Dominacja obaw sugeruje dołek

Marek W ierciszewski
opublikowano: 06-02-2018, 22:00

Za sprawą przeceny inwestorom zajrzał strach w oczy, a to sygnał bliskości dna korekty.

Wtorkowa sesja na giełdzie nowojorskiej przebiegała pod znakiem prób wyhamowania zniżek indeksu S&P500, jednak od początku lutego skala przeceny sięgała już 6,9 proc., co oznaczałoby najgorszy dla indeksu miesiąc od maja 2010 r. Przecenie towarzyszyło tąpnięcie Indeksu Strachu i Chciwości (ISC) — obliczanego przez agencję Bloombera wskaźnika technicznego, pokazującego relatywną siłę kupujących na tle sprzedających. W poniedziałek wskaźnik ISC spadł poniżej wartości minus 100, co oznaczało największą od dwóch lat przewagę sprzedających (strony rynku kierującej się strachem) nad kupującymi (kierującymi się chęcią zysku, czyli chciwością). Tak gwałtowny wzrost nasilenia strachu może jednak być sygnałem, że dno korekty jest bliskie.

ISC poniżej wartości minus 100 zszedł w zaledwie dwie sesje — jeszcze w czwartek miał wartość dodatnią, co oznaczało przewagę chciwości. W ostatnich czterech latach ISC schodził do okolic pułapu minus 100 siedmiokrotnie i w prawie wszystkich przypadkach taka panika zbiegała się z odbiciemwskaźnika S&P500 już na następnej sesji. Wyznaczyliśmy przeciętną ścieżkę odrabiania strat przez główny indeks giełdy nowojorskiej po podobnym do obecnego zachowaniu ISC.

W niektórych przypadkach rynkowe dno po wystąpieniu takiego sygnału było tylko krótkoterminowe, a w innych S&P500 dynamicznie rósł, jednak przeciętnie w momencie wystąpienia takiego sygnału raczej opłacało się kupować akcje. Po pięciu sesjach od zawirowań podobnych do tych z poniedziałku S&P500 był już przeciętnie na 3-procentowym plusie w porównaniu z zamknięciem feralnej sesji, wskazują dane z ostatnich czterech lat (na minusie był tylko w jednym z siedmiu przypadków).

Następnie odbicie wytracało impet — po około miesiącu (20 sesjach) S&P500 zyskiwał łącznie tylko nieco więcej niż w pierwszych dniach, bo 3,7 proc. (znów tylko jeden przypadek na minusie). Definitywny koniec zawirowań można było zwykle odtrąbić po około trzech miesiącach — po 60 sesjach S&P500 znajdował się już średnio o 6,8 proc. powyżej zamknięcia z feralnego dnia. W takim horyzoncie nawet w najgorszym przypadku był na niewielkim plusie (w najlepszym przypadku zyskiwał natomiast aż 12,6 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek W ierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dominacja obaw sugeruje dołek