Czytasz dzięki

Dom z papieru

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 23-04-2020, 22:00

Przestrzenne lampy i obrazy, a nawet papierowe bombki na choinkę i warsztaty origami — po zajęciach z Dobrze się składa Magdaleny Rukasz dom może wyglądać piękniej. Ten twórczy sposób spędzania wolnego czasu uczy też skupienia i pokory.

Wszystko się zaczęło od książki. Cztery lata temu Magdalenie Rukasz wpadła w ręce pozycja „Folding Techniques for Designers: from Sheet to Form” mistrza origami Paula Jacksona. To było wtedy, gdy — już od dawna zafascynowana rękodziełem, w którym próbowała swoich sił — chciała przygotować do domu kilka dekoracji z papieru i szukała inspiracji oraz konkretnych wskazówek, jak je zrobić.

— Tak jak muzycy mają nuty, tak składacze papieru mają tę książkę. Została napisana dla studentów, artystów, którzy pasjonują się papierem. Paul Jackson upowszechnił różne techniki pracy z nim, pokazuje rozmaite sposoby podejścia do niego. To mnie porwało. Wsiąkłam w to, zaczęłam ćwiczyć podstawy składania — wspomina założycielka Dobrze się składa.

Origami to strzał w dziesiątkę

Choć Magdalena Rukasz nie ma wykształcenia artystycznego — skończyła historię na lubelskim uniwersytecie — zawsze była blisko sztuki i artystów. Pracuje w Centrum Kultury w Lublinie, gdzie ma swoją pracownię Takie Rzeczy, w której prowadzi zajęcia kulturalne dla dorosłych z pogranicza dizajnu i sztuk plastycznych. Na swoją pracę nie narzeka. Przeciwnie — wykonuje ją z prawdziwą przyjemnością. Ale do całkowitego spełnienia zawodowego czegoś jej brakowało. Znalazła to w 2016 r. Origami okazało się strzałem w dziesiątkę. Nowa pasja całkiem pochłonęła filigranową brunetkę. Założycielka Dobrze się składa długo jednak szukała własnej drogi. Zanim poważnie zaczęła się zajmować sztuką składania papieru, projektowała biżuterię, stylizowała modelki do sesji zdjęciowych, a nawet prowadziła kulinarnego bloga.

— To wszystko były ciekawe rzeczy, ale poświęcając się im, zawsze czułam, że to nie do końca jest to. Czegoś mi brakowało. Dopiero w składaniu papieru odnalazłam spokój. Zrozumiałam, że właśnie to lubię robić najbardziej, nie muszę się do niczego zmuszać — twierdzi Magdalena Rukasz.

Co ją tak porwało w tym zajęciu? Tłumaczy, że to sztuka daleko wykraczająca poza zwykłe rękodzieło, ucząca nowego podejścia do życia, rozwijająca w człowieku bardzo przydatne na co dzień cechy, takie jak pokora czy cierpliwość.

— Bardzo cenię starą japońską szkołę origami, ale w Dobrze się składa chcę iść o krok dalej. To coś więcej niż składanie papieru. Bardzo ważny dla mnie jest przekaz, jaki płynie z tego zajęcia. Dzięki origami stałam się dużo spokojniejsza — w końcu to praca wymagająca wielogodzinnego skupienia. Można ją nawet porównać do medytacji — składając papier, relaksujesz się i wyciszasz. W czasie warsztatów wszyscy są tak skoncentrowani na pracy, że słychać tylko szelest papieru — opisuje artystka.

Twórczo spędzać czas

Zafascynowana książką Jacksona zaczęła ćwiczyć po pracy techniki składania papieru.

Wracała do domu z Centrum Kultury i godzinami zaginała białe kartki. Spod jej rąk wychodziły papierowe zwierzęta i bombki świąteczne, szczególnie jednak upodobała sobie lampy — dziś jeden z najpopularniejszych produktów z jej pracowni. Ćwiczeniu technik oddawała się całą sobą, bo — jak wspomina — nauka rzemiosła to podstawa do dalszej pracy. I poszło jej bardzo szybko. Pierwsze warsztaty poprowadziła mniej więcej dwa tygodnie po tym, jak zamieściła na Instagramie post informujący o uruchomieniu nowej działalności. Warsztaty to najważniejsza część jej pracy.

— Cieszą się wielką popularnością, bo ludzie chcą dziś kreatywnie spędzać czas i uczyć się nowych umiejętności, a pewnie też mieć możliwość spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach. Od czasu powstania Dobrze się składa poprowadziłam więc całe mnóstwo warsztatów płatnych i bezpłatnych. Moje grupy liczą maksymalnie piętnaście osób. Taka liczba uczestników pozwala mi na zorganizowanie sprawnych i wygodnych dla wszystkich zajęć — mówi z entuzjazmem Magdalena Rukasz.

Warsztaty odbyły się m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego, w warszawskim Pokoju na Lato, w Instytucie Dizajnu w Kielcach. Większość uczestników dociera na nie, znajdując informację na Instagramie lub Facebooku. Założycielka Dobrze się składa stara się prowadzić warsztaty przynajmniej raz w miesiącu, a uczy na nich wykonywania przedmiotów, które później mogą ozdobić dom — osłonek na doniczki, intrygujących trójwymiarowych obrazów, które — jako że są złożone ze stu części — stanowią prawdziwe wyzwanie dla wymagających, bombek na choinkę czy właśnie lamp, ale też sztuki pakowania prezentów. Warsztaty w instytucjach dotowanych z budżetu są bezpłatne, a te prowadzone w firmach kosztują od 50 do 200 zł.

Niskie koszty, wielkie idee

To niewielki zysk, ale Magdalena Rukasz wyjaśnia, że powoduje nią głównie pasja, a nie chęć zarobienia wielkich pieniędzy.

— Wybierając to zajęcie, kierowałam się przede wszystkim tym, czy będę je lubiła. Potem bardzo się ucieszyłam, że do kieszeni wpadają mi jakieś dodatkowe pieniądze, ale nie są to wielkie kwoty. Niewielka była także inwestycja. Pracuję w domu, nie mam pracowni, za kąt do pracy służy mi moje biurko. Musiałam kupić podstawowe rzeczy, np. gilotynę i narzędzia introligatorskie. Pracuję ręcznie, więc nie mam żadnych maszyn — uważam, że rękodzieło ma większą wartość niż rzeczy wychodzące z drukarki — twierdzi artystka.

Za marką Dobrze się składa stoją też ekologiczne idee: właścicielka firmy dba o to, by używać tylko całkowicie biodegradowalnych arkuszy z certyfikatami regulującymi kwestię stosowania chemikaliów. Stawia na zasadę zero waste i minimalizm.

— Korzystam z ekologicznych papierów polskiej marki Papierowy dizajn, która wytwarza je z winogron czy kukurydzy, lub z papieru pochodzącego z firmy założonej przez siostry Olkę i Gosię Osadzińskie — projektują dla nich znani graficy. Poza tym zamawiam materiał z małych manufaktur w Wielkiej Brytanii. Z Londynu sprowadzam arkusze marblingowe farbowane barwnikami roślinnymi — wyjaśnia Magdalena Rukasz.

I ze śmiechem opowiada, jak uczestniczka warsztatów postanowiła kiedyś poczęstować swoje ślimaki ekologicznym papierem z dodatkiem pulpy z winogron i zielonej herbaty. Podobno stał się ich przysmakiem.

Zajęcia na czas kwarantanny

Jak powstają jej projekty? Najpierw szkicuje rzecz, którą chce wykonać — na przykład lampę— w notatniku. Potem przenosi jej przekrój na duży arkusz papieru.

— To żmudny proces, bo nie pracuję w 3D, w programach graficznych, do tego często zmieniam koncepcję, rozmiary lampy. Ostatnim etapem jest bigowanie [wykonywanie na papierze wgnieceń, które umożliwiają odpowiednie zgięcie kartonu lub kartki — red.] naszkicowanych linii i złożenie powstałej formy w całość — tłumaczy artystka.

Trwa to nawet kilka dni. Ale tworzenie trójwymiarowych obrazów może zająć nawet parę tygodni. Dlatego jej projekty muszą mieć odpowiednią cenę. Te najpopularniejsze — lampy — kosztują od 120 do 400 zł. Magdalena Rukasz informuje, że ludzie często kupują też abażury, a w okresie świątecznym bombki na choinkę. Założycielka Dobrze się składa chętnie wykonuje również projekty na zamówienie. Przyznaje, że sama z przyjemnością używa zrobionych przez siebie rzeczy. Na przykład w jej sypialni stoi trójwymiarowy obraz, a w salonie wisi abażur Hive.

— Trudno mi się rozstać z tym, co zrobiłam. Nawet na półkach i na biurku ustawiłam papierowe bryły — mówi artystka.

Dobrze się składa nie próżnuje także podczas kwarantanny. Choć nie można prowadzić stacjonarnych zajęć, działalność firmy przeniosła się do internetu. Aby zaproponować ludziom kreatywną formę spędzania czasu w trudnym czasie pandemii, Magdalena Rukasz przygotowuje razem z Centrum Kultury, w którym nadal pracuje, materiały na zajęcia online.

— Pierwszy materiał był tutorialem składania form origami. Trwał około 20 minut, był bardzo ciekawie opracowany, przejrzysty i dostępny dla wszystkich. Będziemy się starali je wypuszczać co tydzień, w każdą niedzielę. Oprócz tego wrzucamy inne filmy, warto zaglądać na naszego Facebooka i Instagram — zachęca właścicielka Dobrze się składa.

Ma nadzieję, że dzięki tym materiałom ludzie będą rzadziej wychodzili z domu — dopóki jest to niebezpieczne.

PATRYCJA PUSTKOWIAK

Pisarka i dziennikarka. Autorka powieści „Nocne zwierzęta” (WAB, 2013), nominowanej do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Gdynia, i „Maszkaron” (Znak, 2018), a także wywiadu rzeki z Manuelą Gretkowską „Trudno z miłości się podnieść”. Regularnie współpracuje m.in. z „Harper’s Bazaar”, „Elle” i „Pulsem Biznesu Weekend”. Lubi czytać książki, pić wino i rozmawiać z ludźmi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Pustkowiak

Polecane