bardziej bezpośrednio budujących międzynarodową marką Polski. Minister Radosław Sikorski wreszcie miał okazję do przekazania Sejmowi odkładanej od lutego informacji o polityce zagranicznej, w tym m.in. o stanie naszej dyplomacji. Takie debaty od lat przebiegają, podobnie zresztą jak budżetowe, według stałego scenariusza: w oczach koalicji rządowej Polska zyskuje międzynarodowy szacunek i zwyżkuje, opozycja zaś wieszczy dołowanie. Tym razem zaintrygowała nas idea ministra, że Polska aspiruje do dyplomatycznej Ligi Mistrzów i właściwie stoi na jej progu. W tym samym dniu zbiegły się jednak sygnały potwierdzające, że osiągnięcie choćby fazy grupowej w ekstraklasie politycznej jest równie trudne, jak w tej piłkarskiej.

Prezydent Lech Kaczyński programowo opuścił informację ministra Radosława Sikorskiego — jako że obaj sternicy polityki zagranicznej się nie cierpią — i udał się na Litwę. Ale zamiast triumfu, musiał tam przełknąć gorycz porażki. Oto litewski Sejm przekreślił nadzieje tamtejszych Polaków na zapisywanie w dokumentach ich nazwisk po polsku. Abstrahując od wartości unijnych, Braterstwo Obojga Narodów zostało przecież zapisane dawno temu w polsko-litewskim traktacie! Terminowa zbitka wizyty prezydenta RP z nacjonalistycznym głosowaniem litewskich posłów przejdzie do historii dyplomacji.

Nagrodą pocieszenia dla Polski miał być obiad wydany wieczorem w Pradze przez Baracka Obamę dla szefów państw i rządów z Europy Środkowej i Wschodniej, w którym uczestniczył premier Donald Tusk. Amerykańskiego prezydenta mocno gryzie sumienie po podpisaniu traktatu Stanów Zjednoczonych z Rosją o redukcji strategicznych arsenałów jądrowych. Nie chodzi o sam tryb utylizacji nuklearnego złomu, lecz o kontekst tego traktatu i jego wynegocjowanie całkowicie ponad głowami członków NATO z naszego regionu. Na ołtarzu globalnych interesów złożona została tarcza antyrakietowa,

która w kategoriach militarnych co prawda nie zwiększa-

ła bezpieczeństwa ani Polski, ani Czech, jednak politycznie

miała istotne znaczenie. Nie zastąpią jej równie wzniosłe,

co puste deklaracje Baracka Obamy wobec gości obiadu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu