Dostawcze z Lublina wracają do gry

Paweł Janas
opublikowano: 09-09-2011, 00:00

Prezes dopiął celu — ma pierwszego dużego klienta na następcę lublina. Przydałoby się jeszcze 40 mln zł.

Z półrocznym opóźnieniem DZT rozkręca produkcję pasagona

Prezes dopiął celu — ma pierwszego dużego klienta na następcę lublina. Przydałoby się jeszcze 40 mln zł.

Zapowiedzi były szumne, a wszystko ponoć zapięte na ostatni guzik. 3 stycznia w Lublinie w firmie DZT Fabryka Samochodów miała ruszyć seryjna produkcja auta dostawczego pasagon, następcy produkowanego przez wiele lat lublina. Zaplanowano montaż pierwszej serii 200 pojazdów, które do końca pierwszego kwartału miały trafić do sieci dilerskiej. Nie trafiły, a przeszkodą był brak finansowania. Zbigniew Tymiński, właściciel fabryki i zarazem prezes spółki, nie poddał się. Po ponad półrocznym opóźnieniu firma zdobyła pierwszy kontrakt na dostawę 50 pasagonów dla firmy Bodzio Meble. To z kolei ułatwiło zdobycie kilkunastu milionów złotych kredytu obrotowego na sfinansowanie produkcji.

— Ostatecznie do końca roku do sieci dilerskiej trafi 200 aut. Mamy zamówienia od dilerów na blisko 1000 sztuk. By uruchomić tak dużą produkcję, potrzeba jednak około 40 mln zł — mówi Zbigniew Tymiński.

Pieniądze z kredytu pozwoliły też na spłatę ostatniej raty za majątek produkcyjny odkupiony w 2009 r. od syndyka Daewoo Motor Poland (DMP) w Lublinie. Nie starczyło jednak na spłatę wszystkich zobowiązań.

— DZT jest nam winne kilka milionów złotych za media — mówi Leszek Liszcz, syndyk DMP.

— Nie jestem winny syndykowi żadnych pieniędzy — twierdzi Zbigniew Tymiński.

Szansą jest nisza

Za trzy lata spółka chce produkować rocznie minimum 10 tys. aut. Większość będą stanowiły pasagony. Rodzimego gracza czeka arcytrudne zadanie — rynek jest już podzielony między wielkie koncerny motoryzacyjne. Na szczęście — w przeciwieństwie do aut osobowych — ten segment motorynku nadal się jednak rozwija. Do końca sierpnia zarejestrowano w Polsce nieco ponad 26 tys. aut dostawczych, o 12,4 proc. więcej niż przed rokiem. Na pierwszym miejscu pozostaje włoski koncern Fiat. Sprzedał w tym czasie 5356 samochodów (dynamika wyniosła 7 proc.). Prezes DZT zapowiada jednak, że pasagon powalczy ceną — według niego jest on tańszy o 25-30 proc. od markowych pojazdów.

Analitycy są umiarkowanymi optymistami.

— Charakterystyczne dla rynku aut dostawczych jest to, że klienci są zainteresowani rozmaitymi typami zabudowy pojazdów. Tym samym nowym graczom łatwiej zaistnieć, jeśli znajdą niszę na rynku. Udało się to rosyjskiej Gazeli, dlaczego więc miałoby się nie udać pasagonowi — mówi Andrzej Halarewicz, szef polskiego oddziału JATO Dynamics, brytyjskiej firmy monitorującej globalnie rynki motoryzacyjne.

Armia na celowniku

Na pasagonie świat Zbigniewa Tymińskiego się nie kończy. Podczas XIX Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach firma prezentowała nową wersję terenowego honkera — ma dwa rzędy siedzeń dla pięciu pasażerów oraz miejsce załadunku na dwie europalety. Firma chce się pokazać potencjalnym klientom: wojskowym, leśnikom, energetykom czy górnikom. W tym roku lubelska fabryka zdobyła kontrakty od wojska na dostawę 63 sztuk aut dotychczas produkowanej wersji z twardym dachem.

— Wraz z Wojskową Akademią Techniczną i Wojskowym Instytutem Techniki Pancernej i Samochodowej pracujemy nad poprawieniem odporności balistycznej honkerów. Liczymy, że w ciągu 2-3 miesięcy uda się znaleźć finansowanie projektu w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju — dodaje prezes DZT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy