Dostawcy technologii jądrowych o odpadach z elektrowni

PAP
06-03-2011, 11:30

Przeróbka, składowanie lub przechowywanie w oczekiwaniu na nową technologię przeróbki - takie możliwości postępowania z zużytym paliwem jądrowym proponują potencjalni dostawcy technologii jądrowych dla Polski.

Z informacji uzyskanych od przedstawicieli francuskiej firmy Areva wynika, że deklaruje ona, iż Polska może wybrać, co dalej z wypalonym paliwem z przyszłych reaktorów. Albo trafi ono do przeróbki w zakładach firmy, odzyskany materiał rozszczepialny wróci do reaktorów, a odpady - na składowisko. Innym rozwiązaniem jest umieszczenie go w całości w przyszłym polskim składowisku.


GE-Hitachi proponuje zaś składować wypalone paliwo w oczekiwaniu na technologię, która w dużym stopniu zmniejszy stwarzane przez nie niebezpieczeństwo. Koncern pracuje obecnie nad takimi rozwiązaniami. Z kolei przedstawiciele firmy Westinghouse uważają, że bardziej opłacalne od przeróbki paliwa jest jego składowanie.


Zdaniem dyrektora projektów zagranicznych Arevy Armanda Laferrere`a, największe obawy opinii publicznej budzi składowanie długoterminowe, ale firma - jak mówił - brała udział w projektach budowy głębokich składowisk podziemnych, więc ma doświadczenie, którym może się z Polską podzielić. Powiedział, że Areva jest światowym liderem jeśli chodzi o przeróbkę zużytego paliwa oraz witryfikację, czyli zatopienie w szkle pozostałości. Ma też - jak mówił - największe na świecie zakłady takiej przeróbki i jest największym operatorem logistycznym - przewoźnikiem odpadów jądrowych.


Z kolei GE-Hitachi (GEH) zwraca uwagę, że w produkowanych przez koncern reaktorach wodno-wrzących stosowany jest 2-letni cykl paliwowy - dłuższy od typowego dla reaktorów ciśnieniowych cyklu 18-miesięcznego. Zdaniem wiceprezesa GEH Danny`ego Rodericka oznacza to, że w jednostce czasu z reaktora produkcji GEH usuwane jest o jedną trzecią mniej paliwa niż z reaktorów innej konstrukcji.


Roderick podkreślił, że GEH pracuje nad technologią laserową, która pozwala skrócić czas, w którym przechowywane używane paliwo jest uważane za niebezpieczne z 10 tys. lat do ok. 300 lat. Zwrócił przy tym uwagę, że transport używanego paliwa do miejsca jego przerobienia zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko, które trzeba brać pod uwagę. "Uważamy, że dziś właściwa odpowiedź jest taka: składujemy to paliwo, ale jednocześnie rozwijamy technologię, którą my nazywamy recyklingiem" - mówił kilka dni temu w Warszawie.


Z kolei - jak powiedział w rozmowie z PAP dyrektor ds. operacji zagranicznych Westinghouse - jego firma od wielu lat miała do czynienia zarówno z cyklem paliwowym zamkniętym, jak i otwartym i dzisiaj rachunek ekonomiczny wskazuje na cykl otwarty. "Wszystkie analizy od 20 lat pokazują, że cykl zamknięty wymaga około 30 proc. większych nakładów niż cykl otwarty. Z punktu widzenia klienta, który chce produkować energię elektryczną i z punktu widzenia długoterminowych kosztów korzystniejszy jest cykl otwarty" - powiedział Robert Pearce.


Jak dodał, recykling paliwa nie likwiduje konieczności składowania odpadów, skutkuje pewnym zmniejszeniem objętości odpadów, ale nie jest to na tyle znaczące, by zrównoważyć większe koszty.


"Przykład Stanów Zjednoczonych - kraju, w którym pracuje najwięcej reaktorów na świecie - pokazuje, że przeróbka paliwa może zmniejszyć objętość odpadów o jedną trzecią czy o połowę, ale one dalej są. Kraje takie jak Finlandia czy Szwecja też uznały, że budowa ostatecznych składowisk jest bardziej ekonomiczną drogą" - podkreślił Pearce.


Jego zdaniem Polska nie musi już dziś podejmować decyzji, które rozwiązanie wybierze. "Pierwsza elektrownia ma ruszyć w 2020 r., a pierwsze zużyte paliwo zostanie usunięte z reaktora po około dwóch latach i przez około 10-15 lat musi być jeszcze przechowywane w elektrowni, więc macie jeszcze czas zdecydować, co dalej" - ocenił.


Kilka dni temu przedstawiciele potencjalnych oferentów technologii dla polskiej elektrowni atomowej spotkali się z Parlamentarnym Zespołem ds. Energetyki. Duża część pytań parlamentarzystów dotyczyła właśnie dalszego postępowania z wypalonym paliwem jądrowym.


Program Polskiej Energetyki Jądrowej zakłada, że Polska może potrzebować ostatecznego składowiska około roku 2050 r. Obecnie trwają analizy, których wynikiem ma być rekomendacja: czy paliwo składować czy przetwarzać.


Kwestii długoterminowego składowania niebezpiecznych odpadów jądrowych nie rozwiązało dotychczas żadne państwo. We Francji, gdzie Areva ma dwie fabryki przeróbki paliwa, zdecydowano się na definitywne składowanie pozostałych po niej odpadów w pokładach gliny, kilkaset metrów pod ziemią, 200 km na wschód od Paryża, w Lotaryngii. Budowa ma ruszyć w 2017 r., a składowisko zacznie działać około roku 2025.


W Stanach Zjednoczonych działa pilotażowe składowisko WIPP (Waste Isolation Pilot Plant) na pustyni w stanie Nowy Meksyk, mieszczące się pod ziemią w pokładzie soli kamiennej. Głównym składowiskiem miał być masyw górski Yucca na pustyni w stanie Nevada, jednak na początku 2010 r. administracja prezydenta Baracka Obamy wycofała się z projektu, ogłaszając też, że w budżecie federalnym na 2011 r. nie będzie na ten cel żadnych funduszy.


W Finlandii powstaje składowisko Onkalo. Wydrążono już w skale ponad 4 km tunelu, który docelowo będzie się kończył na głębokości prawie 450 m. Tam, w bocznych tunelach, umieszczone w miedzianych pojemnikach odpady spoczną praktycznie na zawsze. Onkalo ma zacząć działać w 2020 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Dostawcy technologii jądrowych o odpadach z elektrowni