Doskonałe dane makro nie pomogły bykom w USA

Piotr Kuczyński
31-10-2003, 00:00

Dane makro w USA były wczoraj znakomite. Co prawda wzrost PKB był tak duży jak w krajach Trzeciego Świata co jest zbyt nienormalny, żeby się nad nim poważnie nie zastanowić, ale o tym napiszę w komentarzu tygodniowym. Teraz ograniczę się do stwierdzenia, że to jest według mnie jednorazowy wyskok. Dane z rynku pracy były nieco gorsze od prognoz, ale niższe od recesyjnych 400 tys. Warto jednak zauważyć, że tydzień po tygodniu weryfikowane są dane z poprzednich okresów – ostatnie do 391 tys., co bardzo nie odbiega od krytycznej granicy.

Wydawało się, że powinno dojść do dużych wzrostów indeksów, ale rynek wybrał realizację zysków. Wszyscy wiedzą, że trzeci kwartał to już historia, a w teraz tak dobrze już nie będzie. Poza tym dane były tak dobre, że inwestorzy mogli zacząć obawiać się o przegrzanie gospodarki. Indeksy zaatakowały opory techniczne, ale bez skutku. To jest poważne ostrzeżenie. Jeśli po takich danych indeksy nie przełamują oporów technicznych, które są tak bardzo blisko to inwestorzy zaczynają myśleć, że absolutnie wszystko jest już w cenach. W takich momentach często zaczynają się dłuższe korekty.

Dzisiaj dostaniemy mnóstwo danych makro. Wystarczy spojrzeć w kalendarium. Dla Eurolandu dane o indeksach nastroju i sprzedaży detalicznej w Niemczech będą miały duże znaczenie, ale jak zwykle o zakończeniu sesji zadecydują dane z USA. Są ułożone w sekwencję zgodnie z ich wagą. Wydatki Amerykanów pokażą czy konsument nadal chce pomagać gospodarce (coraz bardziej się zadłużając). Indeks nastroju Uniwersytetu Michigan jest o tyle istotny, że inwestorzy będą oczekiwali, iż potwierdzi wskazania podobnego indeksu Conference Board. Najbardziej ważny będzie indeks określający sytuację w gospodarce w rejonie Chicago (PMI). Wszystko to w piątek, kiedy zazwyczaj handel jest bardzo niemrawy, a który do tego jest ostatnim dniem miesiąca (windows dressing). Dane makro mogą w tej sytuacji wywołać duże ruchy indeksów.

Nasz rynek akcji zachowywał się wczoraj nadal nerwowo. Tym razem też od początku panował lekki optymizm i, podobnie jak we środę, najbardziej indeksom pomagała KGHM (skutki wzrostu cen miedzi i słabnącego złotego). Po danych z USA ruszyliśmy do góry podobnie jak inne giełdy europejskie, ale dopiero pomoc arbitrażystów, tym razem kupujących akcje i wykorzystujący małą płynność, dała w ostatniej godzinie duży wzrost indeksów. Aktywność arbitrażystów znacznie utrudnia stawianie prognoz na kolejne sesje. Duża baza na kontraktach może ich znowu zachęcić do realizacji zysków. Można jednak założyć, że jeśli nastroje na świecie będą wyraźne (złe lub dobre) to arbitrażystom ciężko będzie pójść pod prąd. A z tego wniosek, że kierunek indeksów na GPW zależy od reakcji rynków światowych na dzisiejsze dane makro.

Po wczorajszej bardzo niezachęcające sesji w USA trzeba szczególnie uważać z zakupami akcji. Koniecznie trzeba również spoglądać na rynek walutowy, bo dzieją się tam ciekawe rzeczy. Niezręczna poranna wypowiedź L. Balcerowicza w TVP 1 (wyjaśniona potem przez NBP), która została zrozumiana jako zapowiedź podniesienia stóp w obronie złotego, potem aukcja zamiany obligacji z bardzo niskimi cenami i w końcu opinia analityka agencji Standard & Poor’s twierdzącego, że rząd będzie miał trudności z przeforsowaniem pakietu reform fiskalnych, co może spowodować, że Polska wejdzie do strefy euro po roku 2010, wszystko to doprowadziło do przeceny obligacji i znacznego osłabienia złotego.

Jeśli dzisiaj ten trend będzie trwał to też trzymałbym się z daleka od rynku akcji. Szczególnie, że w obecnej sytuacji 15 minut może zmieć diametralnie obraz sesji odwracając indeksy nawet o dwa procent. To nie jest otoczenie dla inwestorów, a jedynie dla bardzo szybkich graczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Doskonałe dane makro nie pomogły bykom w USA