Dobre na globalne

Paweł Zielewski
opublikowano: 16-11-2000, 00:00

Dobre na globalne

Każda radykalna zmiana wizerunku niesie ze sobą jakieś ryzyko. Widać to szczególnie w przypadku banków, których inwestorzy rzucili się ostatnio na wymienianie nazw i logo zgodnie z własnymi wizjami, jak bank ma wyglądać. O ile w większości przypadków nie ma wątpliwości, czy nowa jakość jest potrzebna, o tyle części zmian, o których dopiero się mówi, z powodzeniem mogłoby nie być.

Zmiana PPA Banku na Fortis Bank czy nadanie w niedługim czasie nowego miana Bankowi Komunalnemu wynika ze zmiany własnościowej. Zachodnim inwestorom w naturalny sposób zależy na podkreśleniu swojej obecności na polskim rynku. Jednak można sprzeczać się, czy obecny Bank Śląski powinien w przyszłości nazywać się ING Polska lub podobnie. BSK to silna i łatwo rozpoznawalna marka. Szkoda jej. Tak samo, jak Handlobanku, który od kwietnia 2001 roku zrzuci pomarańczowo-granatowe szatki obecnego logo i przywdzieje błękity Citibanku. Tym samym porzuci to, czym chwalili się twórcy banku — historyczne korzenie: Handlobank to przecież jeszcze przedwojenny telegraficzny skrót Banku Handlowego. Prestiż przynależności do instytucji globalnej może nie zrekompensować pozytywnego postrzegania tej instytucji w jej obecnym kształcie. Zwłaszcza że Citi zbiera o wiele więcej krytycznych uwag niż detalista Handlowego. Łączące się BHW i Citi wzięły przy fuzji ryzyko utraty części klientów. Niedługo przekonamy się, czy to tylko obowiązkowy zapis w informatorze dla inwestorów BHW.

Inny przykład nieszczęścia. Już teraz część obserwatorów polskiego rynku bankowego twierdzi, że nadanie nowemu bankowi uniwersalnemu nazwy Bank Zachodni WBK to nieporozumienie. To przypadek, gdy ambicje tak zarządów obu banków, jak i właściciela, któremu ręce wiąże na dodatek umowa prywatyzacyjna, mogą zaszkodzić poważnej instytucji. Bank Zachodni WBK to senny koszmar każdego fachowca od promocji i kreowania wizerunku. Bo jak sprzedać coś, co nie tylko ma długą nazwę z koszmarnym skrótem (BZWBK), ale na dodatek nie ma wpadającego w oko logo. Można to zrobić, bo klientowi można wcisnąć do ręki dobry towar w brzydkim opakowaniu, ale szkoda na to pieniędzy.

BZWBK to przykład tego, kiedy inwestor nie powinien przejmować się zapisami umów i porozumień. Allied Irish Banks ma jedyną swego rodzaju szansę stworzyć instytucję wzorową. Jeżeli jednak poda ją w opakowaniu zastępczym — poniesie porażkę. Kiedyś na pewno powstanie bank „AIB Polska”. Dobrze by jednak było, żeby to „kiedyś” stało się już w niedługim czasie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dobre na globalne