Dobra zmiana dopadła KRUS

opublikowano: 22-03-2017, 22:00

Protegowani Krzysztofa Jurgiela i Henryka Kowalczyka obsiedli rolniczą kasę i rozdają posady znajomym

Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa, i Henryk Kowalczyk, minister w kancelarii premiera, zaliczają się do najbardziej znaczących polityków Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Pierwszy należy do tzw. zakonu PC: grona najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z Porozumienia Centrum. Drugi, prawa ręka premier Beaty Szydło, w latach 90. nie działał w PC, ale w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. M.in. różne ścieżki dojścia do PiS sprawiły, że relacje między nimi nie są najlepsze. Nie poprawiły się po ostatnich wyborach, kiedy obu typowano na ministra rolnictwa, a bój o względy Jarosława Kaczyńskiego wygrał Krzysztof Jurgiel.

ROLNICZE TKM: Krzysztof Jurgiel jako minister rolnictwa nadzoruje państwowe instytucje i agencje rolnicze, w tym KRUS, i wstawia do nich swoich znajomych. Posady dostają też ludzie Henryka Kowalczyka, jednego z najbliższych współpracowników premier Beaty Szydło. [FOT. JACEK MARCZEWSKI-AGENCJA GAZETA]
Zobacz więcej

ROLNICZE TKM: Krzysztof Jurgiel jako minister rolnictwa nadzoruje państwowe instytucje i agencje rolnicze, w tym KRUS, i wstawia do nich swoich znajomych. Posady dostają też ludzie Henryka Kowalczyka, jednego z najbliższych współpracowników premier Beaty Szydło. [FOT. JACEK MARCZEWSKI-AGENCJA GAZETA]

Z bezrobocia na prezesa

Henryk Kowalczyk nie zrezygnował jednak z walki o wpływy w rolniczych instytucjach. Jedną z nich jest Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). Podlega Krzysztofowi Jurgielowi, ale bezpośrednio nadzoruje ją wiceminister Rafał Romanowski, działacz PiS z Makowa Mazowieckiego i… doradca Henryka Kowalczyka, gdy ten był wiceministrem rolnictwa w pierwszym rządzie PiS w latach 2006-07.

W styczniu 2016 r. prezesem KRUS z nadania rządu PiS został bezpartyjny Jacek Dubiński, który już za pierwszych rządów partii Jarosława Kaczyńskiego był szefem kasy. Na jego zastępców powołano jednak protegowanych Krzysztofa Jurgiela i Henryka Kowalczyka: odpowiednio Adama Sekścińskiego (który od sierpnia szefuje kasie) i Andrzeja Knecia. Pierwszy pochodzi z Kolna na Podlasiu, jest tam radnym powiatowym PiS. Wcześniej był szeregowym pracownikiem spółdzielni mleczarskiej i firmy sprzedającej pasze dla zwierząt, a w latach 2010-14 — wicestarostą kolneńskim. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, w 2015 r. oprócz diety radnego (15,1 tys. zł) i zapewne odprawy ze starostwa (7,6 tys. zł) przez cały rok zainkasował jedynie 7,7 tys. zł z… powiatowego urzędu pracy.

Praca córki? Przypadek

W KRUS Adam Sekściński dużo więcej zarabia co miesiąc. Komu bezrobotny radny zawdzięcza dobrą zmianę? Nasi informatorzy twierdzą, że stoi za nią Andrzej Duda, burmistrz Kolna. To członek Rady Politycznej PiS i jeden z najbliższych współpracowników Krzysztofa Jurgiela na Podlasiu (minister forsował go nawet na wojewodę podlaskiego, ale bez skutku). W rozmowie telefonicznej zapytaliśmy Andrzeja Dudę, czy wspierał Adama Sekścińskiego w zdobyciu posady w KRUS — najpierw wiceprezesa, a od sierpnia 2016 r. prezesa kasy.

— Nie mogę odpowiedzieć tak na szybko, później mogą być z tego problemy, muszę się zastanowić — odparł Andrzej Duda. Po zastanowieniu nie miał już wątpliwości. W e-mailu zapewnił, że „nie ma wpływuna decyzje ministra dotyczące polityki kadrowej w podległych mu instytucjach”. Tymczasem ustaliliśmy, że pracę w KRUS, na stanowisku dyrektora biura ds. zakładów rehabilitacji leczniczej, znalazła córka Andrzeja Dudy, Magda.

— Nie mam w zwyczaju komentować publicznie przebiegu kariery zawodowej moich dzieci, tym niemniej moja córka zdobyła pracę w KRUS, zanim pan Sekściński został prezesem — komentuje Andrzej Duda.

Rzeczywiście — zdobyła ją, gdy Adam Sekściński był wiceprezesem kasy. Pracę w KRUS, na stanowisku zastępcy dyrektora biura administracji i inwestycji, znalazł też inny kolnianin — Tadeusz Klama, były wójt gminy wiejskiej Kolno. Żona Adama Sekścińskiego, Izabela, zatrudniona została w biurze prezesa innej rolniczej instytucji — Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Radcą prawnym w biurze organizacyjno-prawnym KRUS został natomiast Marcin Sutkowski, radny powiatowy PiS w Sokółce, a jednocześnie były pracownik biura poselskiego… Krzysztofa Jurgiela. I on odczuwa mocno dobrą zmianę. W 2015 r. kancelaria przynosiła mu średnio zaledwie 1350 zł miesięcznie dochodu. Po wyborach wygranych przez PiS zdobył nie tylko pracę w KRUS, ale też doczekał się posady szefa rady nadzorczej należącego do Agencji Rynku Rolnego Elewarru.

Dyrektorzy z wyrokami

Drugi z wiceprezesów KRUS Andrzej Kneć to były szef PiS w Makowie Mazowieckim i dobry znajomy pochodzącego stamtąd wiceministra rolnictwa Rafała Romanowskiego. To również były pracownik biura poselskiego Henryka Kowalczyka. W biurze poselskim ministra w kancelarii premiera pracował też Kazimierz Sionek, dziś dyrektor biura administracji i inwestycji KRUS. Ten działacz PiS i były wójt gminy Parysów ma na koncie prawomocny wyrok sądowy za bezprawne przyznanie dodatku motywacyjnego swojej synowej. Kiedy kilka miesięcy temu pytaliśmy Henryka Kowalczyka, czy taka osoba powinna pracować w publicznej instytucji, zapewniał, że nic o wyroku Kazimierza Sionka nie wie. Pytany przez media w 2011 r., czy działaczom PiS nie przeszkadza, że ich reprezentant ma sądowy wyrok, odpowiedział tymczasem, że nie.

Znajomych Krzysztofa Jurgiela i Henryka Kowalczyka znaleźliśmy też w funduszu składkowym ubezpieczenia społecznego rolników. To instytucja podlegająca prezesowi KRUS i zajmująca się m.in. dofinansowywaniem wypoczynku letniego i zimowego dla dzieci z rodzin rolniczych.

W lutym 2016 r. dyrektorką funduszu została Jolanta Brańska, działaczka PiS, która od kilkunastu lat ściśle współpracuje z Henrykiem Kowalczykiem. Najpierw, w latach 2000-05 była referentem ds. rolnictwa w urzędzie gminy Winnica, której wójtem był dzisiejszy minister.Potem, przez 10 lat, dyrektorką jego biura poselskiego. W połowie 2016 r. Jolanta Brańska z dyrektora rolniczego funduszu stała się wicedyrektorem, a nowym szefem został Tomasz Iwańczuk, pochodzący — tak jak Krzysztof Jurgiel — z Białegostoku. To brat Sylwii Iwańczuk, dobrej znajomej ministra rolnictwa, która najpierw była dyrektorem biura administracyjno-gospodarczego, a od czerwca 2016 r. — dyrektorem generalnym resortu. Odeszła po ujawnieniu przez „Super Express”, na początku lutego 2017 r., że jest osobą prawomocnie skazaną za pomówienie byłego dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 16.01.2017 r.

PUNKT WIDZENIA: Ponad dwa miesiące temu opublikowaliśmy w „PB” listę 1000 działaczy PiS, ich rodzin i znajomych, którzy po ostatnich wyborach parlamentarnych objęli posady w spółkach, agencjach i innych instytucjach państwowych. Przypomnieliśmy też, że Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i inni prominentni działacze PiS, będąc w opozycji, wielokrotnie krytykowali kumoterstwo za rządów PO-PSL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu