Drobiarze: ogniska ptasiej grypy są likwidowane zbyt wolno

PAP
opublikowano: 22-02-2017, 17:51
aktualizacja: 22-02-2017, 17:52

Ogniska ptasiej grypy są likwidowane za wolno - uważają producenci drobiu z woj. lubuskiego uczestniczący w środowym posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa. Chodzi o zniesienie restrykcji, jakie obowiązują w strefach: zapowietrzonej i zagrożonej.

Wiceminister rolnictwa Ewa Lech poinformowała, że strefę zapowietrzoną można znieść nie wcześniej niż po 21 dniach od całkowitej likwidacji ogniska. Jeżeli w strefie pojawiają się kolejne ogniska, to czas na ich likwidację się wydłuża. Likwidacja ogniska polega nie tylko na wywiezieniu zakażonego drobiu (pomiotu), ale także na czyszczeniu i dezynfekcji pomieszczeń - wyjaśniła.

Pierwszy przypadek ptasiej grypy wykryto na początku grudnia w woj. lubuskim i właśnie na tych terenach dotychczas odnotowano najwięcej ognisk tej choroby, a tamtejsi producenci drobiu ponieśli największe straty. W lubuskim znajdują się duże fermy hodowlane gęsi i kaczek.

Jak zauważyła Lech, "nie wszyscy rolnicy współpracowali ze służbami weterynaryjnymi przy usuwaniu pomiotu", a było to 14 tys. ton drobiu. Trzeba było wywieźć z jednej strefy zapowietrzonej 800 ciężarówek. Nie można tego usunąć w ciągu jednego dnia. Muszą to być specjalne środki transportu, czasu wymagał załadunek - tłumaczyła. Dodała, że były też problemy ze znalezieniem miejsca na składowiska dla padłego drobiu. Zutylizowanie wszystkich ptaków byłoby zbyt kosztowne - dodała.

Jak zauważyła wiceminister, na pracę służb weterynaryjnych skarżą się tylko hodowcy z woj. lubuskiego, a choroba wystąpiła także w innych częściach kraju. Jej zdaniem, negatywna ocena działań służb weterynaryjnych "jest krzywdząca i niesprawiedliwa".

Producent drobiu z woj. lubuskiego Marek Szymańczak zwrócił uwagę na to, że do tej pory nie zostały wypłacone odszkodowania za drób zlikwidowany w związku z ptasią grypą. Mówił też o zaniżaniu wycen padłych ptaków.

Takie odszkodowania są płacone z budżetu państwa. Wypłaca je powiatowy lekarz weterynarii. Wysokość odszkodowania jest określana przez zespół, w skład którego wchodzi dwóch rzeczoznawców i powiatowy lekarz weterynarii - wyjaśniła wiceszefowa resortu rolnictwa. Odszkodowania te już teraz sięgają milionów złotych, a wypłata tych pieniędzy musi być zgodna z procedurą, bo działania te z pewnością zostaną skontrolowane - podkreśliła.

W przypadku naruszenia przez posiadacza zwierząt przepisów o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, w tym niedopełnienia obowiązku niezwłocznego zawiadomienia o podejrzeniu choroby zakaźnej lub nieprzestrzegania zasad bioasekuracji, odszkodowanie nie przysługuje - zaznaczyła Lech.

Wiceminister przypomniała, że gospodarstwom ze strefy zapowietrzonej i zagrożonej, gdzie nie wystąpiła choroba, przysługuje rekompensata za poniesione straty np. w wyniku trudności w sprzedaży drobiu. Wnioski przyjmuje ARiMR do końca lutego.

W Polsce stwierdzono już 54 ogniska ptasiej grypy i ok. 60 przypadków tej choroby u dzikich ptaków. W ostatnich dniach odnotowano trzy kolejne ogniska. Jedno w gminie Krypno (powiat moniecki, województwo podlaskie, w gospodarstwie utrzymującym ok. 81 000 sztuk drobiu (indyki, kury) oraz dwa w woj. wielkopolskim, w gminie Sośnie, powiat ostrowski. Choroba objęła 4-tysięczną hodowlę gęsi reprodukcyjnych w Pawłowie i 10-tysięczną w Kątach Śląskich w gminie Sośnie, w powiecie ostrowskim.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrowie Wlkp. Dariusz Hys poinformował PAP, że w środę rozpoczęto gazowanie i utylizację drobiu na zagrożonych terenach. Według niego, szkody dla gospodarstw sięgają kilku milionów złotych. Na terenie powiatu ostrowskiego jest 202 producentów drobiu. Jest tam największe skupisko gęsich ferm w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu