Do stabilizacji w FAM daleko

Katarzyna Sadowska
05-03-2009, 00:00

Inwestor,

Mirosław Kalicki nie zamierza składać broni

Inwestor,

który stracił wszystkie miejsca w radzie spółki,

nie zamierza sprzedać akcji

FAM, a nowy nadzorca chce

wziąć pod lupę działania

poprzedników.

Ostatnie walne przemysłowego holdingu dokonało prawdziwej rewolucji. Grzegorz Bielowicki, który zażądał zwołania zgromadzenia w celu dokonania zmian w radzie nadzorczej, obsadził w niej trzy miejsca. Dwa przypadły Ponarowi, który jest formalnie największym akcjonariuszem FAM. Po jednym miejscu obsadzili natomiast przedstawiciele IDMSA i DWS. Ani jednego przedstawiciela w radzie FAM nie ma teraz Mirosław Kalicki, który kontroluje 8,4 proc. akcji spółki i dotychczas rozdawał karty. Wygląda na to, że stabilizacja w akcjonariacie i radzie, na którą tak liczy zarząd FAM, prędko nie nastąpi.

To moje dziecko

— Jestem bardzo zaskoczony tą sytuacją i na pewno tak tego nie zostawię. To nie jest tak, że po sześciu latach pracy w FAM, budowania tej grupy lekką ręką zrezygnuję z wpływu na spółkę i "rzucę" swoje akcje na rynek — mówi Mirosław Kalicki.

Można się więc spodziewać kolejnego żądania zwołania NWZA i kolejnych zmian w radzie nadzorczej.

— Muszę przemyśleć całą sprawę. Trudno mi zarysować horyzont czasowy działań, bo w tym momencie priorytetem są dla mnie rodzinne kwestie zdrowotne — tłumaczy Mirosław Kalicki.

Biznesmen ma też kłopoty z porozumieniem się z Ponarem pod nowymi rządami. Ponad rok temu podpisał z tą spółką umowę inwestycyjną, której elementem (jego zdaniem — integralnym) było udzielenie mu pełnomocnictwa do głosowania z akcji FAM będących w posiadaniu Ponaru. Pod nowym zarządem wadowicka spółka zaczęła jednak podejmować samodzielne decyzje i odwołała pełnomocnictwo.

— Odwołanie pełnomocnictwa nie niesie ze sobą skutków prawnych, bo umowa inwestycyjna nie przewidywała takiej możliwości. To naruszenie jej zapisów. Prawdopodobnie spotkamy się w tej sprawie z Ponarem w sądzie — mówi Mirosław Kalicki.

O zamiarach Ponaru względem biznesmena i FAM na razie nic nie wiadomo. Prezes Jan Godłowski, który osobiście zasiadł w radzie FAM, nie zdecydował się do dziś odpowiedzieć na nasze pytania.

Prześwietlenie

Nieco kart odkrywa natomiast Grzegorz Bielowicki, który teraz ma największy personalny wpływ na spółkę.

— My — jako THC [Tar Heel Capital — red.] — będziemy przeciwni nowym emisjom rozwadniającym akcjonariat, będziemy za cięciem kosztów i szybką poprawą rentowności, sprzedażą zbędnego majątku. Chcemy, aby FAM skupił się na najbardziej rentownej działalności i nie chcemy budować konglomeratu. Będziemy też przeciwni połączeniu z Ponarem czy kimkolwiek innym. Ale oczywiście jesteśmy tylko jednym z akcjonariuszy — podkreśla Grzegorz Bielowicki.

Ogólnie dobrze ocenia zarząd FAM, choć nie zgadza się z niektórymi jego decyzjami w przeszłości.

— Będę proponował zmianę audytora i zbadanie przez radę szczegółowo historii spółki, szczególnie jeśli chodzi o umowy podpisywane kiedyś przez spółki z grupy z Ponarem i panem Wiaderkiem [byłym głównym akcjonariuszem Ponaru — red.] — informuje Grzegorz Bielowicki.

Wkrótce powinno odbyć się posiedzenie rady w nowym składzie. Po rozmowie z zarządem podjęte mogą być pierwsze decyzje — m.in. w sprawie ewentualnych zmian strategii.

Katarzyna Sadowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Do stabilizacji w FAM daleko