Dolar ma szanse nieznacznie odbić

  • Marek Rogalski
opublikowano: 12-04-2018, 11:37
aktualizacja: 12-04-2018, 11:39

Kluczowe informacje z rynków:

SYRIA: Wczoraj Donald Trump zasugerował na Tweeterze, że Rosjanie powinni wstydzić się za Assada i powinni bać się amerykańskich rakiet, które uderzą w Syrię. Była to odpowiedź na wcześniejsze słowa rosyjskiego dyplomaty, który dał do zrozumienia, że Rosjanie będą zestrzeliwać nadlatujące rakiety, a także mogą zaatakować miejsce z którego będą one wystrzeliwane. Tymczasem przed ryzykiem eskalacji konfliktu w Syrii przestrzegł sekretarz generalny ONZ, dodając, że martwi go brak porozumienia w temacie rozwiązania problemu na poziomie Rady Bezpieczeństwa. Tymczasem szef Pentagonu przyznał wczoraj wieczorem, że rozważane są różne opcje, ale decyzja nie została jeszcze podjęta. Media piszą też, że do koalicji przeciwko Assadowi może dołączyć Wielka Brytania – premier Theresa May ma ponoć rozmawiać o tym dzisiaj na poziomie rządu, a do wydania takiej decyzji nie będzie potrzebna zgoda parlamentu. Wcześniej o takiej możliwości mówił też prezydent Francji, Emmanuel Macron.

USA/ DANE: Opublikowane wczoraj dane nt. inflacji CPI za marzec wypadły zgodnie z przewidywaniami (2,4 proc. r/r, oraz 2,1 proc. r/r dla wartości bazowej).

USA/ FED: W opublikowanych wczoraj zapiskach z marcowego posiedzenia FED na którym zdecydowano o podwyżce stóp procentowych, pojawiło się stwierdzenie, że niektórzy członkowie tego gremium uważają, że może być potrzebne chłodzenie gospodarki i to powinno zostać zakomunikowane rynkom, ale większość jest zgodna, co do tego, że podwyżki powinny być stopniowe. Panuje optymizm, co do odbicia gospodarki w najbliższych miesiącach i oczekuje się odbicia inflacji. Członkowie FED przyznają, że trudno jest ocenić wpływ stymulacji fiskalnej w kontekście uchwalonej kilka miesięcy temu reformy podatkowej. Ostatnie napięcia w temacie polityki handlowej uznano za zagrożenie, chociaż wpływ na gospodarkę jest na razie marginalny.

CHINY: Szef chińskiego MOFCOM (resortu handlu) dał do zrozumienia, że nie należy wiązać planowanego większego otwarcia się Chin w kwestiach handlu z ostatnim kryzysem na linii USA-Chiny, a ewentualne negocjacje z USA nie będą mieć większego znaczenia, jeżeli Biały Dom nie będzie grał szczerze. Jego zdaniem ostatnie posunięcia USA charakteryzuje typowy protekcjonizm.

JAPONIA: Szef Banku Japonii powtórzył dzisiaj, że gospodarka powinna nadal umiarkowanie się rozwijać, inflacja wprawdzie krąży wokół 1 proc., ale to pokazuje, że bank centralny pozostanie zdeterminowany w swoich działaniach mających na celu doprowadzenie jej do celu i ustabilizowanie wokół tego poziomu (2,0 proc.).

EUROSTREFA: Szef Europejskiego Banku Centralnego powtórzył wczoraj, że wierzy w to, że inflacja osiągnie swój cel. Pytany o ryzyka związane z wojnami handlowymi przyznał, że wzajemne przepychanki pomiędzy USA a Chinami nie będą miały wyraźnego, bezpośredniego przełożenia na gospodarkę strefy euro, ale jeżeli dojdzie do eskalacji konfliktu, to może ona odczuć skutki pogorszenia się globalnych nastrojów. Wczoraj agencje odnotowały też słowa Ardo Hannsona z ECB, który dał do zrozumienia, że proces normalizacji polityki powinien odbywać się stopniowo. Na dzisiaj zaplanowana została publikacja zapisków z marcowego posiedzenia ECB.

Opinia: Wypowiedzi Gao Yana z chińskiego resortu handlu nieco gaszą wcześniejszy optymizm rynków dotyczący złagodzenia wzajemnych relacji handlowych pomiędzy USA, a Chinami, pokazując to, na co zwracałem już uwagę. Nie wiemy kiedy mogłyby się rozpocząć ewentualne negocjacje, ale raczej będą długie i trudne. Na to nakłada się rosnąca nerwowość rynków w temacie Syrii. Przeciwko Assadowi buduje się koalicja państw Zachodu, swoje znaczenie w geopolitycznej układance, chcą podkreślić Europejczycy – do USA mogą się zatem przyłączyć Francuzi i być może Brytyjczycy. Teoretycznie temat syryjski nie miałby dla rynków finansowych żadnego znaczenia, gdyby nie fakt, że Rosjanie nie wykluczyli wczoraj, że będą bronić Assada przed atakiem, co teoretycznie eskaluje ryzyko „bardzo poważnego” konfliktu. Niewykluczone, że odwet krajów Zachodu za użycie przez syryjskiego dyktatora broni chemicznej w wojnie domowej będzie symboliczny, tyle że wizerunkowo to Trump i jego sojusznicy będą na przegranej pozycji. Nie można przecież wykluczyć, że Assad znów użyje broni chemicznej za kilka tygodni, a obecność Rosjan i silne wpływy Iranu w zasadzie uniemożliwiają rozpoczęcie transparentnego procesu unieszkodliwienia jej zasobów, gdyby takowy został podjęty (chociaż, czy tego typu zapowiedzi nie słyszeliśmy już w ostatnich latach?). Tym samym Syria to polityczna puszka Pandory i bliskowschodni tygiel, który ma prawo budzić uzasadnione obawy.

Na rynkach finansowych jest jednak dość spokojnie, co może mieć związek z tym, że decyzje w sprawie Syrii nie zostały jeszcze podjęte i najpewniej toczą się też zakulisowe rozmowy z Rosjanami – tak aby wszystkie strony nie straciły na tym „wizerunkowo”. Nie widać nadmiernego umocnienia się japońskiego jena, chociaż wczoraj USD/JPY naruszył omawianą w ostatnich komentarzach linię trendu wzrostowego. Dzisiaj USD/JPY idzie lekko w górę, co może mieć związek z komentarzami szefa BOJ, chociaż Kuroda tak naprawdę nic nowego nie powiedział.

Od początku tygodnia amerykański dolar w głównych ustawieniach pozostaje słaby, co ma związek z powrotem zainteresowania bardziej ryzykownymi aktywami po tym jak rynki zaczęły grać na odwilż w relacjach handlowych USA i Chin. Problem w tym, że do potencjalnych negocjacji jest daleko (o czym piszę w pierwszym akapicie), a przed nami niepewność związana z sytuacją w Syrii. To może krótkoterminowo podbić wycenę USD, ale z wyjątkiem relacji wobec bezpiecznych przystani, czyli głównie JPY i CHF. Nie sposób wspomnieć o wczorajszych zapiskach z posiedzenia FED z 21 marca, które wypadły nieco bardziej „jastrzębio”. Wprawdzie większość zgadza się z tym, że podwyżki powinny być stopniowe, ale niewątpliwie uwagę zwraca grupka „jastrzębi”, którzy zaczynają mówić o konieczności chłodzenia gospodarki. To pokazuje, że jeżeli dane makro w najbliższych miesiącach pozostaną dobre, a ryzyko wojen handlowych zostanie zmarginalizowane, to oczekiwania w FED mogą rzeczywiście przesunąć się w stronę łącznie czterech podwyżek stóp procentowych w tym roku, a to mogłoby wesprzeć dolara. Na razie jednak odczyty z USA pokrywają się z rynkowymi szacunkami. Tym samym możemy mówić tylko o ewentualnym korekcyjnym odbiciu dolara w najbliższych dniach.

Wykres koszyka BOSSA USD w ujęciu tygodniowym pokazuje, że popyt jest słaby i oddał w ostatnich dniach pole podaży. Niemniej z racji faktu, że zbliżyliśmy się w okolice 7-letniej linii trendu wzrostowego, to widać próbę odbicia. Niewykluczone, zatem, że tygodniowa świeca ostatecznie nie będzie tak negatywna, jak teraz wygląda, chociaż czarny korpus najpewniej pozostanie.

Dzisiaj w kalendarzu mamy zapiski z marcowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego (godz. 13:30). To może skoncentrować uwagę na notowaniach EUR/USD. W kontekście zbliżającego się kolejnego eventu ECB (26.04) inwestorzy zdają się liczyć na to, że dzisiaj dostaną punkty zaczepienia do „jastrzębich” scenariuszy, które zostały ostatnio podbite po słowach Ewalda Nowotnego, chociaż od tych ECB oficjalnie się odciął. Tyle, że jeżeli ich dzisiaj nie będzie, to pojawią się preteksty do korekty EUR/USD (zapowiadałem ją już wczoraj). Technicznie widać na razie brak siły do ataku na opór 1,2400-1,2420, a wczorajsza świeca doji może zapowiadać korektę. Istotny poziom wsparcia to rejon 1,2300-1,2322.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, Główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dolar ma szanse nieznacznie odbić