Do rozebrania jest już 5 mld zł

Magdalena Laskowska
opublikowano: 24-07-2007, 07:38

Z bazaru na salony — oto kierunek, jaki obrał rynek bielizny. Rosną obroty, zyski i liczba chętnych do ich podziału.

Wczoraj w rewelacyjnym stylu zadebiutowała na giełdzie Silvano Fashion Group, dystrybutor bielizny (patrz niżej). To swoisty znak czasów. Polacy coraz więcej pieniędzy wydają na bieliznę i odzwyczajają się od kupowania majtek na bazarach. Właściciele eleganckich salonów zacierają ręce, bo gra jest warta świeczki. Jak wynika z badań specjalistów z Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych (ARSS), w ubiegłym roku Polacy wydali około 5 mld zł na bieliznę. W tym roku ma być jeszcze lepiej.

— Rynek bielizny będzie rósł od 25 do 30 proc. rocznie — mówi Natalia Leśniewska, dyrektor ds. badań rynkowych z ARSS.

Niemcy na przedzie

Według ARSS, to okazja na zarobek dla blisko 350 producentów bielizny. Na czele ich stawki jest niemiecka marka Triumph. Produkty z tym logo są sprzedawane w 1,2 tys. punktów sprzedaży. Jedna czwarta z nich to sklepy własne, franczyzowe i partnerskie. Ale nie tylko pod względem możliwości dystrybucyjnych Triumph trzyma się najwyższego miejsca na podium. Jego obroty wynoszą 162 mln zł.

Grupa pościgowa

Teoretycznie najłatwiej będzie dopaść Niemców krajowemu Atlanticowi. W portfolio ma dwie marki: dobrze znany Atlantic i wprowadzony w ubiegłym roku Mistique. Przyniosły one 127 mln zł obrotu oraz 4,5 mln zł zysku netto. Ale w tym roku Atlantic Triumpha prawdopodobnie nie dogoni. Zakłada bowiem uzyskanie 6,5 mln zł zysku netto oraz 130 mln zł przychodów.

— Chcielibyśmy być dla Triumpha silnym konkurentem, ale wiemy, że nie będzie to łatwe — mówi Renata Siennicka, odpowiedzialna za rozwój sieci Atlantic.

Tym bardziej że polska firma ma skromniejszą sieć. Atlantic bowiem dysponuje 35 salonami własnymi i 100 franczyzowymi.

— Do końca 2008 r. chcemy mieć 170 sklepów w kraju (w tym 50 własnych) — dodaje Renata Siennicka.

W grupie pościgowej znajduje się też włoska Calzedonia. W tej chwili ma 50 sklepów dwóch marek: Calzedonia i Intimissimi. Większość z nich to placówki franczyzowe. Do 2010 r. chce w Polsce stworzyć sieć 100 salonów, a jeszcze w tym roku wprowadzi na nasz rynek kolejną markę — Tezenis.

W ubiegłym roku Calzedonia miała 60 mln zł przychodów ze sprzedaży, w tym roku spodziewa się 25-procentowego wzrostu.

Czarny koń

Specjaliści głowią się, czy sporo na rynku nie namiesza inna niemiecka firma — Felina. Jest obecna w naszym kraju już od 15 lat. Może się pochwalić szeroką siecią dystrybucji. Dotąd bielizna tej marki była dostępna w 400 wielomarkowych sklepach na terenie całego kraju. W ubiegłym roku powstał pierwszy własny sklep z logo Feliny w Łodzi. I taki kierunek działania firma obierze.

— Od przyszłego roku będziemy otwierać własne salony, by mocniej zaistnieć w świadomości konsumentów. To promuje znajomość marki — mówi Katarzyna Woźniak, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu.

Docelowo firma chce otworzyć „kilkadziesiąt sklepów” w największych miastach Polski. Pożyjemy, zobaczymy.

Aspiranci

Za wielkimi i średnimi rynku podążają firmy z polskim kapitałem. Także z warszawskiej giełdy. Duża sieć marzy się Mewie, która na początku tego roku kupiła bieliźnianą markę Szame. Na razie działa zaledwie 10 własnych i 12 franczyzowych sklepów z tym logo. Do końca roku Mewa otworzy jeszcze 13 placówek Szame.

— Siła marki tkwi we własnych sklepach, dlatego skupimy się na otwieraniu własnych placówek. W przyszłości chcielibyśmy mieć taką pozycję na rynku jak Triumph. Przed nami więc lata pracy — stwierdza z optymizmem Józef Kiszka, prezes Mewy.

Na razie Szame musi wyjść na plus. W ubiegłym roku miało 1,9 mln zł przychodów i 320 tys. zł straty.

Bielizna zainteresowała również giełdową spółkę LPP, która w ubiegłym roku stworzyła markę Esotiq. Dziś działają cztery własne i 15 franczyzowych sklepów z bielizną LPP. Jednak prezes firmy Dariusz Pachla zaznacza, że bielizna nie ma znaczących udziałów w przychodach całej spółki.

Poza tym część bieliźniarskiego tortu spróbują ugryźć Gorseteria, La Vantil i Key. One też odkryły, że warto mieć własne sieci sklepów.

Magdalena Laskowska, m.laskowska@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Laskowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Do rozebrania jest już 5 mld zł