Dotacje na innowacje zawisły na włosku

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 07-05-2010, 00:00

76 firm czeka na dotacje

76 firm czeka na dotacje

unijne. Zdaniem

ministerstwa nauki za mało

chcą wydać na badania,

za dużo na inwestycje.

Sytuacja na linii Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) — Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) — przedsiębiorcy zaogniła się. Wszystko przez dotacje z działania 1.4/4.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w którego ramach firmy ubiegają się o wsparcie na badania naukowe i wdrożenie ich efektów. Zdaniem MNiSW, dysproporcja między kosztami części badawczej i inwestycyjnej jest tak duża, że wskazuje na próbę obejścia przez firmy wymogu prowadzenia prac naukowych. Według uczestników konkursu, MNiSW bezprawnie zmieniło zasady konkursu.

Za tanie badania

Ponownej ocenie zostanie poddanych 76 wniosków, w przypadku których stosunek wartości badań do inwestycji jest większy niż 10:1.

— Tyle wynosi średni koszt wdrażania badań w USA. W Europie te proporcje wynoszą 1: 5. Tymczasem w przypadku jednej trzeciej konkursowych wniosków ten wskaźnik jest drastycznie zaburzony. W jednym projekcie koszty badań były niższe od kosztów ich wdrożenia 250 razy. A w konkursie nie chodzi o to, by badania były tylko kwiatkiem do kożucha — tłumaczy Leszek Grabarczyk, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Nauki w MNiSW.

Zdaniem przedsiębiorców, w dokumentacji konkursowej nie ma mowy o tym, jaki powinien być stosunek wartości badań do kosztów inwestycji.

— To już trzeci konkurs w ramach działań 1.4/4.1. Wcześniej nikt nie zwracał na ten wskaźnik uwagi. Firmy, które reprezentuję, są gotowe iść do sądu, bo na konkurs straciły dużo czasu i pieniędzy —twierdzi Tomasz Chmielecki, partner w firmie EGC.

— Stosunek kosztów prac badawczych do kosztów wdrożenia wykazuje duże wahania zależnie od profilu firmy czy technologii i często znacznie przekracza stosunek 1:10 —twierdzi Piotr Oczkowicz, który zarządzał projektami m.in. w firmach The Boston Consulting Group, Microsoft i Nokia.

Eksperci do poprawki

Choć wnioski wróciły do PARP, nie wszystko stracone.

— Konkurs trwa, wyniki nie były ogłaszane. Jeśli inwestycje dotyczą wyłącznie wdrożenia badań finansowanych w tym samym projekcie, na pewno otrzymają dotacje — wyjaśnia Leszek Grabarczyk.

Problem polega na tym, że już raz je spełniły, skoro trafiły na listę rankingową. Nieoficjalnie wiadomo, że niektóre projekty dostały maksimum punktów. Czemu ewentualnych nieścisłości nie dostrzegli eksperci PARP?

— Pojawia się wątpliwość, czy praca ekspertów została wykonana należycie. Mogli nie dochować zasady staranności —przyznaje Leszek Grabarczyk.

— Eksperci zostali wybrani w konkursie, spełniają wymogi wykształcenia i doświadczenia. MNiSW nie kwestionuje ich kompetencji — odpowiada Dariusz Wojtaszek, rzecznik PARP.

Mimo to inni eksperci sprawdzą wnioski jeszcze raz. A wobec tych, którzy oceniali je wcześniej, prawdopodobnie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Jedyną gwarancją rzetelności pozostanie podpisywane przez ekspertów oświadczenie.

— Oceniający wnioski deklarują, że nie są związani z firmami starającymi się o dotacje. — mówi Leszek Grabarczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu