Dobra kondycja sektora spożywczego rok po akcesji

(Marek Druś)
23-09-2005, 07:19

Integracja z Unią budziła nadzieje, ale także duże obawy producentów żywności. Wiele wskazuje jednak na to, że Polska, będąca szóstym co do wielkości rynkiem żywnościowym Unii (po Francji, Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii), nie zmarnuje szansy odegrania w nim kluczowej roli. Wyniki naszych firm po pierwszym roku w UE dają powody do optymizmu.

Integracja z Unią budziła nadzieje, ale także duże obawy producentów żywności. Wiele wskazuje jednak na to, że Polska, będąca szóstym co do wielkości rynkiem żywnościowym Unii (po Francji, Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii), nie zmarnuje szansy odegrania w nim kluczowej roli. Wyniki naszych firm po pierwszym roku w UE dają powody do optymizmu.

Skok w przyszłość

„Rok po akcesji okazuje się, że w polskim przemyśle spożywczym gwałtownie zwiększyła się liczba zakładów z tzw. sektorów wrażliwych (mięsny, mleczarski, rybny) mających uprawnienia eksportowe. Nie było masowej likwidacji innych zakładów z tych sektorów” — pisze prof. Roman Urban z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w raporcie „Polskie zakłady przemysłu spożywczego — rok po akcesji”.

Przykładem może być liczba zakładów mięsnych uprawnionych do sprzedaży na rynki unijne, która wzrosła od stycznia 2004 r. prawie dziewięciokrotnie — do 640.

Nic więc dziwnego, że w ciągu ostatniego roku nastąpił też duży (ponad 30-proc.) wzrost eksportu produktów rolno-spożywczych, osiągając rekordową wartość 5,2 mld EUR.

— Wyniki handlu zagranicznego w IV kwartale 2004 r. i pierwszych miesiącach 2005 r. wskazują, że nie było to zjawisko przejściowe. Równocześnie polski rynek nie został zalany unijną żywością — dodaje prof. Roman Urban.

Największy eksport, liczony w setkach milionów euro, zanotowały branże: mleczarska (613 mln EUR), owocowo-warzywna (728), mięsna (509), drobiarska (263), rybna (349) i cukiernicza (328).

W 2004 r. firmy spożywcze wypracowały też rekordowe zyski. Wynik netto przemysłu spożywczego sięgnął 4,6 mld zł. To trzykrotnie więcej niż rok wcześniej.

Szok minął

Prof. Urban dodaje też, że szok cenowy, który wystąpił bezpośrednio po akcesji, miał charakter przejściowy. Według niego, od lipca 2004 r. na wszystkich poziomach rynku rolno-spożywczego (skup surowców, zbyt) notuje się spadkowe tendencje cen. Nie przekłada się to jednak na obniżki cen detalicznych żywności, które po przystąpieniu do UE wzrosły średnio o 7,5 proc. i utrzymały się na takim poziomie do pierwszej połowy tego roku.

Kolejnym z pozytywnych efektów wejścia do UE jest wzrost uprzemysłowienia przetwórstwa rolno-spożywczego, będący wynikiem rekordowych inwestycji.

Z raportu wynika, że w 2004 r. firmy z branży wydały na inwestycje 6,6 mld zł wobec 4,9 mld rok wcześniej. Najwięcej zainwestowano w branżach: mięsnej (1,5 mld), mleczarskiej (982) i alkoholowej (739). Ale rekord z 2004 r. raczej nie utrzyma się długo.

— Myślę, że tegoroczne inwestycje w branży będą większe, bo do dyspozycji firm są teraz fundusze strukturalne Unii Europejskiej — mówi Jan Dąbrowski, prezes Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu.

Na przykład Sokołów przeznaczy w tym roku na inwestycje 64 mln zł, podczas gdy rok temu wydał niecałe 20 mln. Nie jest tajemnicą, że zainteresowanie unijnym wsparciem inwestycji w marketing i przetwórstwo artykułów rolno-spożywczych jest bardzo duże, wskutek czego pula unijnych funduszy szybko topnieje.

Wbrew złotemu

Co ciekawe, przedstawiciele branży spożywczej liczą, że w tym roku uda się osiągnąć dalszy wzrost eksportu mimo niekorzystnego kursu euro i dolara.

— Wartość naszego eksportu powinna w tym roku przekroczyć 300 mln zł, podczas gdy rok wcześniej sięgnęła 250 mln. Uczymy się żyć z silnym złotym — mówi Bogusław Miszczuk, prezes Sokołowa.

Eksperci podkreślają, że polskie firmy muszą pracować nad rozwojem jakościowym eksportu.

— W strukturze naszego eksportu nadal przeważają produkty nisko przetworzone. Aby naprawdę zacząć liczyć się na rynku unijnym, polskie firmy muszą zainwestować w wyroby markowe — komentuje Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Jego zdaniem, powinni w tym pomóc dyplomaci i radcy handlowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobra kondycja sektora spożywczego rok po akcesji