Dobry żart tymfa wart

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 18-04-2016, 11:01

Panowanie Jana Kazimierza nie było dla Rzeczypospolitej szczęśliwe, co zresztą komentowano w odniesieniu do łacińskich inicjałów władcy odczytując je jako Initium Calamitatis Regni, czyli początek upadku królestwa. Nie tylko wojny pustoszyły państwo, ale też kryzys gospodarczy pogłębiany nieroztropnymi decyzjami władcy.

Jednym z największych szkodników naszej gospodarki był pochodzący z meklemburskiego Rostoku Andrzej Tymf, specjalizujący się w mincerstwie. W 1650 r. stał się dzierżawcą mennicy w Poznaniu, założył również taką placówkę we Wschowie. W późniejszych latach stał się zarządcą mennic m.in. w Krakowie, Bydgoszczy i we Lwowie. 

Tymf Jana II Kazimierza Wazy z 1663
Tymf Jana II Kazimierza Wazy z 1663

Po potopie szwedzkim i zniszczeniu mennicy koronnej stał się de facto monopolistą w biciu monet co zostało usankcjonowane w 1660 r. tytułem generalnego probierza i superintendenta wszystkich mennic. 

To on wpadł na pomysł bicia monety o zawartości kruszcu kilkakrotnie niższej od deklarowanego nominału (15 z 30 groszy). Oznaczone inicjałami AT zwane były tymfami lub tynfami, a napis DAT PRETIVM SERVATA SALVS POTIORQ METALLO EST (Cenę daje ocalenie kraju i to lepsze jest od kruszcu) tłumaczył intencje celowego 'psucia' pieniądza.

Andrzej Tymf dopuszczał się jednak nadużyć w swoim fachu - bił więcej pieniądza niż pozwalał mu królewski przywilej, a także celowo jeszcze bardziej zmniejszał zawartość srebra w monecie. Szlachta coraz częściej stawiała mu zarzuty, więc ten aby uniknąć procesu uciekł z Polski do Słupska.

To właśnie śmiesznie niska wartość monet bitych przez Tymfa została uwieczniona w powiedzeniu z epoki: "dobry żart tynfa wart."

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane