Dobry partner to podstawa

Paweł Zielewski, Paweł Kubisiak
30-03-2005, 00:00

Rynek usług maklerskich to rynek niezwykle trudny. Nic w tym dziwnego, gdyż w grę wchodzą gigantyczne pieniądze, wysokie ryzyko oraz towarzyszące transakcjom giełdowym olbrzymie emocje.

Celem wszystkich inwestorów jest maksymalizacja zysku. Jednak straty są nieodłączną częścią inwestowania i nie ma uczestnika rynku, który ich nie doświadczył. Ryzyko ponoszą nie tylko inwestorzy, ale i brokerzy, którzy pośredniczą w obrocie. Historia aż roi się od przykładów spektakularnych wzrostów i upadków. Przed dziesięcioma laty wystarczyło kilka tygodni, by jeden nieodpowiedzialny makler Nick Leeson doprowadził do bankructwa najstarszy i najbardziej renomowany, 233-letni brytyjski bank Barings. Ostatnie lata bessy pokazały, że i analitycy nie zawsze są kryształowo czyści. Przed dwoma laty 10 amerykańskich banków inwestycyjnych podpisało z SEC i NASD ugodę, w ramach której zapłaciły łącznie 1,4 mld w związku z podejrzeniami o nierzetelne rekomendacje.

Polski rynek w swej krótkiej, niespełna 15-letniej historii nie dorobił się aż tak widowiskowych afer, choć do ideału jeszcze mu daleko. Świadczy o tym choćby tropiona przez „Puls Biznesu” afera „grupy trzymającej giełdę”. Jednak polski rynek uważany jest za dość bezpieczny. Służą temu rygorystyczne regulacje prawne, choć padają głosy, że ich nadmierna restrykcyjność zmniejsza konkurencyjność polskiego rynku. Lecz najnowsze zmiany prawne z pewnością dobrze przysłużą się polskiemu rynkowi, w tym wdrożenie międzynarodowych standardów rachunkowości (MSR) w krajach Unii Europejskiej oraz nowe wymagania związane z zasadami ładu korporacyjnego (corporate governance).

Obok twardych przepisów, niebagatelną rolę odgrywają dobre obyczaje. Kodeks dobrej praktyki domów maklerskich, który obowiązuje od 1 stycznia 2005 r., powinien przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa i przejrzystości transakcji zawieranych na rynku kapitałowym.

Ubiegłoroczna hossa na GPW i boom na rynku pierwotnym, a w szczególności prywatyzacja PKO BP, ponownie przyciąga do rynku giełdowego indywidualnych inwestorów. Prywatni gracze, którzy traktują giełdę jako lokatę kapitału, nie mają ani takiej siły przebicia ani narzędzi, jak wyspecjalizowane instytucje. Dlatego dla prywatnych inwestorów kluczowy jest wybór dobrego partnera, który nie tylko będzie pośredniczył w transakcjach, ale i pomoże w podjęciu decyzji inwestycyjnych i zagwarantuje bezpieczeństwo w dokonywanych transakcjach.

Jednak wybór nie jest prosty — Izba Domów Maklerskich, zrzesza 21 podmiotów, a oferta wielu działających na rynku domów maklerskich jest często zbliżona. Dodatkowo polskim rynkiem coraz mocniej zaczynają się interesować brokerzy zagraniczni. Problemy z wyborem mają nie tylko inwestorzy, ale i spółki, które planują debiut na rynku publicznym. Dlatego, by ułatwić wybór dobrego partnera, przygotowaliśmy dodatek, w którym prezentujemy najlepsze na polskim rynku domy maklerskie. Każdy z nich może pochwalić się szeroką ofertą, która najlepiej spełni oczekiwania klientów. Zachęcamy do lektury i życzymy dobrych wyborów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski, Paweł Kubisiak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dobry partner to podstawa