Dobre wyniki spółek z USA poprawiły nastroje w Europie

Piotr Kuczyński
10-10-2003, 00:00

Wydawało się, że rynek USA ma już dobre wyniki spółek w cenach. Kursy Yahoo i Genentech po środowej sesji wzrosły nieznacznie. Zupełnie inaczej zachował się rynek kasowy. Wzrost kursu Yahoo (C/Z= 148) o ponad 10 procent czy Genentech (C/Z=74) o ponad 3 procent nie można uznać za mały. Za to niewątpliwie można powiedzieć, że takie dmuchanie kursów doprowadzi kiedyś do nieszczęścia. Tyle, że nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, kiedy to nastąpi. Hossa zawsze prowadzi rynek wyżej niż widzą go analitycy. Pomogły dane makro o ilości noworejestrowanych bezrobotnych. Kto by tam zwracał uwagę na to, że dane w zeszłym tygodniu zweryfikowano w górę do powyżej 400 tys. Prawda jest jednak i taka, że spadła czterotygodniowa średnia ruchoma, na którą szczególne rynek zwraca uwagę. Dobre informacje napłynęły również od spółek sprzedaży detalicznej – sprzedaż we wrześniu byłe lepsza od prognoz. Wydawało się, że opory techniczne pękną jak zapałki i tak rzeczywiście się stało, ale w końcówce indeksy pod nie powróciły i sesja skończyła się bez rozstrzygnięcia. To jest kolejne ostrzeżenie, że byki mają problemy z oporami.

W Europie wczorajszy dzień zaczął się tak jak poprzedni – dolar notował nowe minima, ale nie było gwałtownych zmian, więc rynki Eurolandu rosły spodziewając się wzrostów w USA po wynikach spółek. Pomogły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. Po nich dolar zaczął się gwałtownie umacniać (to tylko realizacja zysków), a indeksy w Eurolandzie wystrzeliły do góry. Układ techniczny jednak się nie zmienił i nadal wzrosty mogą być traktowane jako korekta spadków. Dzisiaj zarówno dane o inflacji w cenach producenta (PPI) jak i bilans handlowy za sierpień będą miały wpływ na rynek. W pierwszym przypadku inwestorzy ucieszyliby się, gdyby inflacja wzrosła pokazując, że trwa ożywienie gospodarcze. W drugim sytuacja byłaby skomplikowana. Pogorszenie bilansu handlowego USA osłabiłoby dolara, co źle wpłynęłoby na inwestorów w Eurolandzie. Jeśli chodzi o Stany to reakcja może być inna. W końcu Amerykanie chcą słabego dolara, więc pewnie im by się to spodobało, ale dużą niewiadomą jest zachowanie funduszy zagranicznych. Największy wpływ na ruchy indeksów mogą mieć jednak wyniki General Electric, jako że ta firma uważana jest w USA za „gospodarkę w pigułce”.

Można było przypuszczać, że na początku sesji nasz rynek będzie czekał na konferencję wicepremiera Hausnera, na której miał omówić szczegóły planu naprawy finansów. Nastrój był jednak nadal doskonały, a wzrosty pod wodzą KGHM i PKN trwały nadal. Nie przeszkadzało nawet to, że giełda zadecydowała, iż akcje banku BACA zostaną wprowadzone od grudnia do indeksu WIG-20. Fundusze, które odzwierciedlają skład WIG-20 będą musiały kupić sprzedać trochę akcji banków i zrobić miejsce dla BACA. Za to pomagał rosnący węgierski BUX (zanim nie rozpoczęła się tam korekta) – nasz rynek musiałby wzrosnąć o 40 procent, żeby dojść o okresu, kiedy to BUX miał taką wartość jak wczoraj. Końcówka znowu była niesympatyczna. To już druga sesja z taką końcówką. Mam wrażenie, że rozgrywający jeszcze nie chcą gwałtownych wzrostów indeksów i dlatego doprowadzają do sytuacji marazmu i w końcówce sesji wywołując realizację zysków. Jeśli tak to rynek nie jest jeszcze zagrożony. Prawdziwe zagrożenie byłoby, gdyby występowała nieprzytomna euforia. Wszystko wydaje się sygnalizować, że trwa nowa fala wzrostowa, ale ciągle jest możliwe, że to jest tylko fala B korekty. Dopiero przełamanie szczytu na WIG-20 wyjaśniłoby do końca sytuację. Niepokoi mnie tylko to, że wtedy scenariusz rozwinąłby się dokładnie tak jak widziała to od długiego czasu zdecydowana większość analityków. A tak się dzieje na giełdzie niezmiernie rzadko i stąd ciągle jeszcze zachowuję ostrożność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dobre wyniki spółek z USA poprawiły nastroje w Europie