Doceniamy, wartość trunku choć pijemy mało

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 14-09-2011, 00:00

Pod względem spożycia wina Polacy nie są w Europie Środkowej przodownikami, są za to liderami winnych inwestycji.

Polacy nauczyli się już zarabiać na inwestycjach w wino

Pod względem spożycia wina Polacy nie są w Europie Środkowej przodownikami, są za to liderami winnych inwestycji.

Według danych brytyjskiej firmy The IWSR, sporządzającej raporty dla międzynarodowych firm alkoholowych, w ostatnich 9 latach import wina do Polski zwiększył się z 5,5 mln 9-litrowych kartonów do 9,4 mln. Niestety spożycie tego trunku przez Polaków wciąż jest bardzo niskie i wynosi tylko 2,7 litra na dorosłego mieszkańca rocznie.

— W porównaniu z przedstawicielami innych nacji Polacy wypadają bardzo słabo. Przeciętny Czech spożywa 16,3 litra wina w ciągu roku, Ukrainiec i Niemiec ponad 32 litry. Jednak w konsumpcji tego trunku przodują Włosi, którzy rocznie wypijają ponad 53 litry wina — wymienia Piotr Poznański z firmy The IWSR.

Również pod względem sprzedaży wina Polska stoi na końcu europejskiej stawki, zajmując 22. miejsce.

— W ciągu ostatnich pięciu lat udało się nam prześcignąć tylko małą Słowenię. To pokazuje, jak długa droga nas czeka i ile czasu i pieniędzy trzeba jeszcze zainwestować w edukację polskiego konsumenta, abyśmy weszli do europejskiej czołówki — podkreśla Piotr Poznański.

Prognozy są jednak dobre, choć mniej optymistyczne niż 10 lat temu. Z badań przeprowadzonych przez firmę The IWSR wynika, że w kolejnych 5 latach tempo wzrostu spożycia wina w naszym kraju wyniesie około 4,2 proc., choć wcześniej wynosiło ono 6,1 proc. Osłabienie dynamiki wzrostu ma kilka przyczyn.

— Polska wciąż pozostaje krajem wódczanym. Naliczane przez supermarkety marże na wina są znacznie wyższe niż za granicą, co może zniechęcać do ich kupna. Ponadto wiedza o konsumpcji wina wśród Polaków jest znikoma. Do tego wszystkiego dochodzi słaba sytuacja makroekonomiczna kraju (wysokie bezrobocie, inflacja). Plusem jest jednak to, że Polacy coraz częściej podróżują i widzą, że wino jest bardzo popularne w innych krajach Europy, co wpływa na zmianę polskich nawyków — podkreśla Piotr Poznański.

Pozytywy w upodobaniach Polaków dostrzega także Jarosław Cybulski, prezes spółki Wine4you.

— Polacy piją coraz więcej dobrego wina. Kiedyś królowały trunki z Bułgarii, dziś coraz częściej wybieramy wina francuskie i chilijskie. Niestety ta tendencja widoczna jest w większych miastach, gdzie ludzie zarabiają więcej i przywiązują większą wagę do jakości spożywanych alkoholi — mówi Jarosław Cybulski.

Mieć zamiast pić

Polska zdecydowanie lepiej wypada pod względem inwestycji w wino. Dowodem na to mogą być wyniki spółki Wealth Solutions, która zajmuje się inwestycjami winnymi.

— Dotychczas zainwestowaliśmy blisko 100 mln zł i założyliśmy 1800 portfeli, w których znajduję się około 13,6 tys. skrzynek najlepszych bordoskich trunków — informuje Krzysztof Maruszewski, członek zarządu Wealth Solutions, zarządzający portfelem win inwestycyjnych.

Na aktywność polskich inwestorów mogą wypływać dwa czynniki: dobre wyniki jakie osiągają już istniejące portfele winne i wzrost ich wartości bez względu na sytuację na rynkach finansowych.

— Najlepsze trunki z regionu Bordeaux drożeją nie tylko wówczas, gdy na giełdach panuje hossa. Ich ceny rosną także w czasie spadków na rynkach finansowych. Na tym polega siła inwestycji alternatywnych. Wzrosty cen nie wynikają z aktualnego nastroju inwestorów finansowych, ale są efektem gry podaży i popytu na pożądane i ekskluzywne dobra, kupowane i sprzedawane w fizycznej postaci, a nie jako zapis na rachunku inwestycyjnym — mówi Krzysztof Maruszewski.

W wino może zainwestować każdy, pod warunkiem, że dysponuje kwotą 2,5 tys. funtów brytyjskich. Do wybrania gatunku niezbędna jest jednak wiedza profesjonalistów, którzy mają już ugruntowaną pozycję w środowisku producentów i pośredników w obrocie bordoskimi winami. Inwestuje się głównie w skrzynki, które zwykle mieszczą 12 butelek.

— Istnieje także możliwość zakupu niebutelkowanych trunków, które leżakują w beczkach — mówi Jarosław Cybulski.

— Ta forma inwestycji nazywa się En Primeur i jest dostępna wiosną każdego roku. Wówczas krytycy wypowiadają się po raz pierwszy na temat jakości wina wyprodukowanego w oprezdnim roku, a producenci sprzedają jego ograniczoną ilość. Jednak podczas tego zakupu również operuje się skrzynkami, mimo że wino spędzi w beczkach jeszcze około 2 lat. Jest to możliwe, ponieważ producent zobowiązuje się dostarczyć je w określonym terminie po zabutelkowaniu. Dzięki temu wybrani inwestorzy mają szansę nabyć najlepsze bordoskie trunki na samym początku wzrostu ich wartości — wyjaśnia Krzysztof Maruszewski.

W co inwestować?

Winami inwestycyjnymi są wina bordoskie.

— Bordeaux jest jedynym regionem na świecie, gdzie obowiązuje oficjalna, tak stara klasyfikacja win. Wprowadzono ją w 1855 r. na polecenie Napoleona III i pozostawiono niezmienioną przez przeszło 150 lat (z jednym wyjątkiem, który uczyniono w 1973 r. dla barona Philippe’a de Rothschilda awansując jedno z jego win — Mouton Rotshild z drugiej do pierwszej klasy). Niewielka powierzchnia bordoskich posiadłości ogranicza podaż wina z każdego chČteau, czyli winnicy, co zapewnia przejrzystość rynku. Każdy konsument, kolekcjoner i inwestor zna ilość i jakość dostępnego wina, identyczną dla każdej beczki i butelki. Takiej gwarancji nie daje żaden inny region — tłumaczy Krzysztof Maruszewski.

Zapotrzebowanie na najlepsze bordoskie wina rośnie nieprzerwanie na całym świecie. Według ostatniej prognozy zrzeszenia producentów i dystrybutorów win bordoskich (CIVB), ich obroty w ciągu 5 lat wzrosną o ponad 30 proc. i to tylko dzięki rosnącemu zapotrzebowaniu w Chinach.

Koneserzy żyją też rynkowym debiutem win z wybitnego rocznika 2010, które zebrały wysokie oceny krytyków. Relatywnie wysokie ceny zaoferowane przez francuskich producentów, przesądzają o szybkim wzroście ich wartości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy