Domy się trzęsą, ale stoją

Eugeniusz Twaróg
29-05-2009, 06:00

Tsunami? Mamy tylko małe wstrząsy. W  gospodarce dramatu nie ma – uspokaja Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK

Tsunami? Mamy tylko małe wstrząsy, góra 5 stopni w skali Richtera. Dom się trzęsie, ale stoi. Fundament jest solidny.  Spokojnie, to tylko awaria – mówią coraz częściej bankowcy, którzy jeszcze kilka miesięcy temu bili na alarm, że nadciąga kataklizm.

Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK, należy do tych menedżerów, którzy wolą patrzeć na świat w jaśniejszych barwach.

- Na rynku polskim nie dzieje się nic dramatycznego. Mamy spowolnienie czy kryzys, który pełni też funkcję oczyszczającą, usuwa nieprawidłowości, nierozsądne rozwiązania. W wielu firmach mamy przecież przerosty kosztów, źle alokowane inwestycje, wysokie ceny nieruchomości. Na szczęście nie popełniliśmy tych błędów zbyt wiele. Nie panikujmy. Nie wyciągajmy wniosków, że trzeba całkiem przebudować nasze życie gospodarcze – apeluje szef ING BSK.

Nie przyłącza się do chóru wzywającego rząd do szybkich działań przeciwdziałających nadciągającemu kryzysowi.

- Jeśli ktoś krzyczy, że w Polsce dzieje się dramat, ponieważ ludzie są zwalniani z pracy, to ja odpowiem: tak, ale nie jest to powód podejmowania nadzwyczajnych działań. Brak podstaw do przewidywania, że bezrobocie będzie dramatycznie rosło. Liczba bezrobotnych na dzisiaj jest na poziomie podobnym jak przed rokiem – mówi Brunon Bartkiewicz.  

Prezes ING BSK apeluje, żeby w imię ochrony rynku pracy nie naciskać na banki, by finansowały podupadające przedsiębiorstwa.

- Naszym zadaniem jest udzielanie kredytów podmiotom, które są w stanie je oddać. Proszę nie nakłaniać banków do udzielania ryzykownych kredytów, ponieważ dla wszystkich to się źle skończy – ostrzega Brunon Bartkiewicz.

W ogóle postulat dynamicznego zwiększania akcji kredytowej, „bo jest kryzys”, uważa za chybiony.

- Nie wytaczajmy ciężkiej artylerii. Gospodarka jest w fazie spowolnienia i potrzeby finansowe są mniejsze. Poza tym pamiętajmy, że wbrew mitom, banki pożyczają więcej niż przed rokiem – mówi szef ING BSK.

Proponuje proste ćwiczenie: porównajcie dynamikę kredytów korporacyjnych, nie z 2008 r., kiedy gospodarka pędziła jak ekspres, ale z 2006 r. czy nawet 2007 r., gdy rozwój był bardziej zrównoważony. A przy okazji sprawdźcie, jak kredytują banki na Zachodzie.

- Kilka lat temu dynamikę akcji kredytowej mieliśmy niższą niż tempo wzrostu PKB. W I kwartale była ona wyższa. Owszem, jest to przyrost jednocyfrowy, ale pamiętajmy, że mamy spowolnienie i sami przedsiębiorcy nie zaciągają kredytów. Nie kreujmy rzeczywistości mówiąc, że banki są złe – mówi Brunon Bartkiewicz.  

Co branża bankowa ma na sumieniu? O tym i nie tylko w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Domy się trzęsą, ale stoją