Dorn nie zamierza wystąpić z PiS, nie wiadomo czy zostanie w rządzie

14-02-2007, 17:30

Wicepremier Ludwik Dorn oświadczył w środę, że nie zamierza wystąpić z PiS, niezależnie od tego czy zostanie odwołany z funkcji wicepremiera. "Będziemy się nad tym zastanawiać" - mówił premier Jarosław Kaczyński.

Wicepremier Ludwik Dorn oświadczył w środę, że nie zamierza wystąpić z PiS, niezależnie od tego czy zostanie odwołany z funkcji wicepremiera. "Będziemy się nad tym zastanawiać" - mówił premier Jarosław Kaczyński, pytany o ewentualne odejście Dorna z rządu. Według polityków PO, jest to już przesądzone.

"W związku z całkowicie bezpodstawnymi spekulacjami w środkach masowego przekazu, iż zamierzam wystąpić z partii Prawo i Sprawiedliwość informuję, że byłem, jestem i będę członkiem PiS-u niezależnie od tego czy zostanę odwołany z funkcji wiceprezesa Rady Ministrów" - napisał Dorn w oświadczeniu przesłanym w środę PAP. Dorn jest wiceprezesem PiS.

Według szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego, najbliższe dni pokażą czy Dorn zostanie w rządzie. Dopytywany czy Dorn może zostać szefem klubu PiS (pełnił tę funkcję w poprzedniej kadencji Sejmu), Gosiewski powiedział, że "jest to sytuacja hipotetyczna i nie warto jej rozważać".

We wtorek wieczorem "Fakty" TVN podały, powołując się na źródło zbliżone do rządu, że wcześniej tego dnia premier poinformował ministrów, iż przebywający na urlopie Dorn nie wróci już do rządu. TVN24 podała z kolei nieoficjalną informację, że Dorn ma też przestać być członkiem PiS.

Premier odnosząc się do tych doniesień powiedział we wtorek: "Nie widzę najmniejszych powodów, aby (Dorn) miał odchodzić z PiS-u, a co do rządu, to jeszcze się będziemy nad tym zastanawiać. Przede wszystkim muszę z panem (wice)premierem porozmawiać".

Minister w Kancelarii Premiera Adam Lipiński zapowiedział w środę, że kierowany przez niego rządowy zespół, który wyjaśnia kwestie poruszone przez Dorna w jego poniedziałkowym liście do premiera, będzie w czwartek rozmawiał z wicepremierem. Dodał, że w piątek wieczorem będzie gotowy raport z prac zespołu. Lipiński nie sprecyzował czy Dorn przerwie urlop i spotka się z komisją osobiście.

Premier nie ukrywał, że ma do Dorna żal z powodu upublicznienia listu. (Dorn przekazał go także PAP). W ocenie J.Kaczyńskiego, stało się coś niestosownego. "Nie ukrywam swojego zaskoczenia tym, że ten list został opublikowany" - mówił we wtorek dziennikarzom.

Dorn, do niedawna szef MSWiA, w liście do premiera przywołał m.in. artykuł w "Rzeczpospolitej" i wypowiedzi nowego ministra SWiA Janusza Kaczmarka, podważające - zdaniem wicepremiera - jego dobre imię. Dorn zaznaczył, że jeśli premier "nie byłby skłonny" pozwolić mu na urlop, to prosi o "udzielenie dymisji z funkcji wiceprezesa Rady Ministrów".

Dorn napisał w liście, że artykuł "Rz" jest zlepkiem "pomówień i insynuacji", jednakże został uwiarygodniony - "a poniekąd pośrednio autoryzowany" przez wypowiedzi Kaczmarka.

Sam Kaczmarek powiedział w środę, że nie czuje się współodpowiedzialny za to, co dzieje się teraz z Dornem. "Ja wykonuję swoją pracę, mam swoje określone zadania, a polityka to jest zupełnie coś innego. W polityce zdarzają się różne sytuacje i trzeba szukać drogi wyjścia z tych sytuacji" - powiedział Kaczmarek w radiowych "Sygnałach Dnia".

"Rz" w artykule pt. "Dymisja z podejrzeniami w tle" z 10 lutego pisała o niejasnych powiązaniach zastępcy Komendanta Głównego Policji gen. Waldemara Jarczewskiego z Henrykiem Stokłosą, poszukiwanym obecnie listem gończym. "Rz" napisała, że wątek tych relacji miało badać nadzorowane przez Jarczewskiego Centralne Biuro Śledcze.

Według Jana Rokity (PO), konflikt między premierem a Ludwikiem Dornem zakończy się dymisją tego ostatniego. "W warunkach demokracji parlamentarnej, po takich konfliktach nie wraca się do rządu, więc sądzę, że w Polsce też tak będzie" - powiedział dziennikarzom Rokita. W jego ocenie, premier J. Kaczyński "ma daleko idącą determinację", żeby Dorna z rządu usunąć.

Zdaniem Rokity, mamy do czynienia z poważnym konfliktem politycznym, który "w poważnej mierze osłabia rząd", i który - jak podkreślił - "jest chyba przegrany" dla wicepremiera Dorna.

Szef PO Donald Tusk nazwał "polityczną paranoją" powołanie rządowego zespołu, który zająć się ma wyjaśnianiem kwestii, poruszonych przez Dorna w jego liście do premiera.

"To jest polityczna paranoja, taka mania prześladowcza - powoływanie specjalnej komisji, która w sposób tajny ma pracować nad wyjaśnieniem, dlaczego Ludwik Dorn obraził się na Jarosława Kaczyńskiego" - mówił Tusk dziennikarzom w Sejmie.

"To jest oznaka bardzo poważnego, głębokiego kryzysu psychicznego całej tej formacji politycznej. O ileż prostsze byłoby publiczne, nie tylko w cztery oczy wyjaśnienie - najzwyczajniej w świecie - powodów, dla których Jarosław Kaczyński przyjął dymisję Ludwika Dorna" - ocenił szef Platformy.

Pytany, jak widzi przyszłość Ludwika Dorna w rządzie Tusk odparł, że trzeba by mieć "niezwykłą intuicję i wyobraźnię, żeby sensownie przewidywać losy polityków PiS, którzy tak szybko odchodzą". (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dorn nie zamierza wystąpić z PiS, nie wiadomo czy zostanie w rządzie