Dostawca energii z urzędu utrącony

Agnieszka Berger
opublikowano: 13-08-2007, 00:00

Spółki obrotu energią już nie muszą się bać, że URE im odbierze i „sprzeda” klientów.

Spółki obrotu energią już nie muszą się bać, że URE im odbierze i „sprzeda” klientów.

Jeszcze przed otwarciem rynku energii w lipcu Urząd Regulacji Energetyki (URE) zapowiadał, że niebawem ogłosi przetarg na tzw. sprzedawców z urzędu. Byłyby nimi firmy zobowiązane dostarczać prąd odbiorcom niemającym ochoty szukać ofert na rynku albo tym, których „rynkowy” dostawca splajtował.

Obecnie tacy odbiorcy pozostają u swoich tradycyjnych sprzedawców prądu, wydzielonych przez lokalne zakłady energetyczne. Gdyby przetarg URE wygrały inne firmy, zabrałyby rywalom całą pulę klientów, których starzy dostawcy obsługiwali na podstawie urzędowej taryfy.

Blady strach

Dla większości tradycyjnych sprzedawców oznaczałoby to natychmiastową utratę pozycji na rynku. Eksperci dostrzegali w przetargu szansę dla nowych firm, nieobecnych teraz na detalicznym rynku energii. Niektórzy inwestorzy, np. belgijski Electrabel, zapowiadali, że wezmą reguły przetargu pod lupę i, jeśli będą fair, zapewne w nim wystartują.

Przeciwko przetargowi protestowali z kolei ci inwestorzy, którzy wydali miliardy na kupno spółek dystrybucyjnych w Polsce wraz z obrotem energią na długo przed rozdziałem działalności sieciowej od handlu prądem. Szwedzki Vattenfall, nabywca Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego, zapowiadał nawet, że jeśli urzędnicy spróbują ponownie „sprzedać” umowy z klientami, za które zapłacił w ramach prywatyzacji, będzie dochodził swoich praw w Brukseli.

Status quo

Wygląda jednak na to, że wojny nie będzie. Właściciele mogą spać spokojnie, a chętni na mocne wejście w detaliczny handel prądem prawie na pewno obejdą się smakiem. Po wakacjach do Sejmu powinna trafić nowelizacja prawa energetycznego i przy okazji rząd ma wykreślić z ustawy zapisy o przetargu. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w Ministerstwie Gospodarki (MG), projekt noweli jest już niemal gotowy. Zielone światło kierownictwa powinien dostać w tym tygodniu. Będzie prawdopodobnie zgodny z zaleceniami regulatora. A co zaproponował URE?

— Zapisy wprowadzone do prawa energetycznego w 2005 r. wydają się nieadekwatne do obecnych warunków. W naszej opinii, przekazanej Ministerstwu Gospodarki, odnosimy się krytycznie do przetargu na sprzedawcę z urzędu. Naszym zdaniem, tę rolę należy powierzyć spółkom o największym udziale w rynku na obszarze danej sieci dystrybucyjnej — mówi Wiesław Wójcik, wiceprezes URE.

Analizę rynku regulator mógłby sporządzać co roku i na tej podstawie wyznaczać sprzedawców z urzędu na kolejny okres.

To oznacza zachowanie rynkowego status quo na długo —niewykluczone, że na zawsze, jeśli większość klientów nie zechce skorzystać z liberalizacji i zrezygnuje z poszukiwania nowego dostawcy. Wzrostu unikną w ten sposób nie tylko inwestorzy zagraniczni obecni w dużych spółkach obrotu, ale także wielkie grupy państwowe, które przetarg naraziłby na utratę najcenniejszych aktywów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu