Drobne firmy wychodzą na prostą

Jacek Kowalczyk, SACH, RFA
23-05-2011, 00:00

Przemysłowcy najszybciej wychodzą z kryzysu. Ale to na budownictwie ciągle zarabia się najwięcej.

15,7 mld zł czystego zysku wypracowały

małe przedsiębiorstwa w ubiegłym roku.

To drugi wynik w historii

Przemysłowcy najszybciej wychodzą z kryzysu. Ale to na budownictwie ciągle zarabia się najwięcej.

W 2010 r. drobni przedsiębiorcy łącznie zarobili na czysto 15,7 mld zł, czyli o ponad 15 proc. więcej niż przed rokiem — wynika z podsumowania wyników finansowych małych firm (zatrudniających 10-49 osób i prowadzących księgi rachunkowe). Co jeszcze bardziej pocieszające, osiągnięty zysk (nominalnie) jest drugim wynikiem w historii gospodarki rynkowej. Lepszy rezultat małe firmy wypracowały tylko w 2007 r., kiedy zarobiły 16,1 mld zł.

Wygodne posłanie

— To był wyjątkowo udany rok. Widzieliśmy zarówno narastającą skłonność rodzimych gospodarstw domowych do wydawania pieniędzy, jak i wzrost popytu zagranicznego — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Skutek był taki, że choć ubiegły rok nękał firmy rosnącymi kosztami (średnio poszły w górę o 7,4 proc.), to jeszcze mocniej (o 7,8 proc.) przedsiębiorcom udało się zwiększyć przychody.

— Po stronie kosztowej problemem były przede wszystkim rosnące ceny surowców i materiałów. Na szczęście firmy miały i nadal mają dość komfortową sytuację w kosztach pracy. Pensje cały czas rosną dość wolno, w tempie zbliżonym do inflacji — zaznacza Piotr Kalisz.

Pozytywną informacją, która płynie z GUS, jest też to, że dzięki mocnemu wzrostowi przychodów poprawia się opłacalność biznesu w Polsce (choć nadal nie jest powalająca). Przeciętny przedsiębiorca osiągnął w ubiegłym roku marżę na całokształcie działalności wynoszącą 4,3 proc. Rok i dwa lata temu zarabiał tylko 4 proc.

— Mimo że wspomnienie kryzysu jest jeszcze świeże, firmy mają od kilku kwartałów wyjątkowo sprzyjające otoczenie makroekonomiczne. Koniunktura w kraju i za granicą się nasila, więc przychody przedsiębiorstw rosną, a dość łatwo jest utrzymać dyscyplinę kosztową. W dodatku kurs walutowy jest sprzyjający dla polskiej gospodarki — tłumaczy Marcin Mróz, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska.

Co GUS mówi o poszczególnych sektorach gospodarki? Spośród najważniejszych z nich najsilniejszą poprawę wyników finansowych w ubiegłym roku zanotowały firmy produkcyjne (tzw. przetwórstwo przemysłowe). Łącznie drobni przedsiębiorcy zarobili na czysto 2,8 mld zł, czyli po 413 tys. zł każdy. To oznacza wzrost o 35 proc. w stosunku do ubiegłego roku.

— Przetwórstwo przemysłowe to gałąź gospodarki, która najmocniej uzależniona jest od koniunktury w eksporcie. Jeśli za granicą popyt jest silny — jak w ostatnim czasie — producenci przemysłowi odczuwają to najszybciej i najmocniej — wyjaśnia Marcin Mróz.

Spory wzrost dochodów zanotowały też firmy transportowe i logistyczne. Łącznie sektor zarobił 733 mln zł, czyli o 21 proc. więcej niż przed rokiem. Przeciętny przedsiębiorca wzbogacił się o 537 tys. zł.

Poprawy w ubiegłym roku nie doczekali się natomiast przedsiębiorcy budowlani. Małe firmy z tego sektora zarobiły łącznie 2,1 mld zł, czyli o 2 proc. mniej niż przed rokiem.

— Ubiegły rok był słaby dla branży budowlanej głównie z powodu złych warunków atmosferycznych. Przez to wiele budów stanęło lub zostało mocno ograniczonych. W budownictwo uderzało też to, że polska gospodarka przeżywała stagnację w inwestycjach — mówi Marcin Mróz.

Ale firma budowlana to nadal bardzo opłacalny biznes — drobny przedsiębiorca średnio zarobił w ubiegłym roku 611 tys. zł, czyli prawie 200 tys. więcej niż przemysłowiec.

Nieźle daje zarobić też handel — najbardziej popularny sektor wśród drobnych przedsiębiorców. Wypracowali w ub. r. łącznie 6,5 mld zł czystego zysku (o 10 proc. więcej niż przed rokiem). To oznacza, że przeciętna mała firma handlowa przyniosła właścicielowi 589,7 tys. zł zarobku. Sporo, zwłaszcza że to biznes z wyjątkowo niskimi marżami — średnio zaledwie 3,2 proc. wobec np. 7,3 proc. w budownictwie.

Idziemy po rekord

Dane GUS o wynikach finansowych dotyczą zamkniętej przeszłości, ale ekonomiści twierdzą, że tendencje w nich zarysowane są aktualne. Dane o produkcji pokazują, że koniunktura nadal się kręci, więc prawdopodobnie wyniki firm się poprawiają. W kwietniu obroty przemysłu były o 6,6 proc. wyższe niż przed rokiem, a w budownictwie o 15,6 proc.

— To nieco słabsza dynamika niż kilka miesięcy temu, ale nadal pozytywna. Spadek wynika głównie z efektów statystycznych i pogodowych, a nie z problemów strukturalnych. Można więc być dobrej myśli — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

532

tys. zł To przeciętny zarobek małej firmy w 2010 roku.

…szczególnie dobrze wiedzie się przemysłowcom

Gorszy czas już za nami

Jakub Śliżak, dyrektor handlowy fabryki autobusów Solbus z Solca Kujawskiego

Kondycja branży zwyżkuje i jesteśmy dobrej myśli. Wprawdzie ubiegły rok nie był dla nas najlepszy (spółka miała problemy i musiała ogłosić upadłość, konieczne były rozmowy z wierzycielami), jednak te kłopoty są już praktycznie za nami. Udało nam się podpisać dwa duże kontrakty na dostawę autobusów i jeszcze w tym roku mamy zamiar ruszyć z produkcją ostro do przodu. Perspektywy na przyszły rok, jeśli chodzi o firmę i całą branżę, są dobre.

Kryzys pomógł w handlu

Jan Świć, prezes firmy Progress-Chem, zajmującej się kompleksową obsługą rolnictwa

Poprzedni rok oceniam pozytywnie. Pomogły nam fundusze unijne. Siła nabywcza rolników poprawiła się, w firmie odnotowaliśmy wzrost obrotów. Jednak jeśli chodzi o marże, nastąpiła stagnacja, a w niektórych segmentach ich spadek. Wynika to z nadpodaży niektórych produktów żywnościowych. Ogólnie w branży koniunktura jest dobra, jeśli chodzi o ceny żywności i płodów rolnych. Kryzys był (choć, moim zdaniem, wciąż się jeszcze gdzieś czai) pozytywnym impulsem do intensywnych prac nad firmą. Dlatego cały czas się restrukturyzujemy, aby nie zaskoczyły nas ponowne spadki.

Wszystko się zatrzymało

Kazimierz Olszewski, współwłaściciel firmy Plast-Bud z Ciechanowa

Ubiegły rok był dla firmy bardzo dobry. Mieliśmy dużo zleceń, co przełożyło się na wysokie obroty i przychody. Jednak w roku 2011 wszystko się zatrzymało. Jest znacznie gorzej. To chyba ogólna tendencja w branży budowlanej, bo wciąż słyszę o potężnych kłopotach różnych firm. Coraz częściej należności od innych przedsiębiorstw nie przychodzą do nas w terminie. Nasza firma na razie opiera się tej złej passie w branży i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Straszą opłaty, a nie kryzys

Marcin Grosicki, prezes firmy transportowej Sprint Deneko–Grosicki

Ubiegły rok oceniam dobrze. Co prawda w przypadku naszej firmy 2009 r. był lepszy, ale to dlatego, że w 2010 r. zrealizowaliśmy bardzo duże inwestycje. Koniunktura w branży jest dobra. Trudno jednak mówić o prognozach na najbliższą przyszłość. Ewentualny powrót kryzysu nie jest naszym największym zmartwieniem. Obawiamy się sytuacji w branży po wprowadzeniu opłat drogowych. Nie wiemy, jak rynek na nie zareaguje i czy klienci będą w stanie wziąć na siebie dodatkowe koszty związane z ich wprowadzeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, SACH, RFA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Drobne firmy wychodzą na prostą