Dobrobyt i wydajność pracy zależą od zasilania energią

Stanisław Albinowski
opublikowano: 16-02-2001, 00:00

Dobrobyt i wydajność pracy zależą od zasilania energią

Źródłem dobrobytu jest praca, to już wiadomo od Adama Smitha. Współczesne teorie tezy tej nie afiszują — z powodu Marksa nabrała ona złych konotacji. Zupełnie zaś ignorowany jest pogląd, który cytuję za „Granicami wzrostu” Dennisa Meadowsa: „Proces rozwoju gospodarczego jest w gruncie rzeczy procesem zużywania coraz większej ilości energii w celu podniesienia wydajności ludzkiej pracy”. A Rada Klubu Rzymskiego naraziła się okrutnie liberałom, stwierdzając w swym raporcie z 1991 r.: „Siłą napędową gospodarki jest energia; pieniądz — tylko jej surogatem”. Raport ten nosi znamienny tytuł „The First Global Revolution”.

W naszej mentalności zakorzeniła się jednak niepojęta dwoistość: pracę i energię traktujemy rozdzielnie, choć praca — obok ciepła i światła — jest jedną z trzech postaci energii. Gdy drwal ścina drzewo, nikt przecież nie powie, że to siekiera pracuje. Gdy natomiast ścina on to samo drzewo piłą elektryczną — podziwiamy, jak szybko pracuje piła. Obiegowa terminologia umacnia to złudzenie — przykładem niech będzie określenie „czas pracy maszyn”. W rzeczywistości maszyna tylko przetwarza doprowadzoną do niej energię w konkretną, użyteczną czynność. Z ekonomicznego punktu widzenia nie jest jednak obojętne, jak np. zostało zaorane pole — pługiem konnym czy traktorem.

Przypominam te kwestionowane lub ignorowane oczywistości, by na ich tle przedstawić rachunek, weryfikujący pozytywnie zależność poziomu dobrobytu (PNB p.c. — na jednego mieszkańca) od wydajności pracy, a jej poziom — od wyposażenia energetycznego siły roboczej. Uprzedzam, że jest to tylko bardzo „zgrubny” szacunek. W skali światowej z liczby aktywnych zawodowo niepodobna wyodrębnić bezrobotnych, a stopa bezrobocia jest regionalnie wielce zróżnicowana. Wielkość zużycia energii nie zawsze przekłada się wprost na poziom wydajności pracy. Pierwszy ENIAC zużywał tyle energii elektrycznej co 10-tysięczne miasto, obecnym zaś pecetom, nieporównywalnie szybszym i silniejszym — wystarczą 2 kW mocy.

Wyniki obliczenia ilustruje diagram, na którym wielkości bezwzględne zostały zastąpione przez relacje badanych wielkości do średnich światowych (równych 100). Gołym okiem widać, że w sześciu wybranych regionach występuje pełna zależność poziomu PNB p.c. od poziomu wydajności pracy, a tej z kolei — od zużycia energii na jednostkę siły roboczej. W tym ostatnim zakresie różnice między relacjami np. w USA i w krajach o wysokim dochodzie wynikają stąd, że w Stanach Zjednoczonych — w porównaniu z innymi krajami tej grupy — zużywa się więcej energii na cele nieprodukcyjne, głównie na transport prywatny i klimatyzację. W grupie krajów w okresie transformacji dysproporcja ta jest jeszcze większa, lecz wynika z innej przyczyny — mianowicie z niskiej produktywności energii, której miernikiem jest wielkość PKB, przypadająca na jednostkę zużytej energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dobrobyt i wydajność pracy zależą od zasilania energią