Dochody jadą bokiem

ANDRZEJ ARENDARSKI
27-12-2011, 00:00

TRANSPORT

Bilans pierwszego półrocza systemu poboru e-myta, który z dwudniowym poślizgiem ruszył 3 lipca, potwierdza jego zalety. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyliczyła, że wpływy z pięciu miesięcy wyniosły 320 mln zł. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Prognozy mogą jednak rozminąć się z rzeczywistością w kolejnych latach, kiedy do systemu mają być włączane kolejne odcinki. Plan budowy polskich dróg rozsypuje się bowiem jak domek z kart, a opóźnienia przy budowie poszczególnych tras rosną.

Wykonawca zrobił swoje, elektroniczny pobór z każdym tygodniem się dociera, czujniki na bramownicach są coraz bardziej niezawodne. Teraz polskie państwo musi głowami swoich urzędników pomyśleć, co zrobić, by mechanizm pozyskiwania środków na inwestycje drogowe — wypracowany po dwóch dekadach bezowocnych starań — działał zgodnie z założeniami. Największym problemem staje się jego rzeczywiste uszczelnienie, aby dochody państwa nie przejeżdżały bokiem.

ANDRZEJ ARENDARSKI

prezes Krajowej Izby Gospodarczej, wiceprezes Eurochambres

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ ARENDARSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dochody jadą bokiem