Domy gry mogą bać się zagranicznej konkurencji

Albert Stawiszyński
05-03-2002, 00:00

Przyjęty przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy o grach losowych dopuszcza firmy z Unii Europejskiej do naszego rynku hazardu. Przedstawiciele branży obawiają się, że znacznie silniejsza kapitałowo zagraniczna konkurencja zmonopolizuje polski rynek i wyeliminuje z gry setki rodzimych firm.

Rada Ministrów przyjęła projekt zmian w ustawie z 29 lipca 1992 r. o grach losowych, zakładach wzajemnych i grach na automatach. Nowelizacja ma dostosować polskie regulacje w tym zakresie do ustawodawstwa Unii Europejskiej.

Obecnie w naszym kraju organizować i przeprowadzać gry losowe, gry na automatach i zakłady wzajemnie mogą wyłącznie polskie firmy.

Nowelizacja przyjęta przez rząd ma znieść to ograniczenie, uniemożliwiające firmom z UE prowadzenie w Polsce takiej działalności. Projekt określa także przyczyny odmowy wydania zezwoleń na tę działalność oraz wymienia warunki, jakie muszą spełnić osoby sprawujące zarząd i nadzór nad ośrodkami gier.

Proponowane zmiany mają wejść w życie z chwilą uzyskania przez Polskę członkostwa w UE. Jednak już teraz przedstawiciele branży alarmują, że dopuszczenie firm zagranicznych doprowadzi do szeregu bankructw. Projekt trafił już do Sejmu.

To zły pomysł

Zaproponowana przez rząd zmiana polega na nowelizacji art. 5 ust. 1 ustawy o grach losowych. Przepis ten zezwala na prowadzenie działalności gospodarczej w branży hazardowej jedynie polskim spółkom kapitałowym z udziałem wyłącznie podmiotów polskich, nie będących podmiotami zależnymi od firm zagranicznych.

Nowe przepisy zniosą to ograniczenie i umożliwią prowadzenie takiej działalności w naszym kraju przedsiębiorcom z UE. Zdaniem przedstawicieli branży, dopuszczenie kapitału zagranicznego do rynku gier losowych w Polsce przyniesie negatywne skutki.

— Przykład Grecji i Bułgarii, gdzie wpuszczono obcy kapitał, pokazuje, że w stosunkowo krótkim czasie dochodzi do monopolizacji rynku przez zagraniczną konkurencję na skutek stosowania dumpingu. Dzięki olbrzymiemu zapleczu kapitałowemu firmy wchodzące na dany rynek przez kilka pierwszych lat nie generują dochodu. Następnie poprzez nieuczciwą konkurencję niszczą rynek krajowy — mówi Stanisław Matuszewski, prezes Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych.

Dodaje, że istnieje realne zagrożenie eliminacji z rynku setek polskich firm z branży, spowodowania wzrostu bezrobocia, transferowania kapitału poza granice Polski.

Projekt ma też wymusić lepszą jakość usług hazardowych oraz zwiększyć konkurencję na rynku.

— Dopuszczenie kapitału zagranicznego nie podniesie jakości świadczonych usług. Już teraz w Polsce wewnętrzna konkurencja jest na tyle silna, iż wymusza świadczenie usług na europejskim poziomie. Ponadto rządowy projekt zmian odwołuje się do przepisów UE. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że np. prawo niemieckie i austriackie uniemożliwia dostęp kapitału zagranicznego do rynku tych państw — argumentuje Stanisław Matuszewski.

Kompetencje

Projekt zakłada też, że osoby sprawujące zarząd i nadzór nad ośrodkami gier i punktami przyjmowania zakładów będą zobowiązane uzyskać świadectwo zawodowe. Warunkiem jego zdobycia będzie m.in. znajomość języka polskiego. Osoby sprawujące zarząd i nadzór będą zobowiązane do udzielania klientom informacji związanych z zasadami gier, przyjmowania ewentualnych reklamacji.

Na koniec 2000 r. działalność gospodarczą związaną z grami hazardowymi i organizowaniem zakładów prowadziło w Polsce 838 firm. W 1999 r. — 773, w 1998 r. — 679, w 1997 r. — 549.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Domy gry mogą bać się zagranicznej konkurencji