Dogadać się lub wyjść

Alina Treptow
opublikowano: 22-12-2010, 15:14

Przedsiębiorca może domagać się rekompensaty, gdy bank nie wywiąże się z umowy. Musi jednak o to sam powalczyć.

Co może zrobić firma, gdy bank nie wywiązuje się ze swoich obowiązków

Klienci indywidualni są chronieni przed pazernością banków na wiele sposobów. Zapewniają im to zapisy ustawy, które zarazem kontrolują, czy przypadkiem banki o tym nie zapominają. Firmy nie mają takich przywilejów i o swoje prawa muszą walczyć same.

Rzadko myśli się o przyszłych problemach i odszkodowaniach, podpisując umowę z bankiem. W końcu doradcy klienta rysują wspólną przyszłość wyłącznie w kolorowych barwach. Gorzej, gdy w związku zaczyna się psuć…

— Jeśli bank nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, przedsiębiorca powinien zwrócić się do banku o pisemne zajęcie stanowiska, wzywając go jednocześnie do naprawienia uchybień. Powinien też zabezpieczyć dowody, które mogą być przydatne w razie wszczęcia sporu sądowego. W pewnych przypadkach przydatne może być zwrócenie się o pomoc do Komisji Nadzoru Finansowego. Jeśli bank nie podejmuje jednak, w wyznaczonym terminie, działań mających naprawić poniesione przez przedsiębiorcę szkody, konieczne może być zlożenie do sądu pozwu o odszkodowanie — podpowiada Artur Sidor, radca prawny i partner w kancelarii Pietrzak Sidor.

Współpraca z bankiem nie zawsze odbywa się bezproblemowo.
Współpraca z bankiem nie zawsze odbywa się bezproblemowo.
None
None

Haczyki na banki

Zależnie od tego, czy umowa dotyczy rachunku bankowego, kredytu, czy innej usługi, przedsiębiorca może się zabezpieczyć. Nie ma jednak specjalnych gwarancji, ponieważ zakłada się, że przedsiębiorca i bank są równorzędnym partnerami. Jest jednak wielu przedsiębiorców, którzy narzekają na instytucje finansowe. Bo na początku obiecują, że sfinansują, że pożyczą 10 mln zł na inwestycję, a później odchodzą z niczym. Na domiar złego bankowy doradca nie wyjaśnia nawet dlaczego. Takiego postanowienia zaskarżyć nie można, ale jeśli bank od początku zdawał sobie sprawę, że będzie ono negatywne, a mimo to obiecywał kredyt, można go zaskarżyć.

— Zgodnie z kodeksem cywilnym strona, która rozpoczęła lub prowadziła negocjacje z naruszeniem dobrych obyczajów, w szczególności bez zamiaru zawarcia umowy, jest zobowiązana do naprawienia szkody, jaką druga strona poniosła przez to, że liczyła na zawarcie tej umowy. Jeśli więc zapewnienia banku były stanowcze i konkretne (m.in. określały kwotę i inne istotne warunki kredytu takie jak termin spłaty, oprocentowanie, zabezpieczenie itp.), to późniejsze wycofanie się ze składanych obietnic bez istotnej przyczyny, jest naruszeniem powyższej zasady. Przedsiębiorcy powinni również pamiętać, że mają prawo żądać od banku podania przyczyn odmowy i prosić o przekazanie dokonanej przez bank oceny zdolności kredytowej — informuje Artur Sidor.

Większość niezadowolonych nie decyduje się na drastyczne kroki, jeśli w grę nie wchodzą duże sumy. A banki zapewniają, że w razie swojego błędu rekompensują ewentualne straty.

— Staramy się nie dopuszczać do sytuacji, w której klient z winy banku poniósłby szkodę. Wszelkie spory wynikające z błędu człowieka lub awarii systemów rozwiązujemy polubownie. A warunki umów z poszczególnymi klientami ustalamy indywidualnie — twierdzi Ewa Stawska-Bąk, dyrektor zarządzający kierujący pionem sprzedaży korporacyjnej w PKO Banku Polskim.

Klient nasz pan

Podobnie mówi Marcin Kryszeń, dyrektor departamentu korporacyjnej sieci sprzedaży w ING Banku Śląskim.

— W razie zastrzeżeń do naszej obsługi lub oferty rozmawiamy z klientem o rozwiązaniu problemu. Staramy się go zatrzymać, szukając rozwiązań satysfakcjonujących obie strony. W przypadku złożenia reklamacji przez klienta korporacyjnego przy jej rozpatrywaniu bank bierze pod uwagę całą współpracę z klientem. Prowadzimy rozmowy z każdą ze stron, co pozwala na obiektywną ocenę sytuacji. Przy uzasadnionych reklamacjach przedsiębiorca zawsze może liczyć na rekompensatę udokumentowanych roszczeń — dodaje Marcin Kryszeń.

Jeśli jednak nie rekompensuje to strat, jest jeszcze jedno wyjście. Rozwód. Jednak to już ostateczny krok, także dla banku. Doradcy postawią połowę pracowników na nogi, jeśli grozi utrata dochodowego klienta. Największe firmy mogą więc liczyć na szybką reakcję.

— Klienci korporacyjni współpracują z więcej niż jednym bankiem. A my staramy się wykorzystać wszelkie możliwości, aby nasz udział w obsłudze każdego klienta był jak największy. Wiadomo też, że z reguły trudniejsze jest pozyskanie niż utrzymanie klienta — uważa Ewa Stawska-Bąk.

To dlatego argument "bo odejdę do konkurencji" często okazuje się skuteczny. Trzeba jednak pamiętać, że rozwód, również z bankiem, jest już ostateczną decyzją, którą należy poprzedzić rachunkiem potencjalnych zysków i strat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane