Drobne firmy stąpają po grząskim gruncie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 06-09-2011, 00:00

Tworzenie nowych produktów — tylko ten rodzaj inwestycji cieszy się coraz większą popularnością.

Skłonność przedsiębiorstw do inwestowania prysła — jest niższa niż rok temu

Tworzenie nowych produktów — tylko ten rodzaj inwestycji cieszy się coraz większą popularnością.

Pierwsze półrocze 2011 r. dawało nadzieję, że po dwóch latach inwestycyjnej recesji firmy wreszcie zaczną zwiększać nakłady na rozwój. Przez dwa kwartały roczna dynamika inwestycji przyspieszyła z 1,6 do 7,8 proc. Jednak w lipcu i sierpniu na światowych rynkach finansowych znowu zawrzało i ochota firm do inwestowania prysła. Jak wynika z badania PKPP Lewiatan wśród małych i średnich przedsiębiorstw, firmy są dziś jeszcze mniej skłonne do zwiększania nakładów niż w ubiegłym roku.

Samoobrona firm

— To niepokojący sygnał. Polskie firmy są co prawda w dobrej sytuacji finansowej, ale obawiają się, że spokój nie będzie trwał długo — mówi Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

W ubiegłym roku tylko 22 proc. małych i średnich firm podniosło wydatki na zwiększenie mocy produkcyjnych (np. na kupno nowej maszyny lub postawienie hali produkcyjnej). W tym roku chce to zrobić jeszcze mniej — 18,8 proc. Spadła też skłonność do unowocześniania sprzętu — przed rokiem zwiększyło wydatki na ten cel 23,5 proc. firm, w bieżącym chce to zrobić 21,8 proc. Przedsiębiorstwa tracą też chęć do inwestowania w badania i rozwój oraz w zakup nowych technologii.

— Firmy przybrały pozycję defensywną. Nie chcą zwiększać swoich zasobów, bo boją się, że za jakiś czas mogą ich mieć za dużo — tłumaczy Małgorzata Krzysztoszek.

Jedyny rodzaj inwestycji, na który przedsiębiorcy chcą wydawać coraz więcej, to przygotowanie firmy do wypuszczenia na rynek nowych produktów. Odsetek firm, które planują wzrost nakładów na ten cel, podniósł się z 21,6 do 23,3 proc.

— W obawie o przyszły popyt firmy już szukają nowych przychodów. To naturalne zjawisko — mówi ekonomistka PKPP Lewiatan.

Widać tę strategię też w fakcie, że udział eksporterów się podwoił — wzrósł z 9,2 proc. w 2010 r. do 18,6 proc.).

Złe wiadomości

— Kiedy sytuacja na krajowym rynku robi się trudna, firmy szukają klienta na rynkach zagranicznych — mówi Małgorzata Krzysztoszek.

Zdaniem Tomasza Kaczora, głównego ekonomisty BGK, w inwestycjach prywatnych czeka nas w najlepszym razie stagnacja, a nie jest wykluczone, że wróci wręcz recesja. Tylko dzięki temu, że przed EURO 2012 inwestycje publiczne będą przyspieszać, nie zobaczymy spadku wskaźnika inwestycji dla całej gospodarki.

— Co miałoby dziś skłaniać przedsiębiorstwa do inwestowania? Popyt zagraniczny się kurczy, wydatki rządowe będą ograniczane, a konsumpcja będzie zwalniać. Dlatego w najbliższych trzech kwartałach dynamika inwestycji w gospodarce spadnie do 3-4 proc. i ten wzrost będziemy zawdzięczać jedynie projektom publicznym — prognozuje Tomasz Kaczor.

To zła wiadomość dla pracowników — zatrudnienie to w dużej mierze pochodna inwestycji. Jak wynika z badania firmy Randstad, odsetek pracodawców, którzy chcą zwiększać zatrudnienie, spadł w trzecim kwartale z 23 do 20 proc., a odsetek firm planujących zwolnienia wzrósł z 11 do 16 proc. To najgorsze wyniki przynajmniej do czwartego kwartału 2008 r.

— W ostatnich tygodniach wśród pracodawców wyraźnie nasilił się niepokój — komentuje Agnieszka Bulik, członek zarządu Randstadu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu