Donald Tusk uległ urzędnikom

Jarosław Królak
opublikowano: 18-01-2011, 00:00

Premier, wbrew stanowisku klubu PO, chce zablokować projekt. Biznes nie kryje rozczarowania.

Inicjatywa "Pulsu Biznesu" wpadła na rządowe rafy

Premier, wbrew stanowisku klubu PO, chce zablokować projekt. Biznes nie kryje rozczarowania.

Niespodziewanie rząd ruszył na pomoc urzędnikom łamiącym prawo. Premier Donald Tusk skrytykował popierane przez posłów swojej partii korzystne dla przedsiębiorców rozwiązania i opowiedział się za wyrzuceniem projektu "PB" do kosza. Mimo to klub Platformy Obywatelskiej (PO) nie składa broni.

— Podtrzymujemy nasze stanowisko. Proponowane w tej ustawie zmiany są ważne dla rozwoju polskiej gospodarki i zapewnienia jawności decyzji wydawanych przez urzędników — zapewnia tymczasem Tomasz Tomczykiewicz, szef klubu PO.

Rządowa hipokryzja

Szefowie największych organizacji przedsiębiorców podkreślają, że jeśli nasz projekt zostanie zablokowany przez rząd, to urzędnicy nadal będą bezkarni.

— Przykrym zaskoczeniem jest dla nas negatywne stanowisko rządu wobec tego projektu, przyjętego przez komisję Przyjazne Państwo. Bez metryczki administracyjnej pociągnięcie urzędników do odpowiedzialności będzie iluzoryczne — mówi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG).

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, mówi o porażce premiera.

— Platforma Obywatelska i rząd uprawiały propagandę, udając, że zależy im na wdrożeniu prawdziwej odpowiedzialności urzędników. Niestety, znowu urzędnicy ograli rząd. To pokazuje, jak silne jest ich lobby — twierdzi Andrzej Malinowski.

Od dwóch lat "PB" prowadzi obywatelską akcję, której celem jest wprowadzenie skutecznego mechanizmu finansowego karania urzędników wydających bezprawne decyzje. Dzięki naszemu naciskowi posłowie odkurzyli projekt PO o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenia prawa i uchwalili go w grudniu 2010 r. (po 6 latach!). Równocześnie przy pomocy prawników opracowaliśmy projekt uzupełniający ustawę PO. Zaproponowaliśmy wprowadzenie tzw. metryki administracyjnej, umożliwiającej identyfikację osób biorących udział w przygotowaniu i wydaniu decyzji. Dzięki metryczce łatwiejsze byłoby ukaranie urzędnika odpowiedzialnego za wydanie niezgodnej z prawem decyzji. Zaproponowaliśmy również nałożenie na urzędników obowiązku szerszego uzasadniania ich decyzji oraz stosowania wykładni przepisów najpełniej realizującej konstytucyjne prawa i obowiązki obywateli oraz firm. Nasz projekt zyskał akceptację komisji Przyjazne Państwo i pomyślnie przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie (dzięki poparciu koalicji PO-PSL). Niestety, rząd wydał o nim bardzo krytyczną opinię, pod którą podpisał się premier Donald Tusk. Poseł PO, proszący o anonimowość, tłumaczy to nieporozumieniem.

— Opinia została napisana przez urzędników średniego szczebla resortów finansów oraz spraw wewnętrznych. Podejrzewam, że została podsunięta premierowi do podpisu, a on jej dokładnie nie przeczytał. Nie sądzę, aby naprawdę był przeciwny karaniu urzędników łamiących prawo — mówi poseł PO.

Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do premiera i czekamy na odpowiedź.

Podwójne dno

W opinii rządu czytamy, że nasz projekt przecenia przydatność metryk. Urzędnicy twierdzą, że mogą one okazać się bardziej kosztowne niż same odszkodowania za błędne decyzje. Zarzucając naszym propozycjom negatywne skutki budżetowe, jednocześnie rząd nie potrafi ich oszacować.

Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP), podkreśla, że bez metryki administracyjnej martwa będzie ustawa autorstwa PO.

— Bez wsparcia ze strony ustawy "PB", nie spełni ona zadania i pozostanie na papierze. Odpowiedzialność urzędników nadal będzie rozmyta, bo bardzo trudno będzie ustalić winnego wydania bezprawnej decyzji. A może o to właśnie chodzi? — zastanawia się prezes ZRP.

Tomasz Tomczykiewicz zapewnił, że w trakcie prac w komisji kodyfikacyjnej zostanie zgłoszona autopoprawka, która będzie "kompromisem między zastrzeżeniami Rady Ministrów a intencjami projektodawców".

Okiem prawnika

Absurd, jakich mało

Wojciech Kozłowski, partner w kancelarii prawnej Salans, współautor projektu "PB"

Desperacki opór rządu wobec projektu nie znajduje uzasadnienia. Mamy tu do czynienia z obroną patologicznych sytuacji z udziałem urzędników, którzy wydając rażąco niezgodne z prawem decyzje, wyrządzają krzywdę przedsiębiorcom. Moim zdaniem, jedynym powodem stanowiska rządu jest chęć doprowadzenia do tego, by ustawa o odpowiedzialności urzędników autorstwa PO pozostała nieskuteczna. Urzędnicy nie będą pociągani do odpowiedzialności, jeśli nie będzie możliwe ustalenie, kto konkretnie stał za przygotowaniem decyzji, która okazała się bezprawna. A identyfikację tych osób umożliwia właśnie metryczka. Prawdziwe intencje aparatu urzędniczego wyraził w Sejmie jeden z ekspertów, były urzędnik, który stwierdził w swojej krytycznej opinii, że "znajomość szczegółów procesu podejmowania decyzji przez różne osoby... odpowiedzialność by podważała i rozmywała".

Rząd konserwuje patologie

Jarosław Chałas, partner w kancelarii Chałas i Wspólnicy, współautor projektu "PB"

Każdy doskonale pamięta, że za zniszczenie Optimusa czy JTT Computer włos z głowy nigdy nie spadł żadnemu urzędnikowi. Sprawy te zostały zamiecione pod dywan, gdyż uznano, że nie ma winnych. Władzy nie obchodziło to, że na skutek błędów urzędników upadły świetnie prosperujące firmy. Takich przypadków było mnóstwo. Niestety, w konfrontacji z urzędnikiem przedsiębiorca nie ma szans. To jest nierówna walka i wygląda na to, że obecny rząd chce tę patologiczną sytuację utrzymać. To nie jest w porządku. O finansowej odpowiedzialności urzędników politycy deliberują od wielu lat. Dopiero dzięki akcji "PB" udało się zmobilizować posłów koalicji do uchwalenia ustawy, która wprowadza mechanizm kar finansowych. Problem w tym, że ustawa PO nie zadziała bez metryczki administracyjnej, zaproponowanej w projekcie "PB". Rząd powinien zweryfikować swoje stanowisko. W przeciwnym razie rządząca koalicja się skompromituje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane