Dobre rady biznesu dla rządu

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 31-08-2012, 00:00

Zróbmy sobie strefę

Kazimierz Pazgan

prezes Grupy Konspol

Bez problemu ruszymy z kopyta, jeśli w parze z rozwojem pójdą ulgi inwestycyjne. Podatek dochodowy powinniśmy móc zagospodarować na dwa sposoby — albo odprowadzić do urzędu skarbowego, albo zainwestować w cokolwiek dla siebie, np. w ubezpieczenie emerytalne, samochód czy linię produkcyjną. Jednak każda firma, w której się taką usługę czy produkt nabywa, odprowadzałaby podatek VAT do budżetu. 80 proc. zagranicznego przemysłu znajduje się w specjalnych strefach, więc mielibyśmy porównywalne warunki do nich — tylko z „przymusem” zainwestowania podatku. Należałoby także wprowadzić bardzo niewielki podatek rozwojowy od przychodu, który zasilałby budżet państwa.

Pomóc budowlance i MSP

Zbigniew Jagiełło

prezes PKO BP

Najważniejsze jest, jak będzie wyglądał 2013 r., czy tempo wzrostu spadnie poniżej 2 proc. i jak szybko nastąpi odbicie. Moją główną obawą jest to, że nie tylko banki, ale cały system gospodarczy będzie zachowywał się cyklicznie, aby zabezpieczyć się przed słabnącym tempem wzrostu, pogłębiając tylko ten spadek. Wiąże się to m.in. z zaostrzaniem regulacji, redukcją miejsc pracy, ograniczeniem inwestycji, skurczeniem akcji kredytowej. Dotyka to w szczególności sektor MSP, najbardziej wrażliwy na spadek koniunktury. Warto więc zastanowić się np. nad programem gwarancji kredytowych dla MSP. Kolejnym palącym problemem jest sektor budowlany, istotny element polskiego PKB oraz portfela kredytowego banków. Wielu firmom z branży grozi upadłość. Moim zdaniem, potrzebna jest debata nad rozwiązaniami wspierającymi sektor w trudnym momencie.

A radykała Wilczka pamiętacie?

Roman Kluska

przedsiębiorca

Jest jeden stuprocentowy środek, gwarantujący nam takie przyspieszenie, że kryzys zamienimy w szansę. Musimy bardzo radykalnie ciąć bariery hamujące inwestycje. Tu musi być radykalizm z charyzmą, w stylu ustawy Wilczka. W naszych warunkach inwestowanie to kilka lat marnowania energii na nierówne pojedynki z urzędnikami. Taki strażak na przykład może przepisy interpretować dość dowolnie i tym samym dość łatwo zaklinować inwestycję na dłuższy czas. Obok mnie stoi budynek mieszkalny, który jest o 2 cm za niski, niż mówią to przepisy. A skoro ma za niską kondygnację, to i ma zakaz zasiedlenia. Płacz inwestora na nic się zda.

Czas wziąć się do roboty

Zbigniew Jakubas

inwestor

Narzędzia do pobudzenia gospodarki ma chociażby Rada Polityki Pieniężnej. Musi poluzować swoją politykę. Podniesienie stóp procentowych na wiosnę było przedwczesne. Teraz trzeba dać jasny, mocny sygnał, obniżając stopy o 1 punkt procentowy. Obecnie dostęp do pieniądza stał się na tyle kosztowny, że inwestycje w Polsce tracą sens. Oczywiście, niższe stopy to słabszy złoty, ale to dobrze. Eksport zyska na atrakcyjności. Ponadto rząd musi usprawnić system przetargów publicznych, przypilnować efektywnego wydawania pieniędzy unijnych np. w branży kolejowej. W razie pilnych problemów premier powinien wręcz powoływać zespoły kryzysowe, które mają rozwiązać sprawę, a jak nie, to czyszczenie do zera. Bez hasła, że „nic się nie stało”. Oczekuję końca politycznych gier i wzięcia się do roboty. Biznes pomoże.

Recepta to elastyczne formy zatrudnienia

Przemysław Sztuczkowski

prezes Cognoru

Jestem zwolennikiem przyspieszenia budowyinfrastruktury, nawet kosztem powiększenia długu publicznego. Jesteśmy zapóźnieni pod względem infrastrukturalnym, więc nie byłoby to drukowanie pustego pieniądza, jak to robią Amerykanie. Inwestowalibyśmy w coś, co i tak kiedyś musimy zrobić — tory, drogi, kanalizację. Jeśli chodzi o przepisy, to są, jakie są, i nauczyliśmy się z nimi żyć. Ale jeśli mielibyśmy rzeczywiście wejść w drugie dno kryzysu, to przydałoby się uelastycznienie form zatrudnienia. W kryzysie 2008 r. byłem w niemieckiej hucie, której właściciel nikogo nie zwolnił. Bawarski rząd pokrywał mu 80 proc. wynagrodzeń postojowych właśnie pod takim warunkiem. Na Zachodzie nie jest więc tak, że państwo przedsiębiorcom nie pomaga.

Nie wierzmy w truizmy

Jacek Lewandowski

prezes Ipopemy

Jak dodać życia do polskiej gospodarki, to zagadnienie, wokół którego można snuć dywagacje cały dzień. Z jednej strony jest obniżenie podatków i kosztów prowadzenia firm, ale z drugiej strony mamy budżet, a polityka fiskalna musi być zdyscyplinowana. W mojej branży nie mam specjalnych oczekiwań, nie liczę na impulsy ze strony administracji. Jedyne, co wystarczy, to powstrzymanie się od takich kroków jak w przypadku OFE. Przyszłość nie wygląda najlepiej, będzie mniej pieniędzy z UE, bo Unia będzie słabsza. Administracja publiczna ma olbrzymie nawisy, ale oczekiwanie, że skończą się agencje, limuzyny czy marnotrawstwo w służbie zdrowia na przykład, to truizm. Pomóc może kontynuacja prywatyzacji jako kierunku zwiększenia efektywności przedsiębiorstw oraz legislacja zmieniająca zasady kontraktowania w przypadku budowy infrastruktury.

Ważna redukcja stóp i popyt konsumencki

Sylwester Cacek

prezes Sfinks Polska

Sfinks jest firmą działającą w segmencie detalicznym i z naszego punktu widzenia ważny jest poziom krajowego popytu konsumenckiego oraz polityka gospodarcza skierowana na jego stymulowanie. Ponadto działaniem wpierającym firmy byłaby niewątpliwie deregulacja rynku zatrudnienia i rozwiązania pozwalające z jednej strony optymalizować koszty pracy, a z drugiej elastycznie zarządzać kadrami. Te działania to jednak elementy długofalowej polityki państwa, natomiast dla nas, z racji obsługi wysokich kredytów, bezpośrednio i relatywnie szybko odczuwalna byłaby redukcja stóp procentowych, bo to zmniejszyłoby wysokość płaconych przez nas odsetek.

Koncesja na korupcję

Jerzy Mazgaj

prezes Alma Market

Rząd powinien ograniczać bariery, ale też szukać zacieśnienia luk podatkowych. Przecież na handlu liśćmi tytoniowymi budżet traci ogromne sumy. Jeśli coś zmieniać, to np. znieść koncesję na alkohol, jak to jest we Włoszech. Zasada powinna być prosta: spełniasz konkretne warunki i możesz handlować alkoholem. Żadnej uznaniowości czy kolejek. Obecnie proces koncesyjny, prowadzony przez gminy i miasta, jest niejasny i prowadzi do korupcji czy kombinacji. W Toruniu od trzech lat czekamy na koncesję dla Krakowskiego Kredensu i nic. Kolejka jest. Gdy otworzyliśmy Almę w Częstochowie, nie mieliśmy pozwolenia na handel alkoholem i traciliśmy klientów, zawiedzionych tym, że nie mogą kupić do kolacji wina czy piwa. Wreszcie po pół roku dostaliśmy koncesję i biznes zaczął mieć sens.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobre rady biznesu dla rządu